Autobusy linii N7 są przepełnione

Autobusy linii N7 są przepełnione (© Marcin Bereszczyński)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Zdarza się, że osoby czekające na autobus nocny nie są w stanie zmieścić się do niego. Na kolejny nocny trzeba czekać godzinę, ale i tak nie mają pewności, że się do niego wsiądzie. Najgorsze jest to, że ani MPK, ani Zarząd Dróg i Transportu nie dostrzegają tego problemu.

- Do autobusu N7, który o godz. 23.15 odjeżdżał w stronę centrum z przystanku przy ul. Lumumby nie zmieściło się 30-40 osób, w tym ja - opowiada mężczyzna, który chciał wrócić do domu z piłkarskich rozgrywek odbywających się na stadionie AZS. - Godzinę później sytuacja się powtórzyła. Znów zostałem na przystanku wśród 20 rozczarowanych pasażerów. Wziąłem taksówkę. Musiałem zapłacić 22,75 zł. Uważam, że MPK powinno zwrócić pieniądze. Mam wykupioną migawkę, czyli zawarłem z MPK umowę na przejazd, który nie odbył się z winy MPK i to dwukrotnie.

Oprócz pasażera, który nie zmieścił się do nocnego autobusu, było wielu studentów z osiedla akademickiego. Ich zdaniem to częsty przypadek, że N7 jest zatłoczone i nie sposób do niego wsiąść. Dziwi ich, że MPK nic z tym nie robi. A powinno przynajmniej wysłać autobus przegubowy, a nie krótki.

- To nie MPK ustala kursy autobusów nocnych. Jesteśmy jedynie przewoźnikiem - broni się Sebastian Grochala, rzecznik MPK. - Organizatorem transportu jest ZDiT i to on wydaje nam zlecenia na przejazdy nocne i realizowanie ich krótkimi autobusami. Nie mam pewności, czy w przypadku gdy wysłalibyśmy dodatkowy autobus, bo nie zabrał on wszystkich pasażerów, to ZDiT zapłaciłby nam za zrealizowanie takiego kursu - dodał.

Anna Aleksandrowicz z biura prasowego ZDiT wyjaśniła, że zostaną podjęte działania, aby poprawić sytuację na linii N7. Ale nie potrafiła powiedzieć, jakie to mają być działania. Stwierdziła, że skarg od pasażerów nie było. - Nie odnotowaliśmy także żadnych sygnałów od przewoźnika - odbiła piłeczkę w stronę MPK.

- Został zlecony pomiar napełnienia linii N7 - dodała Agnieszka Lubiatowska, rzecznik ZDiT. - Po przyjrzeniu się sprawie będziemy wiedzieć, czy potwierdzi się informacja o potrzebie skierowania na daną linię taboru przegubowego. Prośba pasażera o zwrot pieniędzy za przejazd taksówką nie może być rozpatrzona pozytywnie. Nie ma podstaw do roszczeń.

Źródło: Nocne autobusy MPK są przepełnione. Nikt nie reaguje

Czytaj także

    Komentarze (24)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Topik (gość) (Wnerwiony)

    pracownik MPK po pracy jest zwykłym pracownikiem po pracy. Jest normalnym pasażerem jak każdy inny. Skąd zatem to rozróżnienie? Pracownik MPK to jakaś osobistość? Może zamówcie sobie limuzyny dla VIP-ów?

    Topik (gość)

    "Uważam, że MPK powinno zwrócić pieniądze. Mam wykupioną migawkę, czyli zawarłem z MPK umowę na przejazd, który nie odbył się z winy MPK i to dwukrotnie"
    Mylisz się szanowny niedoszły pasażerze MPK. MPK nie zwróci za taksówkę ponieważ wykonało zadania postawione przed firmą przez ZDiT. MPK to nie firma prywatna. Nie może sama decydować o ilości, jakości, częstotliwości o przebiegu tras. Poza tym jak sam napisałeś przepełnienie było spowodowane wyjściem z imprezy masowej. Organizator tej imprezy powinien zadbać o dojazd i powrót widzów z i do domu. Organizator imprezy powinien zamówić dodatkowe autobusy i określić trasę ich przejazdu.

    gość (gość) (oko)

    Ten pan nie ma wiele do powiedzenia w tej sprawie. Decyzja zapada przynajmniej poziom wyżej. Ten Pan mógł co najwyżej próbować złagodzić jej skutki.

    gość (gość) (Wnerwiony)

    Interesowało, interesowało. "Subtelna" różnica jest jednak taka, że pracownicy MPK nie wykupują biletów, więc przychody z autobusu wypełnionego pracownikami zajezdni to równe 0 zlotych. W dodatku MPK ma możliwości zapewnienia dojazdów pracownikom dzięki skali dojazdów i profilowi działalności. Pracodawca, który zatrudnia 3 osoby nie wynajmie im autobusu.

    Andrzej50 (gość)

    Zamiast do pracy to po imprezach jeżdżą! 90% z nich powinno uczyć się w zawodówkach zawodu! Lecz teraz każdy mat_oł chce być managerem i magistrem!! Prawda jest taka, że 20 lat temu z ich możliwościami naukowymi, to tylko 50% z nich skończyłoby w ogóle podstawówkę! Dziś kształci się "głąbonierobów" Zastanawiam się kto za 20 lat będzie naprawiał auta, budował drogi, piekł chleb, malował mieszkania itd itd??? Świat jaki obecnie jest nie długo runie!!

    Wnerwiony (gość)

    Teraz się pisze że autobusy nocne jeżdżą co godzine bo łodzianie nie mają czym dojechać w nocy do domu a jak sie monitowało że pracownicy MPK nie mają czym dojechać po skończeniu pracy w nocy i muszą czekać po godzinie to nikogo nie interesowało.Tak samo jest jak muszą dojechać rano np.Ci pracownicy którzy zaczynają prace po godzinie 3.00.Pani PREZYDENT może trzeba poczytać te wszystkie komentarze i pomyśleć o tych ludziach......

    XYZ (gość)

    ZDiT nie miał sygnałów? Kłamstwo w żywe oczy. Takie same sygnały dostają o linii 70, tu w ciągu dnia ludzie też się nie mieszczą, i tez kursują krótkie pojazdy. Ale wg ZDiT nie da się z tym nic zrobić. Bo nie.

    gość (gość)

    Serdecznie dziękujemy pani prezydent Zdanowskiej za zlikwidowanie połowy kursów nocnych. Szczególne podziękowania składają ci, którzy dojeżdżali tymi autobusami do pracy.

    Hanka (gość)

    Oceniam, że nikt nie jest winien. Na wszelki wypadek kazałam się bardziej zaangażować prezesowi, bo dużo zarabia.

    Cylinder (gość)

    Studenci są dziwni. Przecież skoro ZDiT twierdzi, że nocnymi jeździ max 5 osób to tyle jeździ. Gdzie więc tłok? Może " tłok" jest w ZDiT?