Pierwsze dziecko w Łodzi w 2017 roku urodziło się w szpitalu im. Rydygiera przy ul. Sterlinga. Leonard przyszedł na świat kilkanaście sekund po północy, chłopczyk waży 4,4 kg i ma 58 cm wzrostu.

Nasz synek urodził się o północy pośród huku petard i fajerwerków w wyniku cesarskiego cięcia. Oboje marzyliśmy, aby to był syn i tak się stało. Teraz będziemy marzyć o córce. Chcieliśmy, aby nasz synek miał rzadkie i oryginalne imię. Stąd Leonard, którego jeszcze nie było w naszych rodzinach - mówią szczęśliwi rodzice, 28-letnia Monika Nikodemiak i 30-letni Karol Antczak. Co ciekawe, oboje są pracownikami sieci handlowej Lidl, z tym że pracują w dwóch różnych marketach, przy czym pani Monika jest zastępcą kierownika.

W Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki przy ul. Rzgowskiej pierwszy poród miał miejsce o godz. 0.47, gdy urodził się Tobiasz, który waży 3,3 kg i ma 58 cm wzrostu. Jego matka jest mieszkanką Pajęczna i też czuje się znakomicie.

Natomiast w szpitalu Madurowicza przy ul. Wileńskiej jako pierwsza w dniu Nowego Roku o godz. 9.58 urodziła się – w wyniku cesarskiego cięcia - Marta, która waży 2,7 kg i mierzy 50 cm.

ZOBACZ | Wydarzenia minionego tygodnia w Łódzkiem

Czytaj także

    Komentarze (7)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    zagadka (gość)

    "Co ciekawe, oboje są pracownikami sieci handlowej Lidl, z tym że pracują w dwóch różnych marketach"
    A dziecko zostało poczęte podczas kwartalnej inwentaryzacji w Lidlu pod koniec marca 2016 r. Tylko, w którym?

    Stefan (gość) (V)

    Kolego, jeśli wskutek podwyżki akcyzy na benzynę ludzie zaczną chodzić piechotą, to władza wymyśli akcyzę na zelówki do butów. Bo przecież można chodzić boso, a chodzenie w butach jest zbędnym luksusem.

    V (gość) (BOLO)

    Wystarczy, że pokażą fotę Prezesa. Wtedy dziecko musi już z tym żyć do końca życia. Co do długu. Dobrze, 500+ pójdzie na droższą benzynę. Ja bym w ogóle zwiększył podatki na niej. W końcu Polak nie Singapurczyk - jeździć musi.

    Kleofas (gość)

    To PAN BÓG sprawił, że wasze marzenie się spełniło. Zapraszam do wspólnej modlitwy i na nieszpory.

    BOLO (gość)

    POdobno w szpitalach teraz jest nowa metoda aby dziecko płakało. nie dostaje klapa w tyłek, tylko mówi się, że dzięki tuskowi ma do spłaty ponad 100 tys. zł. Każde dziecko po takiej informacji zaczyna płakać.

    Mietek (gość)

    I tak oto narodziła się kolejna świecka tradycja. Pojawią się u nas dzieci o imionach: Leonard i Leja