Łódzkie kapliczki. Tworzą krajobraz miasta, przypominają o przeszłości. Każda ma swoją historię! ZDJĘCIA

Anna Gronczewska
Krzysztof Szymczak/archiwum Dziennika Łódzkiego
Udostępnij:
Kapliczki stoją nie tylko na wsi. Są też elementem miejskiego krajobrazu. Stoją przy ruchliwych ulicach, hipermarketach, stacjach benzynowych, w środku wielkich osiedli. Mimo, że nie raz zasłaniane są przez reklamy, dewastowane, ludzie ozdabiają je kwiatami, zapalają znicze.

Łódzkie kapliczki

Tuż przy ruchliwym skrzyżowaniu ul. Popiełuszki i Maratońskiej w Łodzi, na drzewie wisi mały, drewniany domek. A nim obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. Nikt nie wie kto umieścił tę kapliczkę. Czasem widać przy niej kobiety, w różnym wieku. Starsze, młodsze. Latem przynoszą kwiaty z pobliskich działek. Potem przychodzą sprawdzić czy jest świeża woda. Zimą ozdabiają kapliczki sztucznymi kwiatami.

– Przyszłam popatrzeć czy nie trzeba czegoś poprawić - mówi starsza kobieta układająca przy kapliczce sztuczne kwiaty. - Mam tu niedaleko działkę. Gdy idę od autobusu to zawsze przechodzę przy tej kapliczce. Przeżegnam się, sprawdzę czy nikt nic nie zniszczył, bo wandali przecież nie brakuje..

.

Nikt nie liczy

Nikt nie policzył ile w Łodzi jest kapliczek. Wiele znika. Tak było przed wielu laty z kapliczką znajdującą się w kamienicy przy ul. Piotrkowskiej 133. Giną też inne kapliczki. Nie ma też kapliczki wiszącej na drzewie koło łódzkiej katedry. Trzeba było je wyciąć. Zniknęła też kapliczka z ul. Drewnowskiej, okolic Manufaktury...Dr Robert Dzięcielski, antropolog. opisał niektóre łódzkie kapliczki w książce „Ludowe obrazy miasta. Inspiracje bystroniowskie”. Wyjaśnia, że rozwijająca się przemysłowa Łódź przyciągała ludzi ze wsi. W 1970 roku ponad połowę jej mieszkańców stanowili łodzianie mający wiejskie korzenie.

– Na tej podstawie można mówić o „ruralizacji” czy „rustykalizacji” kultury miejskiej Łodzi – pisze w swojej książce Robert Dzięcielski. – Od wielu lat obserwuję Łódź w jej ludowym wymiarze, mimo którego miasto nie traci dla mnie cech swej miejskości. Do szczególnych elementów kultury ludowej Łodzi należy niewątpliwie „stara przydrożna kapliczka” przydrożny krzyż czy „święta figura"- atrybuty, które w masowej wyobraźni nie pasują do wielkomiejskiego pejzażu.

Na pamiątkę komunii

Kapliczki pojawiają się też domami łodzian. Jedna z nich znajduje się przy ul. Inżynierskiej. Przed domem zmarłego niedawno prof. Tadeusza Gerstenkorna. Jest to rodzinna, drewniana kapliczka. Ten jednopiętrowy dom został wybudowany w 1934 roku przez ojca Zofii, też już nieżyjącej żony prof. Gerstenkorna, wybitnego łódzkiego matematyka. Bronisław Szwalma był kierownikiem Szkoły Podstawowej nr 19 w Łodzi, znanym pedagogiem, krajoznawcą i społecznikiem. Na zapleczu tego domu jest niewielki ogródek, w którym stoi kapliczka. Ustawiono ją w takim miejscu, żeby z każdego okna domu widoczna była postać Matki Bożej.

Kapliczka stoi wśród zieleni, umieszczona na postumencie drewnianym, który stanowi pień z brzozy o biało-czarnej ornamentacji kory powleczonej bezbarwnym lakierem dla zabezpieczenia od wpływów atmosferycznych. Wysokość cokołu wynosi 1,5 m. Na nim przybita jest metalowa tabliczka z wygrawerowanym napisem: Matko Boża, miej nas w Swej opiece, 28 maja 2000 rok. Na cokole umieszczona jest drewniana kapliczka, a jej środku znajduje się statua Matki Bożej z Lourdes o wysokości 50 cm.

Figurka jest pamiątką rodziny Gerstenkornów i ma ponad 100 lat. Została pozyskana została przez ciocię prof. Gerstenkorna, tercjarkę Konstancję Gerstenkorn. Stała na naczelnym miejscu jej mieszkania i była przez nią szczególnie omodlona. Po jej śmierci figurka została przeniesiona do domu państwa Gerstenkornów. Stała w pokoju profesora. Potem rodzina uznała, że dobrze by było umieścić figurkę w kapliczce. Okazją była Pierwsza Komunia Święta jej wnuczki Bereniki która miała miejsce 28 maja 2000 roku. Kapliczkę uroczyście poświęcili: ks. Piotr May-Majewski, wtedy kapłan parafii katedralnej św. Stanisława Kostki oraz ks. Piotr Kleszcz, franciszkanin prowadzący Mały Chór Wielkich Serc, w którym śpiewała Berenika. Był to prezent dla wnuczki z okazji od państwa Gerstenkornów.

– Przekazując prezent komunijny mojej wnuczce w postaci kapliczki życzyłam jej wszelkich błogosławieństw Bożych przez wstawiennictwo Matki Bożej oraz aby kult Maryjny, głęboko zakorzeniony w naszej rodzinie, kontynuowany był przez nią i wszystkie moje wnuki – mówiła nam nieżyjąca już Zofia Gerstenkorn.

Znikające kapliczki

Wiele kapliczek zniknęło z łódzkich podwórek w latach siedemdziesiątych, osiemdziesiątych. Miało na to wpływ wiele czynników. Zarówno tych historycznych, przeróżnych przemian ustrojowych i różnych ostatnich wydarzeń.

- Rozmawiałam z ludźmi mieszkającymi w centrum Łodzi, w kamienicach, gdzie jeszcze niedawno w podwórkach znajdowały się takie kapliczki – opowiadała nam Aldona Plucińska, etnograf z Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego. - Między innymi przy ul. Kilińskiego, Rewolucji 1905. Zapytałam jednego z mieszkańców kamienicy w której była kiedyś kapliczka, dlaczego dziś jej tam nie ma. Usłyszałam: Wie pani, przecież w kamienicy mieszkają różni ludzie. A wcześniej nie mieszkali? Przykładem może być łódzka katedra, fenomen w skali Polski i świata. Przecież Żydzi, protestanci, katolicy ufundowali znajdujące się w prezbiterium witraże. A przecież Juliusz Heinzel, protestant, sfinansował główny ołtarz. Przychodzą dziś do katedry katolicy i nikomu to nie przeszkadza. Natomiast teraz mieszkańcy kamienicy w której stała kapliczka mówią, że dobrze się stało, że zniknęła. Potrzebne jest miejsce na podwórku, by zaparkować samochód.

Nie można zapomnieć, że przed laty łodzianie budując kamienicę lub dom stawiali na podwórku kapliczkę.

- Był to swego rodzaju fenomen! - zapewniała nas Aldona Plucińska. - Te kapliczki pojawiają nie tylko w łódzkich kamienicach, ale na przykład warszawskich. Zresztą w stolicy wiele takich kapliczek pozostało w podwórkach domów. One są polskim fenomenem kulturowym. Kapliczkę można badać pod względem estetycznym, sacrum, ale ona sama sama w sobie wyznacza i tworzy przestrzeń. Jest takim kluczem, dominantum wokół którego wyznacza się granica między sacrum a profanum. Jest to również odliczanie czasu. Tego, który był w przeszłości, jak i tego w którym żyjemy. Nie ma znaczenia czy ta kapliczka jest umieszczona w przestrzeni otwartej, zamkniętej. Kapliczka stanowi przepiękny ciąg kulturowy. Jest wyrazem przeszłości i teraźniejszości. Jak twierdzą wielcy antropolodzy obraz miasta można pisać i można oglądać. Kapliczki stanowią maleńki element obrazu miasta. Można ją oglądać, ale też samemu tworzyć. Kapliczki mają zapewnić bezpieczeństwo. W Polskim plenerze stają na wzniesieniach, rozstajach dróg, stanowiły swoiste dróg.

Kolumna z Chojen

Jedną z najbardziej znany łódzkich kapliczek jest ta znajdująca się na rogu ul. Kolumny i Rzgowskiej, przy wyjeździe z miasta w kierunku południa. Jej historia sięga minionych wieków. Tu znajdował się najstarszy polski pomnik! Podobno Kolumnę Zygmunta wybudowano dziesięć lat po niej.

Nazywano go Kolumną Jasia czy Jana lub też po prostu Kolumną Sierocą. Została po niej jedynie nazwa ulicy - Kolumny. Jak głosi legenda w XVII wieku przez Chojny przejeżdżał bogaty krakowski kupiec, Mulinowicz. On i jego żona nie mieli dzieci. Tu na Chojnach zauważył płaczącego chłopca, sierotę. Ulitował się nad nim. Zabrał ze sobą, adoptował, wykształcił. I po latach, ten chłopiec z Chojen, Jan Mulinowicz, postanowił podziękować za to co go spotkało. W miejscu, gdzie spotkał swego ojca, postawił kolumnę, a na niej złocony krzyż. Tę legendę i kolumnę opisuje Oskar Flatt w wydanym w 1853 roku „Opisie Miasta Łodzi”.

Starsi łodzianie pamiętają, że miała wysoki, dwumetrowy piedestał wykonany z czarnego marmuru. Sama kolumna była wykonana z szarego. W 1917 roku mieszkańcy Chojen umieścili koło niej głaz poświęcony Tadeuszowi Kościuszce i Bartoszowi Głowackiemu. Całość ogrodzili murem. W listopadzie 1939 roku Niemcy zniszczyli Kolumnę Sierocą. Po wojnie w tym miejscu ustawiono figurę Jezusa Chrystusa. Wita przyjeżdżających i wyjeżdżających z Łodzi. Na jej postumencie napisano: Na pamiątkę wojny 1939 - 1945. Za doznaną opiekę Boska i Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Dziś tę kapliczkę otacza stacja benzynowa i hipermarket Carrefour. To najlepiej obrazuje dzisiejsze czasy i los wielu kapliczek.

W Wiskitnie

Przy ul. Kolumny, ale znacznie dalej, już Wiskitnie stoi murowana kapliczka z figurą Matki Boskiej Nieustającej Pomocy. Nie jest pierwszą stojącą w tym miejscu. Ale z jej powstaniem wiąże się legenda, którą znają starsi mieszkańcy Wiskitna, stanowiącego dziś część Łodzi. Podobno dawno temu od wsi do wsi chodzili ubodzy i prosili o chleb. Raz do Wiskitna dotarła biedna kobieta. Nie otrzymała pomocy. Na końcu Wiskitna spotkała mężczyznę, któremu zaczęła uskarżać się, że nie doznała żadnego wsparcia. Poznał on w tej niewieście Matkę Boską. Podążył jej śladami. Tak dotarł do znajdującej się o milę dalej wsi. Tam Matka Boska została bardzo mile przyjęta. Stąd wzięła się nazwa tej wioski - Mileszki, która też dziś jest częścią Łodzi. Potem w Mileszkach zbudowano kościół do którego chodzili mieszkańcy Wiskitna. Natomiast w miejscu, gdzie mężczyzna spotkał Matkę Boską zbudowano kapliczkę. Mieszkańcy wsi chodzi tam na nabożeństwa majowe.

Dziś w tym miejscu jest już trzecia kapliczka. Drugą, w kształcie małego kościoła z wieżyczką, zbudował jeden z mieszkańców Wiskitna. Kapliczkę tę zburzyli Niemcy w 1940 roku. Po wojnie wybudowano nową. Inna kapliczka, też w Wiskitnie, znajduje się na terenie parku. Jest murowana, zbudowana na planie prostokąta. Do jej wnętrza prowadzą dwuczęściowe drzwi, wykonane ze sztachet. W środku jest ołtarzyk z figurą Matki Boskiej. Kapliczkę tę w drugiej połowie dziewiętnastego wieku ufundowała rodzina Szerszeńskich, ówczesnych właścicieli Wiskitna. Postawili ją, by upamiętnić syna, który w tym miejscu spadł z konia i umarł.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Nezznalek w Muzotoku - zapowiedź nowego odcinka

Materiał oryginalny: Łódzkie kapliczki. Tworzą krajobraz miasta, przypominają o przeszłości. Każda ma swoją historię! ZDJĘCIA - Dziennik Łódzki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie