Okno życia to ostateczność. Czym jest okno życia? Gdzie w Łodzi znajdziemy okna życia?

Katarzyna Bil
Katarzyna Bil

Wideo

14 dzieci. Tyle malców do tej pory zostało znalezionych w oknach życia w Łodzi, Piotrkowie Trybunalskim i Pabianicach. Ostatni taki przypadek zdarzył się w naszym mieście w poniedziałek wielkanocny tego roku. Sprawa była o tyle wyjątkowa, że matka chciała odzyskać dziecko tuż po oddaniu. Co jednak w pozostałych przypadkach? Co dzieje się z dziećmi, które pozostawiane są w oknie życia? I czy na pewno można w nich znaleźć tylko dzieci?

Skąd pomysł okna życia?

Jak tłumaczy rzecznik prasowy Caritasu Archidiecezji Łódzkiej Tomasz Kopytowski idea okna życia przyszła do nas z zachodu. To w Niemczech została stworzona struktur, wokół której zbudowano cały system.

– Gdybyśmy chcieli zerknąć wstecz to historia miejsc, w których zostawiano dzieci jest bardzo długa i sięga co najmniej średniowiecza – opowiada Kopytowski. – Przynoszono je gdzieś do kościołów, gdy nie wiedziano co zrobić z dziećmi chorymi lub kolejnymi w rodzinach wielodzietnych. Stąd tradycja umiejscowienia malców przy kościołach, klasztorach i zgromadzeniach zakonnych.

Pierwsze okno życia powstało w Polsce 15 lat temu w Krakowie, z inicjatywy Caritas Archidiecezji Krakowskiej. Na terenie Archidiecezji Łódzkiej znajdują się cztery okna życia. Jedno w Piotrkowie Trybunalskim przy Domu Sióstr Salezjanek, dwa w Łodzi przy Domu Zakonnym Sióstr Urszulanek oraz przy szpitalu im. Rydygiera i w Pabianickim Centrum Medycznym.

Choć okno przy szpitalu im. Rydygiera nie jest pod patronatem Caritasu Tomasz Kopytowski tłumaczy, że obie placówki ściśle ze sobą współpracują.

– W naturalny sposób jesteśmy w kontakcie ze szpitalem i zbieramy informacje o tym, co się dzieje przy tamtym oknie. Przez wiele lat, kiedy w szpitalu był oddział preadopcyjny, Caritas wraz z Łódzką Strefą Ekonomiczną obejmował go szczególną troską. To tam maluchy, które zostawiano w szpitalach oczekiwały na adopcję. My ten oddział wspieraliśmy przez lata – komentuje rzecznik Łódzkiej Archidiecezji Caritasu. – Staramy się być na bieżąco z tym, co się dzieje.Pozostałe trzy okna są już bezpośrednio pod naszą kuratelą i dbamy o to, by sprzęt, który tam jest działał odpowiednio. Reagujemy zawsze, gdy się coś dzieje i staramy się, by wszystko dobrze funkcjonowało.

Co dalej dzieje się z pozostawionym dzieckiem?/sc]

Okno życia to miejsce, w którym rodzic może w bezpieczny sposób oddać swoje dziecko zachowując pełną anonimowość. Wiąże się to jednak z tym, że zrzeka się swoich praw rodzicielskich.

– Każde z takich miejsc jest wyposażone w nosidełko i tzw. ciepłe gniazdko czyli łóżeczko z podgrzewanym materacem – mówi Tomasz Kopytowski. – Często noworodki muszą być dogrzane, ponieważ są wyziębione. Dodatkowo okno jest dostępne o każdej porze dnia i nocy, bez względu na porę roku. Zdarzało się też, że mieliśmy dzieci zawinięte w jakiś podkoszulek, bez ubranka, dlatego ciepłe gniazdko jest niezbędne.

Klamka okna znajduje się od zewnątrz. Po 30-60 sekundach od otworzenia okna i włożenia dziecka do nosidełka rozlega się alarm i wysyłana jest wiadomości sms na wskazane numery, informująca o ewentualnym pozostawieniu malca. Alarm nie uruchamia się natychmiast. Minuta to czas dany po to, by rodzic mógł odejść niezauważony.

Gdy już siostry zakonne odbiorą dziecko następuje szereg procedur. W pierwszej kolejności sprawdza się czy maluch nie wymaga udzielenia pierwszej pomocy. Następnie zawiadamiane jest pogotowie ratunkowe, policja i patrol okna. Pogotowie po to, by zabezpieczyć życie i zdrowie malca, a policja by sprawdzić czy pozostawienie dziecka nie miało znamion przestępstwa.
Rzecznik Kopytowski dodaje, że mundurowi nie są po to, by szukać rodziców, ponieważ mijałoby się to z ideą anonimowości.

– Dziecko jest zabierane do szpitala, gdzie poddaje się je badaniom. Jeżeli wszystko jest w porządku trafia do pogotowia opiekuńczego bądź rodziny zastępczej na okres, kiedy nie zostanie ustanowiona rodzina adopcyjna – opowiada rzecznik. – To dzieje się dosyć szybko, ponieważ, gdy tylko wiemy, że dziecko jest w oknie życia powiadamiany jest sąd rodzinny, którego zadaniem jest nadanie tożsamości i ustanowienie opiekuna prawnego w postaci rodziny zastępczej bądź pogotowia opiekuńczego.

Ze względu na to, że w Polsce najczęściej pozostawiane są dzieci bardzo małe lub noworodki nie ma zwykle problemu ze znalezieniem rodziny adopcyjnej.

Kopytowski podkreśla, że jedną z ważnych instytucji, która jest powiadamiana, gdy dziecko trafi do okna życia jest Archidiecezjalny Ośrodek Adopcyjny. Jego pracownicy dbają o to, by sprawa toczyła się odpowiednio szybko. Dba również o interes dziecka oraz rodzin adopcyjnych, z którymi współpracuje i przygotowuje do adopcji. To proces, który trwa około dwóch lat.

Odzyskanie dziecka jest trudniejsze niż oddanie

Na terenie Archidiecezji Łódzkiej sytuacja, gdy matka chciała odzyskać dziecko zdarzyła się tylko raz. Kopytowski przyznaje, że próba odzyskania dziecka jest znacznie trudniejsza pod względem prawnym niż wcześniejsze oddanie.

– Dzień po fakcie pozostawienia dziecka odebraliśmy w Caritas telefon od kobiety, która powiedziała, że jest matką tego dziecka i że chciałaby porozmawiać na temat odebrania go. To była pierwsza taka sytuacja i trochę nas zaskoczyła. W trakcie sprawdzania okazało się, że rzeczywiście jest matką pozostawionego dziecka, ale trzeba powiedzieć, że to nie jest tak prosto zabrać dziecko z powrotem, ponieważ prawnie jest ono w pewnym zawieszeniu. To sąd rodzinny musi zadecydować co dalej zrobić.

Matka przechodzi szereg procedur sprawdzających wydolność rodzicielską, warunki bytowe, zatrudnienie oraz czy będzie w stanie utrzymać dziecko. Ważne są również kwestie zdrowotne i pytanie, dlaczego taka decyzja została podjęta i czy się nie powtórzy.

– Ten proces odwrotny jest dużo trudniejszy niż włożenie dziecka do okna życia – przyznaje rzecznik. – Nie chcę, by spłyciło to decyzję o pozostawieniu dziecka w oknie życia, bo za każdym razem podkreślamy, że na pewno za takim krokiem stoi wielka tragedia ludzi i powtarzamy, że jesteśmy im wdzięczni za to, że postanowili zostawić dziecko w oknie i nie wyrządzili mu krzywdy. Często w nas samych ścierają się myśli. Z jednej strony dobrze, że tak się stało, a z drugiej myślenie odwrotne, że wielka szkoda, iż musiało do tego dojść, bo wszyscy chcielibyśmy, by społeczeństwo było na tyle dojrzałe i wydolne, aby dzieci mogły wychować się ze swoimi rodzicami.

przeczytaj też

Porwania też się zdarzają

W Piotrkowie Trybunalskim do okna życia trafiło dziecko z porwania. Po zestawieniu informacji o oddaniu dziecka i porwaniu udało się szybko ustalić, że maluch znaleziony w oknie życia to ten sam, który został kilka godzin wcześniej uprowadzony. W tym przypadku obyło się bez typowych procedur, ponieważ nie był to czyn popełniony przez rodzica. Nie było, więc mowy o odebraniu dziecka, które z powrotem trafiło do najbliższych.

Butelki po alkoholu, puszki po piwie, a nawet … bukiet róż

Często zdarza się, że okno jest otwierane w innym celu niż oddanie dziecka. Kopytowski przyznaje, że siostry niejednokrotnie były budzone w środku nocy lub odrywane za dnia od swoich obowiązków, ponieważ rozlegał się alarm.

Siostry za każdym razem zbiegają równie żywo, lecz często jest tak, że okno jest otwarte z ciekawości lub ktoś robi głupi żart. Siostry znajdowały w nosidełku butelki po alkoholu czy puszki po piwie, ale zdarzyło się też, że w oknie życia u Urszulanek siostry znalazły bukiet czerwonych róż. Co prawda nie było żadnego listu, lecz one same tłumaczą, że być może kwiaty były od mamy, która zostawiła dziecko i wie z doniesień medialnych, że jest bezpieczne, a jego życie uratowane.

Okno życia to ostateczność

W Archidiecezjalnym Ośrodku Adopcyjnym działa telefon zaufania. Kopytowski zachęca, by przed podjęciem decyzji o oddaniu dziecka skontaktować się ze specjalistą czuwającym przy telefonie o każdej porze dnia i nocy.

Ciąża trwa dziewięć miesięcy, więc jest czas, by spróbować sobie poukładać w głowie to, co będzie. Rozumiem, że są sytuacje, gdy dla kobiet ciąża jest zaskoczeniem i często są pozostawione z tym problem. Chcemy powiedzieć, że nie muszą być same. Zawsze jest ktoś przy telefonie zaufania, kto chętnie z nimi porozmawia i pomoże rozwiązać sytuację tak, by dziecko nie musiało trafić do okna życia. Traktujmy je jako zupełną ostateczność, bo naprawdę jest wiele rozwiązań, które mogą być dobre dla mamy i dla dziecka - kończy rzecznik Caritasu Archidiecezji Łódzkiej.

Materiał oryginalny: Okno życia to ostateczność. Czym jest okno życia? Gdzie w Łodzi znajdziemy okna życia? - Dziennik Łódzki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie