Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Strzały w kantorze na skrzyżowaniu ul. Kilińskiego i Przybyszewskiego w Łodzi. Co zeznała świadek akcji antyterrorystów?

Wiesław Pierzchała
Wiesław Pierzchała
Jako świadek zeznawała m.in. 63-letnia emerytka Jolanta W. z kamienicy przy ul. Krasickiego na Górnej, w której mieszkał też, dobrze jej znany jako sąsiad, oskarżony Tomasz A. To właśnie w jej mieszkaniu został on zatrzymany przez policję.
Jako świadek zeznawała m.in. 63-letnia emerytka Jolanta W. z kamienicy przy ul. Krasickiego na Górnej, w której mieszkał też, dobrze jej znany jako sąsiad, oskarżony Tomasz A. To właśnie w jej mieszkaniu został on zatrzymany przez policję. Wiesław Pierzchała
- Policjanci zatrzymali Tomasza. Ponadto przerzucili mieszkanie do góry nogami i zostawili mnie z tym bałaganem. Okazało się, że szukali pistoletu - zeznała przed sądem w Sądzie Okręgowym w Łodzi 63-letnia emerytka.

Słowa te padły 14 grudnia podczas rozprawy dwóch łodzian: 56-letniego Janusza Sz. i 45-letniego Tomasza A. oskarżonych o napad z bronią 8 grudnia 2021 na kantor przy skrzyżowaniu ul. Przybyszewskiego i Kilińskiego w Łodzi. Mężczyźni zostali zatrzymani przez uzbrojonych antyterrorystów. Przebywają w areszcie śledczym i nie przyznają się do winy. Grozi im do 15 lat więzienia.

Jako świadek zeznawała m.in. 63-letnia emerytka Jolanta W., mieszkająca w kamienicy przy ul. Krasickiego, w której po sąsiedzku mieszkał oskarżony Tomasz A. Policja zatrzymała go w jej mieszkaniu. Przed sądem emerytka zeznała, że sąsiad odwiedził ją dwa dni po napadzie - 10 grudnia 2021 r. rankiem. Przy kawie nawiązał do sytuacji z poprzedniego dnia, gdy do kamienicy wpadli ścigający go policjanci. Mówił, że jest niewinny, dlatego Jolanta W. poradziła mu, by sam zgłosił się na policję. Nie musiał. bo po chwili do jej mieszkania wpadli antyterroryści.

- Policjanci zatrzymali Tomasza. Ponadto przerzucili mieszkanie do góry nogami i zostawili mnie z tym bałaganem. Okazało się, że szukali pistoletu. Policja wpadła też do naszej kamienicy dzień wcześniej wieczorem, czego nie doświadczyłam, gdyż byłam z wizytą u znajomej. Jednak z tego, co mi potem mówiono, wiem że działy się wtedy iście dantejskie sceny. Policjanci zablokowali całą ulicę. Potem biegali i słychać było huki – zeznała Jolanta W. nawiązując do użycia przez policję granatów hukowych.

Jeden z adwokatów twierdził nawet, że policja użyła granatnika, ale sędzia Jarosław Leszczyński wyprowadził go z błędu.

Do spektakularnego napadu na kantor doszło 8 grudnia 2021 roku przed godz. 13. Zdaniem śledczych, Tomasz A. ubrał się w ciemne spodnie, kurtkę oraz czapkę, wsiadł na rower, pojechał pod kamienicę przy ul. Kilińskiego 215, oparł rower o ścianę i poszedł w stronę kantoru. Gdy wtargnął do środka, miał na twarzy okulary i maseczkę ochronną. Z plecaka wyjął pistolet i zagroził pracownicy, że ją zabije, jeśli nie dostanie pieniędzy. W kasie kantoru było 700 tys. zł.

Pracownica kantoru nie straciła zimnej krwi, bo siedziała za kontuarem, do którego dostępu broniły zamknięte drzwi i szyba kuloodporna. Szybko włączyła przycisk antynapadowy. Rozległ się głośny alarm. Wtedy bandyta strzelił dwa razy z parabellum - w szybę i w zamek od drzwi, żeby dostać się za kontuar z gotówką.

Nic to nie dało. Pancerna szyba wytrzymała strzał, podobnie drzwi. Zrezygnowany przestępca szybko wybiegł z kantoru, podbiegł do roweru i pojechał w rejon ul. Szarej i parku Legionów, gdzie przesiadł się do mercedesa z Januszem Sz., który siedział za kierownicą.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Dziwne wpisy Jacka Protasiewicz. Wojewoda traci stanowisko

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na lodz.naszemiasto.pl Nasze Miasto