Przypomnieliśmy historię zapomnianej szkoły i jej nauczycieli

Anna Gronczewska
Krzysztof Szymczak
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Rozmowa z dr Tadeuszem Bogaleckim, łódzkim historykiem

14 października w Dniu Nauczyciela została odsłonięta tablica poświęcona łódzkim bohaterom tajnego nauczania. Ta data to przypadek?
To przemyślana decyzja. Do tych radosnych chwil związanych z tym świętem chcemy dodać nutkę wspomnieniową. Zwłaszcza, że to zwieńczenie trzeciej edycji projektu edukacji patriotycznej „Łódzkie orlęta, spadkobiercy niepodległości”. Zrealizowaliśmy go w minionym roku szkolnym w widzewskich szkołach. Znaleźliśmy na Widzewie szkołę podstawową, która działała w czasie okupacji. Mieściła się przy ul. Stefana Batorego 66. Była tajną szkołą powszechną. My powiesimy tablicę na Szkole Podstawowej nr 114 przy ul. Milionowej 64. Nie ma już budynku przy ul. Batorego. Był to dom rodzinny Antoniny Chrzczonowicz, nauczycielki która zmarła w 2001 roku.


Komu konkretnie będzie poświęcona ta tablica?

Nauczycielom i wychowawcom, czyli Antoninie Chrzczonowicz i Januszowi Włodarskiemu. Antonina Chrzczonowicz była po studiach pedagogicznych, a Janusz Włodarski dopiero je zaczynał w łódzkim Pedagogium. Był utalentowanym plastykiem, wspomagał Antoninę Chrzczonowicz. Ta tablica to oddolna inicjatywa. To chyba pierwsza w kraju sytuacja, gdzie udało się przypomnieć zapomniane postacie nauczycielskie. Ta szkoła funkcjonowała dwa lata. To nie były tajne komplety. Nauczyciele nie należeli do tajnych organizacji. Szkołę zorganizowali spontanicznie.

Antonina Chrzczonowicz przeżyła wojnę, a Janusz Włodarski?
Janusz Włodarski został aresztowany w listopadzie 1941 roku, zmarł w następnym roku. Antonina Chrzczonowicz też była aresztowana, ale przeżyła wojna. To zupełnie zapomniane postacie. 60 dzieci uczyło się dzięki nim polskiego, historii, biologii, matematyki czy geografii. W klasie pierwszej i drugiej nauka odbywała się codziennie. Natomiast w pozostałych co drugi dzień. Nauka odbywała się w warunkach pseudo konspiracyjnych. Dzieci miały mówić, że idą na księżyc, a nie do szkoły. Nazywano więc ją szkołą na księżycu. Nie było list obecności. Dzieci rysowały tylko swoje podobizny. Szkoła działała w domu rodzinnym Antoni Chrzczonowicz. Rodzice dostarczali książki i pilnowali, by nikt obcy nie przyszedł.

Mięsożerni mężczyźni bardziej szkodliwi

Wideo

Materiał oryginalny: Przypomnieliśmy historię zapomnianej szkoły i jej nauczycieli - Dziennik Łódzki

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Tusekkłamczyszek
Ciekawe ilu z dzisiejszych nauczycieli podjeło by się takiej nauki i czego by tam uczyli? Ito bez wynagrodzenia.
Dodaj ogłoszenie