Sylwester Bednarek Sylwester Bednarek

Sylwester Bednarek (© Paweł Łacheta)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Sylwester Bednarek (RKS Łódź), brązowy medalista Mistrzostw Świata z 2009 w skoku wzwyż, w czerwcu na Mistrzostwach Polski zerwał ścięgno Achillesa i nie pojechał na IO do Londynu. Od operacji rekonstrukcji ścięgna minęły cztery miesiące. Łodzianin przymierza się do powrotu do wielkiego sportu. Zapraszamy do przeczytania rozmowy z Sylwestrem Bednarkiem.

W pana przypadku najważniejsze pytanie dotyczy zdrowia. Jak się pan czuje?

Sylwester Bednarek: – Boję się zapeszać, ale wszystko wygląda dobrze. Od zabiegu rekonstrukcji ścięgna Achillesa minęły już cztery miesiące. Mogę normalnie chodzić, ale jeszcze nie biegam.

Jak przebiega rehabilitacja?

– Przechodzę przez to już po raz czwarty, więc wiem, jak to jest. Codziennie ćwiczę w hali RKS z rehabilitantem Michałem Robakowskim. Na razie wzmacniamy mięśnie. To żmudne i dość monotonne zajęcia, ale konieczne.

Kiedy wróci pan do normalnego skakania?

–Na to jeszcze muszę poczekać. Do lekkoatletycznych treningów wracam małym kroczkami, bo po poprzednich kontuzjach chyba za bardzo się spieszyłem. Chciałbym pod koniec roku wyjechać na obóz, pochodzić po górach, no i rozpocząć normalne treningi. W sezonie halowym raczej jeszcze nie będę skakał, ale może wrócę do rywalizacji latem.

- Ciągnące się od trzech lat kontuzje nie zniechęciły pana do sportu?

– Bywa ciężko, ale nie straciłem zapału. Nie poddaję się. Po kontuzji kolana, która prześladowała mnie wcześniej, wiem, że można wrócić do formy. Po prostu muszę spróbować jeszcze raz.

Gdzie znajduje pan motywację?

– Czasami potrzeba do tego bata, który ma mój rehabilitant. Najlepszą motywacją jest chęć powrotu do sportowej rywalizacji. Ja je mam, tak samo jak wsparcie rodziny i najbliższych. Po za tym Felix Baumgartner pokazał nam, że można przekroczyć każdą granicę. On miał trochę łatwiej, bo nie musiał się odbijać.

Wspomina pan brąz wywalczony na MŚ w Berlinie. Jak pan wtedy mówił, to też był kosmos.

– Tak się wtedy czułem. Jasne, że czasami wracam do tych zawodów. To było fantastyczne przeżycie i chciałbym jeszcze je kiedyś poczuć.

Co pan myślał, kiedy oglądał olimpijski konkurs w Londynie? 2,29cm,któredawałobrązowymedal, w pana najlepszej formie było w zasięgu...

– Nie chciałem się dołować i ciężko go przeżyłem. Oglądałem wszystkie konkurencje oprócz tego konkursu. Przed jego końcem wyszedłem z domu. Co tu dużo gadać, byłem przygnębiony, że nie mogę tam być. Przygotowywałem się do tego dwa lata...

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!