Przedwojenne osiedla Łodzi: Berlinek, osiedle Mireckiego, zusowskie, biskupie domki, Towarzystwo Osiedli Robotniczych na Stokach

Anna Gronczewska
Anna Gronczewska
Przedwojenne osiedla Łodzi.
Przedwojenne osiedla Łodzi. Grzegorz Gałasiński/archiwum Dziennika Łódzkiego
Udostępnij:
Przed wybuchem drugiej wojny światowej wybudowano w Łodzi wiele ciekawych osiedli. Do dziś cieszą łodzian. Łódź to nie tylko Retkinia czy Widzew-Wschód. Poznaj przedwojenne osiedla Łodzi.

Przedwojenne osiedla Łodzi

W przedwojennej Łodzi zbudowano kilka osiedli mieszkaniowych. Jak na tamte czasy były bardzo nowoczesne. Rozbudowę części dokończyli Niemcy. Jak na tamte warunki oferowały nowoczesne mieszkania. Wielu łodzian mieszka w nich do dziś. Domy w okolicach ul. Bednarskiej należą do tzw. osiedla zusowskiego. Wybudowano je w 1935 roku. Osiedle dzieliło się na część inteligencką i robotniczą. W pierwszej mieszkali lekarze, farmaceuci, urzędnicy. Mieszkania jak na tamte czasy były komfortowe. Miały łazienki, toalety, podłogi wyłożone parkietem. A także do lat pięćdziesiątych własne zaopatrzenie w wodę, którą dostarczano ze znajdującej się w tzw. parku zusowskim studni głębinowej. Niektóre mieszkania miały nawet po cztery pokoje. W łazienkach była instalacja gazowa i piecyki Siemensa. Mieszkania miały porządne drzwi, okna, z mosiężnymi okuciami. Domy przy Bednarskiej 24 i 26 należały do tej inteligenckiej części osiedla. Bloki robotnicze posiadały niższy standard. Były na przykład toalety, ale brakowało w nich łazienek.

Jednym z projektantów domów przy ul. Bednarskiej 24 i 26 był Józef Szanajca. To jeden z najwybitniejszych architektów młodego pokolenia, którzy tworzyli w okresie międzywojennym. W 1939 roku został zmobilizowany. Na wojnę poszedł razem ze swoim samochodem. Zginął w nim 24 września pod Płazowem koło Tomaszowa Lubelskiego. Został trafiony prosto w czoło z karabinu maszynowego. W chwili śmierci miał 37 lat. Po wojnie na warszawskiej Pradze jego imieniem nazwaną jedną z ulic, postawiono tam też jego popiersie.

Nowe mieszkania na Stokach

Przed wojną robotnicze osiedle zbudowano na Stokach. Towarzystwo Osiedli Robotniczych, znane jako TOR, powołane w 1934 roku przez Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów do budowy tanich domków, dla osób których zarobki nie przekraczały 250 zł miesięcznie, wybrało ten teren na swoją inwestycję. Osiedle zaczęto budować w rejonie ul. Turnie, Wichrowej, Halnej. Projektowało je małżeństwo łódzkich architektów Barbara i Stanisław Brukalscy. Ale budowy osiedla nie dokończono. Przerwała je wojna. Plany przejęli Niemcy i dokończyli budowę. Tzw. niemieckie domy powstały w okolicy ul. Pieniny, Zbocze, Skalna. Charakterystyczny jest zwłaszcza dom na ul. Zbocze, na który na Stokach do dziś mówi się „podkowa”, bo wybudowano je w kształcie podkowy. Te domy służyły Niemcom jako koszary wojskowe. Po wojnie stacjonowało tam polskie wojsko, a w końcu umieszczono w nich łódzkie rodziny robotnicze.

Przed wojną na Stokach swoje osiedle w rejonie ul. Janosika, a konkretnie miejsca, gdzie znajduje się kościół pw. Matki Boskiej Różańcowej, zaczęli budować także tramwajarze. Zajęło się tym Stowarzyszenie Kulturalno - Oświatowe Pracowników Kolei Elektrycznych Łódzkich „Książka”.

Biskupie domki

Na Karolewie przed drugą wojną światową wybudowano tzw. biskupie domki. Znajdują się między ul. Wróblewskiego i Wileńską. Domy te powstały dzięki pierwszemu ordynariuszowi diecezji łódzkiej ks. biskupowi Wincentemu Tymienickiemu. Jak opowiadają mieszkańcy osiedla.

podczas pobytu w USA zobaczył tanie domy budowane do robotników. Po powrocie do Łodzi zaczął namawiać fabrykantów, by wybudowali takie domy dla łódzkich robotników.

Powołano Towarzystwo Budowy Robotniczych, którego członkami zostali łódzcy fabrykanci. Każdy miał się dobrowolnie opodatkować na rzecz budowy nowego osiedla robotniczego, które miało liczyć ponad 800 domków. Domy budowano z cegieł zrobionych z żużlu. Jednak nie okazało się to dobrym pomysłem. Przy pierwszym deszczu cegły zaczynały „puchnąć”. Trzeba było dom okładać normalnymi cegłami. To bardzo podrożyło koszty budowy.

Fabrykanci też szybko zniechęcili się do tego pomysłu. Zamiast blisko 1000 wybudowano około 100 takich domów. Robotników wielu w nich nie zamieszkało. Część mieszkań przejęła między innymi łódzka elektrownia. W jednym z nich mieszkał Stanisław Rachalewski, przedwojenny dziennikarz. Pracował m.in w „Kurierze łódzkim”, napisał kilka książek, m.in „Łódź, która odeszła”. Często odwiedzał go Mieczysław Jagoszewski, legenda łódzkiego dziennikarstwa. W domku obok mieszkał inny dziennikarz Gumkowski, a ten dom po sąsiedztwie należał do architekta Kowalewskiego, który na ul. Narutowicza projektował kamienicę ze słynnymi siłaczami. Stanisław Rachalewski w czasie wojny trafił do obozu koncentracyjnego. Umarł już po wyzwoleniu, gdy wracał swojego domu na Karolewie.

Łódzki "Berlinek"

W okolicach „Kalinowej” stoją zaś domy osiedla nazywanego przez starszych łodzian „Berlinkiem”. Zbudowali je Niemcy. A swą nazwę zawdzięcza temu, że gdy spojrzy się na nie z góry miały mieć kształt swastyki. Jak zauważa Alina Jabłońska, łódzka przewodniczka, domki na tym osiedlu mają na pierwszy rzut oka wygląd domów obronnych Małe okna, kiedyś z okiennicami, surowe, wysokie. spadziste dachy. Osiedle miało wspólną infrastrukturę, czyli pralnie, magazyny. W piwnicach były schrony przeciwlotnicze, a wokół domów małe ogródki. Miały zostać zbudowane z tak solidnych materiałów, by przetrwały kilkaset lat i świadczyły o nieprzemijalnych wartościach III Rzeszy.

Oś osiedla tworzy ul. Kalinowa, która spina się z ul. Morwową i Osinową Zamieszkali tu wysocy urzędnicy niemieckiej administracji, hitlerowcy oficerowie, wielu lotników. Były to duże mieszkania, miały od 75 do 100 metrów powierzchni, niektóre dwupoziomowe.

Domki Julianowa

W 1923 roku, a więc kiedy o „Berlinku” nikt nawet nie śnił powstał plan, by na Julianowei wybudować osiedle dla pracowników łódzkiej skarbówki. Zawiązano spółdzielnie, które zaczęto budować osiedle zwane skarbowym. Według planów miało mieć około 300 domów i ponad 600 mieszkań. Zbudowano je w stylu dworkowym. Wokół były niewielkie ogródki. W domach paliło się w piecu, ale miały kanalizacje, instalację gazową. Tak jak na osiedlu Montwiłła- Mireckiego znajdował się tu kocioł gazowy. Mieszkała tu łódzka inteligencka, ludzie wykonujący tzw. wolne zawody oraz pracownicy „skarbówki”. Udało się wybudować 125 mieszkań. Reszta działek została sprzedana jeszcze przed wojną. W latach trzydziestych wybudowano tu luksusowe jak na tamte czasy wille.

Najnowocześniejsze osiedle

Za najnowocześniejsze łódzkie osiedle uchodzi to znajdujące się w rejonie al. Unii i ul. Srebrzyńskiej. Nosi ono imię Józefa Montwiłła - Mireckiego, działacza Organizacji Bojowej PPS, powieszonego przez carat. Pomysł wybudowania w Łodzi nowoczesnego osiedla mieszkaniowego pojawił się w latach dwudziestych. Miastu brakowało mieszkań. Władze wpadły więc na pomysł, by wybudować osiedle dla łódzkich robotników.

Zadecydowano, że powstanie na tzw. Polesiu Konstantynowskim, w okolicach parku na Zdrowiu. Decyzję o jego budowie podjęto w 1928 roku. Głównym inwestorem zostało Krajowe Towarzystwo Budowlane z Warszawy. Budowę tego osiedla rozpoczęto 1 sierpnia 1928 roku. Pierwsi lokatorzy wprowadzili się tu w grudniu następnego roku. Ostatnie bloki postawiono w 1930 roku. Osiedla miało 1023 mieszkania. 487 jednopokojowych, 468 dwupokojowych i 68 trzypokojowych. Mieściły się one w dwudziestu blokach.

W zasadzie to nie wiadomo czy w dwudziestu czy dwudziestu jeden – tłumaczył nam Tadeusz Krzemiński, który mieszka na tym osiedlu od urodzenia. - Blok przy ul. Daniłowskiego 7 jest połączony z blokiem przy al. Unii 20. Był więc jeden blok, a dwa adresy. Są tam dziś dwie wspólnoty mieszkaniowe.

Zgodnie z założeniami osiedle było nowoczesne, ale nie tanie. Dlatego w tych kwaterunkowych, należących do miasta lokalach nie zamieszkali robotnicy. Ich lokatorami stali się urzędnicy łódzkiego magistratu, nauczyciele, wojskowi, kolejarze, artyści, wojskowi. Na tym osiedlu mieszkali m.in znani łódzcy plastycy Katarzyna Kobro i Władysław Strzemiński, Marian Minich, pierwszy dyrektor Muzeum Miejskiego Historii i Sztuki w Łodzi, znany malarz i grafik Karol Hiller.

Dla robotników czynsze były za wysokie. Za to osiedle i jego ulice nazwano na cześć działaczy niepodległościowych, związanych z Polską Partią Socjalistyczną. Tak zadecydowała łódzka Rada Miasta. Jak na tamte czasy osiedle było rzeczywiście nowoczesne. Bloki oświetlane gazowo. Takie lampy znajdowały się na klatkach schodowych. Utworzono rabaty kwiatowe, ławki. Tadeusz Krzemiński słyszał, że przed wojną przyjeżdżały tu wycieczki z Łodzi i kraju, by podziwiać jak wygląda nowoczesne osiedle, nowoczesne domy.

Osiedle miało swój wewnętrzny regulamin. Określał on godzinę ciszy nocnej, zasady wietrzenia pościeli, trzepania dywanów. O godzinie 23.00 zamykane były klatki schodowe. Tak było jeszcze po wojnie.

Największym minusem mieszkań na tym osiedlu było to, że nie miały centralnego ogrzewania. Paliło się w kaflowych piecach. Piece te podgrzewały też wodę w łazience. Na osiedlu znajdowała się gazownia. Jej budynek gospodarczy stoi do dziś. Widać, że ma za sobą dawną świetność. Obok widać zrujnowany pałacyk, w którym mieszkali pracownicy łódzkiej gazowni.

Mieszkańcy osiedla im. Mireckiego dramatyczne chwile przeżyli w czasie drugiej wojny światowej. 14 stycznia 1940 roku wkroczyli tu żandarmi w towarzystwie gestapowców. Starsi mieszkańcy jeszcze do dziś nie mogą tego zapomnieć. Była niedziela, tuż po 21, czyli po godzinie policyjnej. Niemcy dawali polskim rodzinom dziesięć - dwadzieścia minut na opuszczenie mieszkania. Osoba dorosła mogła zabrać ze sobą 25 kilo bagażu. Wszystkich wywożono do obozu przejściowego przy ul. Łąkowej. Zostawiono tylko kilka polskich rodzin kolejarskich. Po wysiedleniach Polaków na osiedlu zamieszkali Niemcy. Polacy wrócili tu dopiero w styczniu 1945 roku.

WIADOMOŚCI Z ŁODZI

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Witold Waszczykowski o stałej obecności armii USA w Polsce

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie