Łódzkie kamienice. Powstał przewodnik po detalach architektonicznych kamienic w Łodzi

Wiesław Pierzchała
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Pierwszy przewodnik po detalach architektonicznych łódzkich kamienic przepełnia świat symboli, znaków i motywów

Gdzie możemy zobaczyć maski porcelanowe Egipcjanek, koguta pod palmą na tle słońca i jedyną na świecie kariatydę ściskającą w dłoniach... gwintownicę do rur? Oczywiście w Łodzi.

Wpis grupowy łódzkich kamienic do rejestru zabytków. Pierwsze trzy: Piotrkowska 52, 56 i 85

Ten magiczny świat sów, smoków, pelikanów, atlantów, kariatyd czy nietoperzy spotykanych na elewacjach willi, pałaców i kamienic opisała absolwentka polonistyki i kulturoznawstwa Maria Nowakowska w przewodniku „Łódzki detal” wydanym przez Centrum Inicjatyw na Rzecz Rozwoju „Regio”.

Bogactwo dekoracji

Podczas spotkania z łodzianami w Księgarni Odkrywcy zapytana przez nas, jakie detale i na jakich obiektach uważa za najbardziej fascynujące, autorka przewodnika bez wahania wskazała m.in. na stylową kamienicę z końca XIX wieku firmy pabianickiej Krusche i Ender przy ul. Piotrkowskiej 143. Wybór ten nie dziwi, bowiem bogactwo dekoracji wręcz przytłacza. Projektantem kamienicy był sam Dawid Lande czyli moim zdaniem nr 2 w rankingu łódzkich architektów (nr 1 to oczywiście mistrz Gustaw Landau Gutenteger).

Będąc tam zwróćmy uwagę na detale, bo naprawdę warto. O tym, do kogo należała kamienica, świadczy kartusz z inicjałami „K i E”. Na innym kartuszu - tuż nad bramą - mamy dwie głowy lwów, które trzymają w pyskach nie antylopy, lecz... czółenka tkackie tak typowe dla krainy lodzermenschów. Ozdobą budynku jest efektowny wykusz. W jego dolnej części widzimy smoka podziwiającego okazałe pakunki - zapewne z bawełną. Z jego lewej strony mamy róg obfitości z gałązką jabłoni, a z prawej strony ul z pszczołami i gałązką winorośli.

Diamenty Łodzi. Zobaczcie, jak Joanna Rajkowska przemienia łódzką kamienice [wideo]

W górnej części wykusza zwróćmy uwagę na koguta przy palmie na tle wschodzącego słońca, który - jak zapewnia Maria Nowakowska - jest jedynym takim w Łodzi, a także na sowę z otwartymi oczyma na tle zachodzącego słońca lub wschodzącego księżyca. Pośrodku, między sową a kogutem, jest słońce. Wszystkie te znaki zdają się świadczyć o tym, że tylko dzięki ciężkiej harówce od wschodu do zachodu słońca uda nam się wybudować tak wspaniałą kamienicę.

Kolejne „naj...” wymienione przez autorkę przewodnika to pałac Juliusza Kindermanna z początku XX wieku przy ul. Piotrkowskiej 137/139, który zdobi słynna mozaika ukazująca handel bawełną wykonana w warsztacie weneckim Andrei Salvatiego oraz dom Edwarda Stefanusa z 1900 roku przy ul. Jaracza 47. Na jego fasadzie wzrok przyciągają cztery smukłe, rzadkiej urody kariatydy.

- Jedna z nich trzyma gwintownicę do rur, a to dlatego, że Edmund Stefanus był właścicielem fabryki produkującej rury i kotły. To jedyna taka kariatyda na świecie - zapewnia Maria Nowakowska.

Autorka podczas spotkania z łodzianami nie ukrywała, że szczególnie jest zafrapowana motywem Hermesa na elewacjach. Chodzi o boga handlu, brata Apolla i syna Zeusa, którego łatwo rozpoznać po magicznej lasce Kaduceusza zdolnej godzić zwaśnione strony konfliktu oraz po skrzydełkach przypiętych do sandałów lub kapelusza. Hermesa możemy spotkać m.in. na wspomnianym domu Stefanusa oraz na kamienicy Juliusza Heinzla z końca XIX wieku przy ul. Piotrkowskiej 106, na domu Marii Seeliger z końca XIX stulecia przy ul. Piotrkowskiej 184 i na domu Józefa Lwowa z początku XX wieku przy ul. Gdańskiej 81.

Na ratunek łódzkim kamienicom

Kolejne niezwykłe miejsce to perła secesji, czyli baśniowa willa Leopolda Kindermanna z początku XX wieku zwana też willą Pod Jabłoniami przy ul. Wólczańskiej 31/33. Autorka zwraca uwagę na ukryte na elewacjach zwierzęta: wiewiórkę, kukułkę i inne ptaki oraz na ssaka wychodzącego z nory pod korzeniami drzewa. Moim zdaniem jest to lis, jednak Maria Nowakowska uważa, że mamy do czynienia z psem lub wilkiem. A jak uważają nasi Czytelnicy?

Wycieczka szlakiem detali

Równie ciekawy, ale znacznie mniej efektowny jest pałac Reinhardta Bennicha z początku XX stulecia przy ul. Gdańskiej 89 zwany też pałacem Pod Ptasimi Głowami. A to dlatego, że jego ozdobą są sowy. - Wśród wijących się, inspirowanych światem roślin dekoracji fasady znajdziemy nie tylko datę powstania budynku i nietoperza, ale też piękne sowy (Łódź ma do nich szczególne szczęście).

Spójrzmy też na stolarkę bramą i okienną - odkryjemy w niej rzeźbione smocze głowy spotykane w Łodzi tylko na kilku budynkach - zaznacza Maria Nowakowska. I zaprasza na wycieczkę szlakiem detali i dekoracji architektonicznych. Zbiórka uczestników jutro (sobota) o godz. 13 przy fontannie na placu Dąbrowskiego.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie