Wygrana cieszy, ale to nie był ŁKS jaki chce Kibu Vicuna

Dariusz Piekarczyk
Dariusz Piekarczyk
Wygrana cieszy, ale to nie był ŁKS jaki chce Kibu Vicuna
Wygrana cieszy, ale to nie był ŁKS jaki chce Kibu Vicuna Fot. Grzegorz Gałasiński
Udostępnij:
Ełkaesiacy zgarnęli komplet punktów w pierwszym w tym sezonie meczu o pierwszoligowe punkty na swoim boisku.

Pokonali beniaminka zaplecza PKOEkstraklasy Skrę Częstochowa 3:2 (1:1). Kibice zespołu z alei Unii cieszą się jedynie z punktów, bo gra drużyny trenera Kibu Vicuny, mówiąc delikatnie, była znacznie poniżej oczekiwań. Co ciekawe, szkoleniowiec nie zaklina rzeczywiści, i mówi wprost, że bardziej zadowolony jest z gry swojego zespołu w meczu pierwszej kolejki z GKSTychy (1:1), niż z niedzielnego starcia z ekipą spod Jasnej Góry. - Jestem bardziej zadowolony z naszej gry w meczu z Tychami niż z tej ze Skrą, dlatego, że nie czułem żebyśmy kontrolowali mecz - mówi. - Raz atak był prowadzony przez nas, raz przez nich, choć oczywiście w statystykach strzałów mieliśmy przewagę. Dużo możemy poprawić. Przede wszystkim nie jestem zadowolony z pierwszej połowy – nie graliśmy dobrze, graliśmy za wolno, możemy rozgrywać piłkę na mniej kontaktów, ale czasami tak jest. Coś nam brakowało na boisku, przede wszystkim w pierwszych 45 minutach, druga połowa była moim zdaniem lepsza. Reakcja drużyny była z kolei dobra, kiedy przegrywaliśmy 0:1, ale potem strzeliliśmy trzy gole. Nie możemy jednak tracić bramek takich jak druga przed końcem spotkania. Przeciwnik za łatwo ją zdobył. Mecz podsumował także AdamMarciniak z ŁKS. - Największy pozytyw? Myślę, że team spirit. Pomimo tego, że nie byliśmy dziś najlepszą wersją siebie, wszyscy na boisku walczyli, każdy chciał, każdemu zależało.
Prawdę mówiąc dziwne byłoby, gdyby nie każdemu z ełkaesiaków zależało na zwycięstwie. W końcu po to grają, żeby zwyciężać, bo ma to przecież przełożenie na ich wynagrodzenie.
Udanie sezon rozpoczęły trzecioligowe rezerwy ŁKS, które wygrały na swoim boisku szalony mecz z Ursusem Warszawa 4:3 (2:2). W najbliższą sobotę (14 sierpnia) poprzeczka zostanie jednak podniesiona znacznie do góry. Drużynę trenerów Marcina Matysiaka i Radosława Pęciaka czeka starcie wagi ciężkiej. Ełkaesiacy rozegrają prawie derby w Aleksandrowie z Sokołem (17). W łódzkiej drużynie mamy dwóch byłych graczy zespołu z Aleksandrowa. To DamianNowacki oraz MikołajMaschera.
Wróćmy do pierwszej drużyny. Do kadry pierwszej drużyny włączony został Mikołaj Lipie z rezerw. Kolejny mecz ŁKS gra już w najbliższy piątek (13 sierpnia) w Niepołomicach z Puszczą. Ełkaesiakom nieźle gra się na tamtejszym boisku. Na dziś są lepszym zespołem od ekipy trenera Tomasza Tułacza. ą

Q&A z Robertem Kubicą

Wideo

Materiał oryginalny: Wygrana cieszy, ale to nie był ŁKS jaki chce Kibu Vicuna - łódzkie Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie