Dla piłkarzy Widzewa zremisowany 1:1 mecz z Lechem na inaugurację ekstraklasy to już przeszłość. Wszyscy żyją niedzielnym spotkaniem w Kielcach z Koroną (godz. 19.15) i tym, jak zatrzymać jej napastnika, Andrzeja Niedzielana.

Przygotowania widzewiaków do drugiego meczu w ekstraklasie rozpoczęły się jeszcze przed poniedziałkowym treningiem.

- Można powiedzieć, że były one nieoficjalne, bo polegały na obejrzeniu w klubowej kawiarni powtórki meczu Korony z Zagłębiem Lubin (1:1 - przypis red.) - żartuje Wojciech Szymanek.

Obrońca Widzewa ma pierwsze spostrzeżenia na temat gry najbliższego rywala.

- Wydaje mi się, że największym atutem Korony jest atak, w którym występują Maciej Tataj i Andrzej Niedzielan. Pierwszy z nich strzelił nam gola, kiedy grał jeszcze w barwach Dolcanu Ząbki, a Niedzielana piłkarskim kibicom przedstawiać nie trzeba.

Rzeczywiście były reprezentant Polski ma za sobą bardzo dobry sezon, w którym zdobył siedem goli dla Ruchu Chorzów, a teraz strzela je dla Korony Kielce. W debiucie w jej barwach trafił do siatki Zagłębia. Według piłkarzy Widzewa, największym atutem 31-letniego napastnika jest szybkość. - Do tego szuka gry, często schodzi do boku i potrafi wykończyć akcję. Będziemy musieli na niego bardzo uważać. Ale oczywiście jednocześnie nie możemy zapomieć o pozostałych graczach Korony - podkreśla Szymanek.

O tym samym mówi Maciej Mielcarz, którego Niedzielan pokonał, kiedy ten bronił jeszcze w Koronie (w sierpniu 2007 roku). - Ja się koncentruję na sobie, bo muszę piłkę obronić niezależnie od tego, kto ją uderza - mówi.

- Ale mam nadzieję, że moi koledzy z obrony nie zostawią Niedzielanowi za dużo wolnego miejsca, bo dzięki swojej szybkości potrafi to wykorzystać. Zachowanie czystego konta to jest pierwszy klucz do zwycięstwa. Bo nie pojedziemy do Kielc, żeby się tylko bronić.

Czytaj także

    Komentarze (3)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    adamos (gość)

    Kibuce Łks PSS to hipokryci. Podważają datę powstania Widzewa 1910 mimo iż udowodnione jest w dokumentach kontynuowanie tradycji TMRF Widzew.
    Łks powstał w 1909 roku o tym świadczą również dokumenty, założony przez 3 żydów(Hirszberg Traubwurcel Heiman) - ironia losu ? kibice żydowskiego klubu po latach wyzywają klub robotniczy od Żydzewa, widocznie wstydzą się swojej historii. Kibice klubu którego uratowało miasto , umarzając długi, oddająć sprzedany za nie stadion, oszukując mieszkańców Łodzi. Łks klub który sprzedał własny herb aby pozbyć sie 2mln długu. Wyobraża sobie ktoś że Polska sprzedaje orzełka z godła i wstawia kurczaka aby uniknąć długu ??
    To jest właśnie hipokryzja kibuców z Al. Unii 2 - Ciągłe daj daj daj - nic od siebie.

    almadovar (gość)

    Data 1910 w historii Widzewa i na klubowym znaczku pojawiła się dopiero pod koniec lat 50. ubiegłego wieku. Był to efekt działań ówczesnej I sekretarz Komitetu Łódzkiego PZPR Michaliny Tatarkówny-Majkowskiej, która chciała mieć na swoim terenie najstarszy robotniczy klub sportowy w kraju. "Postarzonemu" o 12 lat Widzewowi władze partyjne w 1960 r. zorganizowały huczny jubileusz 50-lecia.

    ektomorf (gość)

    http://lodz.naszemiasto.pl/artykul/526810,najazd-kibicow-na-stacje-benzynowa-w-glownie,id,t.html