Zabójstwo studentki w akademiku. Proces Bestii z Lumumbowa: zeznawali świadkowie

Wiesław Pierzchała
Wiesław Pierzchała
"Śmierć Hani odbiła się wielkim piętnem na całej rodzinie".
"Śmierć Hani odbiła się wielkim piętnem na całej rodzinie". wp
Udostępnij:
Bestialskie zgwałcenie i zamordowanie 22-letniej studentki Hanny S. na osiedlu studenckim Lumumbowo w Łodzi było wielkim ciosem dla jej rodziny, z którego nigdy się już nie podniosła. Ojciec zachorował i zmarł. Brat uzależnił się od alkoholu i też zmarł. Została tylko matka, która ma około 80 lat, mieszka pod Łomżą i wciąż przeżywa śmierć ukochanej córki.

Tak wynika z zeznań świadków w Sądzie Okręgowym w Łodzi. Toczy się w nim proces oskarżonego o tę okrutną zbrodnię 57-letniego Mirosława Ż. zwanego Bestią z Lumumbowa. Oskarżony nie przyznaje się do winy. Grozi mu dożywocie.

"Śmierć Hani odbiła się wielkim piętnem na całej rodzinie"

Na rozprawie w poniedziałek 22 listopada zeznawała m.in. 52-letnia nauczycielka Ewa O. Zaznaczyła, że była z mężem jedyną rodziną Hanny w Łodzi, która mieszkała u nich przez dwa lata, a potem przeniosła się do akademika. Ostatni raz widziała ją dzień przed śmiercią, kiedy Hanna przyszła do niej na przyjęcie z okazji rocznicy ślubu.

Zapytana, jaki wpływ miała śmierć 22-latki na jej bliskich, Ewa O. odparła: - Śmierć Hani odbiła się wielkim piętnem na całej rodzinie. Jej ojciec zachorował po tragedii i po pewnym czasie zmarł. Jej brat, nie mogąc się pogodzić ze śmiercią siostry, zaczął nadużywać alkoholu i zmarł na marskość wątroby.

Była urodziwa i sympatyczna. Miała złote serce

Wspominając zaś krewną, Ewa O. zaznaczyła: - Hania była spokojną, sympatyczną i zrównoważoną dziewczyną. Bardzo podobała się mężczyznom. To oni zabiegali o jej względy, a nie odwrotnie.

Potwierdzają to inni świadkowie, jak koleżanka zamordowanej Małgorzata W., która zeznała: - „Hania była ciepła, mądra i inteligentna. Miała złote serce. Bardzo lubiłam przebywać w jej towarzystwie”. To właśnie Małgorzata W. weszła do pokoju 22-latki wkrótce po zabójstwie. Z jej relacji wynikało, że Hanna leżała pod kołdrą w dziwnej pozycji. Była przekonana, że śpi, dlatego bez słowa wyszła z pokoju.

Oskarżony wpadł po 25 latach w Rosji

Do pamiętnego zabójstwa, które wstrząsnęło mieszkańcami Łodzi i regionu, doszło rankiem 18 czerwca 1995 roku w akademiku na Lumumbowie. Ofiarą była studentka III oku Wydziału Prawa i Administracji UŁ. Śledczy nie mają wątpliwości, że mordercą jest 57-letni dziś Mirosław Ż., który wtedy był ochroniarzem w klubie studenckim „Medyk”.

Po zabójstwie przepadł i ślad po nim zaginął. Nie kontaktował się ani z matką, ani ze znajomymi. Najpewniej zmienił wygląd i nazwisko. Wyjechał za granicę. Tropy prowadziły do Grecji. Wydano za nim Europejski Nakaz Aresztowania. Niestety, próby wytropienia i zatrzymania ochroniarza zakończyły się fiaskiem. Niemniej po wielu latach został namierzony. Ukrywał się w rejonie Iwanowa w Rosji. Związał się z kobietą, wobec której stosował przemoc. Stąd interwencja stróżów prawa, ustalenie tożsamości i ekstradycja do Polski na początku br.

Radosław Fogiel o komisji śledczej ws. Pegasusa w Sejmie

Wideo

Materiał oryginalny: Zabójstwo studentki w akademiku. Proces Bestii z Lumumbowa: zeznawali świadkowie - Dziennik Łódzki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie