Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Motorniczy potrącił psa i się nie zatrzymał

Redakcja
Fundacja Viva poszukuje świadków potrącenia psa przez tramwaj 30 stycznia w Łodzi
Fundacja Viva poszukuje świadków potrącenia psa przez tramwaj 30 stycznia w Łodzi zdjęcie przesłane do Fundacji Viva
Do zdarzenia doszło 30 stycznia o 8.45. Motorniczy tramwaju numer 7 jadący z ul. Dąbrowskiego w kierunku krańcówki przy ul. Śląskiej potrącił psa i się nie zatrzymał.

Kalendarz Fundacji Niechciane i Zapomniane. Julia Pietrucha i Agata Buzek pozowały z psiakami [foto]


Do Fundacji Viva, która broni praw zwierząt, napisała kobieta, która była świadkiem wypadku:

"Stałam w pierwszym wagonie, dokładnie widziałam, co się dzieje przed tramwajem. Nie było tłoku, gdyż tramwaj był już kilka przystanków od krańcówki. Patrzyłam na szyny tramwajowe, były powyginane. Może dlatego motorniczy jechał wolno. Trochę mnie to irytowało, gdyż spieszyłam się do pracy. W pewnym momencie zobaczyłam ok. 50 m przed tramwajem rudego pieska średniej wielkości, biegającego przy torach i obwąchującego śnieg. Zbliżaliśmy się powoli, myślałam o tym, żeby tylko oddalił się, bo przecież jedzie tramwaj.

"Miał możliwość zatrzymania się a przejechał zwierzę z premedytacją"

Motorniczy raz tylko krótko zadzwonił i mógł zwolnić jeszcze bardziej, a nawet stanąć. Powtarzam – jechał wolno. Dokładnie widział, co się dzieje przed tramwajem, miał możliwość zareagowania. Zbliżając się do miejsca, gdzie widziałam biegającego psa (pies nie wyskoczył znienacka, lecz cały czas biegał przy torach), miałam nadzieję, że zwierzę pobiegło dalej w bok….. Bałam się tego, bo chyba coś przeczuwałam, usłyszałam tylko pisk zwierzęcia, które „szanowny” motorniczy przewałkował pod tramwajem…"

Kobieta nie zostawiła żadnych danych kontaktowych, dlatego też fundacja prosi o kontakt tych, którzy widzieli co się wydarzyło 30 stycznia.

- Mamy już przygotowane zawiadomienie, jednak poszukujemy świadków tego zdarzenia- mówi Cezary Wyszyński z Fundacji Viva.

Internauci opisują zdarzenie na facebookowym profilu MPK. Jedna z internautek napisała:  "przejechał celowo psa którego widział, nie zatrzymał się przed nim pomimo, że jechał wolno a pies był cały czas na torach i był widoczny już od dłuższego czasu. Później również się nie zatrzymał i nie udzielił mu pomocy. Piesek był rudy średniej wielkości z łańcuszkiem na szyi, pewnie ktoś za nim tęskni i szuka go. Widział psa wcześniej, jechał wolno, psiak nie wyskoczył mu "nagle" na tory. Miał możliwość zatrzymania się a przejechał zwierzę z premedytacją."

"Wyjaśniamy dlaczego po zdarzeniu motorniczy nie zatrzymał pojazdu"

Jak dowiedzieliśmy się w łódzkim MPK, obecnie prowadzone jest postępowanie wyjaśniające w tej sprawie. Wiadomo, ze motorniczy ma 44 lata i jest pracownikiem spółki od pięciu miesięcy. Z jego relacji wynika, że dzwonił dzwonkiem i pies uciekł z torów, jednak w ostatniej chwili zawrócił.

- Tramwaje mają dużo dłuższą linię hamowania, jednak wyjaśniamy dlaczego po zdarzeniu motorniczy nie zatrzymał pojazdu. Powinien zgłosić sprawę, by odpowiednie służby mogły usunąć zwłoki zwierzęcia. Jest nam bardzo przykro i jeśli się okaże, że była to wina motorniczego, na pewno wyciągniemy konsekwencje - mówi Sebastian Grochala z łódzkiego MPK.

od 12 lat
Wideo

echodnia.eu Świętokrzyskie tulipany

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na lodz.naszemiasto.pl Nasze Miasto