Zamiast sześciu pielęgniarek do pracy przyszły tylko dwie. Nakazy pracy w DPS w Drzewicy nie zadziałały

Beata Dobrzyńska
Beata Dobrzyńska
Matylda Witkowska
Matylda Witkowska
Już około stu osób w regionie łódzkim dostało nakazy pracy przy epidemii. Ale ani to, ani dodatkowe pieniądze nie są w stanie zapewnić wystarczającej liczby osób do pracy. Tak jest w Domu Pomocy Społecznej w Drzewicy (powiat opoczyński), gdzie nakładając nakaz na sześć pielęgniarek, udało się zatrudnić trzy. CZYTAJ DALEJ NA NASTĘPNYM SLAJDZIE Sebastian Szwajkowski/Radio Łódź
Już około stu osób w regionie łódzkim dostało nakazy pracy przy epidemii. Ale ani to, ani dodatkowe pieniądze nie są w stanie zapewnić wystarczającej liczby osób do pracy. Tak jest w Domu Pomocy Społecznej w Drzewicy (powiat opoczyński), gdzie nakładając nakaz na sześć pielęgniarek, udało się zatrudnić trzy.

O tym, czym może być nakaz pracy przy zakażonych koronawirusem SARS-CoV-2, przekonały się dwie pielęgniarki z Drzewicy. Tydzień temu dostały nakaz stawienia się do pracy w Domu Pomocy Społecznej, gdzie z 67 podopiecznych aż 45 było zakażonych.

Kobiety zgodnie z nakazem stawiły się w DPS-ie, ale na miejscu okazało się, że do opieki nad pacjentami zamiast planowanych sześciu pielęgniarek są tylko one dwie.

Pacjenci w DPS-ie byli w ciężkim stanie. Trzeba im było wydać leki, zmierzyć temperaturę, wykonać czynności pielęgnacyjne. Szybko okazało się, że zamiast 12-godzinnych dyżurów praca trwać będzie całą dobę. Po sześciu dniach ich zrozpaczeni mężowie napisali list do władz z prośbą o ratunek. „Podstawowe potrzeby fizjologiczne takie jak jedzenie czy toaleta są dla nich niezwykle utrudnione, a chwila przerwy to raptem kilka minut w ciągu całej doby”. Pielęgniarki są wykończone, w czasie rozmów z mężami płaczą. „Nasze żony są na skraju wytrzymałości” - piszą mężowie pielęgniarek.

Maria Chomicz, wicestarosta opoczyński, przyznaje, że kobiety słusznie mają poczucie niesprawiedliwości i zawodu ze strony innych pracowników. - Są bohaterkami - podkreśla. Tłumaczy, że nie jest łatwo pomóc.

Z powodu braku chętnych do pracy w zmagającym się z epidemią DPS starostwo natychmiast wytypowało pięć pielęgniarek i wystąpiło do wojewody o nakaz pracy. - Okazało się, że żadna z tych osób nie kwalifikuje się do nakazu pracy - mówi wicestarosta.

Następnie wybrano sześć kolejnych osób. Trzy wytypowane lekarki poszły na zwolnienie. Dwie kobiety, bohaterki listu, stawiły się w pracy. Kolejna mogła podjąć pracę dopiero po kilku dniach, ponieważ sama była jeszcze na kwarantannie.

Podobne nakazy pracy w konkretnym miejscu przy zwalczaniu epidemii koronawirusa otrzymało już 97 osób w regionie. To głównie lekarze różnych specjalizacji: chorób wewnętrznych, elektrokardiolodzy neurolodzy, pediatrzy, ginekolodzy i rezydenci, a także położne, pielęgniarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni.

W regionie łódzkim na 97 wezwań jedna osoba się odwołała, co zostało uwzględnione. Decyzji nie podlegają bowiem osoby po 60. roku życia, kobiety w ciąży, osoby opiekujące się dziećmi i niepełnosprawne. Do pracy stawiły się 92 osoby, pozostałych nie ukarano. 82 osoby skierowano do szpitala w Zgierzu, osiem do wojewódzkiej stacji pogotowia ratunkowego, sześć do DPS w Drzewicy i jedną do szpitala im. Biegańskiego.

Nakazy wydawane są na wniosek organu prowadzącego placówkę. Jeszcze tego samego dnia doręczają je służby, w regionie robią to żołnierze obrony terytorialnej. Część lekarzy była tym zaskoczona, bo terytorialsi pojawiali się u nich w późnych godzinach wieczornych.

Jak wyjaśnia Dagmara Zalewska, rzeczniczka wojewody łódzkiego, wynika to z trybu wręczania nakazów. - Czasami późna godzina doręczenia wynika z faktu, że skierowania są podpisywane po godz. 18, a do doręczenia należy jeszcze doliczyć czas dojazdu do miejsca zamieszkania osoby skierowanej - wyjaśnia.

Często nakaz pracy przy epidemii wiąże się z wyższym wynagrodzeniem. Tak jest m.in. w DPS w Drzewicy. Jednak nawet dodatkowe pieniądze nie są w stanie zachęcić do podjęcia ryzyka. Ale nakazy, które mają rozwiązać pilne problemy jednych placówek, powodują kłopoty innych. Dr Paweł Czekalski, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Łodzi, zwracał uwagę sztabowi kryzysowemu, że nakazy osłabiają macierzystą placówkę lekarza.

- Najlepiej byłoby, delegując lekarza, uzgodnić to z nim wcześniej. Dowiedzieć się, czy sytuacja rodzinna mu na to pozwala - mówi dr Czekalski.

Kiedy zostaną otwarte pływalnie?

Wideo

Materiał oryginalny: Zamiast sześciu pielęgniarek do pracy przyszły tylko dwie. Nakazy pracy w DPS w Drzewicy nie zadziałały - Dziennik Łódzki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3