Festiwal Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych 2019: najlepsze spektakle festiwalu Teatru Powszechnego w Łodzi

Dariusz Pawłowski
"Ułani", Teatr Narodowy w Warszawie

W Teatrze Powszechnym w Łodzi we wtorek 2 kwietnia zakończy się XXV Międzynarodowy Festiwal Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych. Dwukrotnym pokazem mistrzowskim spektaklu "Ułani" z Teatru Narodowego w Warszawie.
"Ułani", Teatr Narodowy w Warszawie W Teatrze Powszechnym w Łodzi we wtorek 2 kwietnia zakończy się XXV Międzynarodowy Festiwal Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych. Dwukrotnym pokazem mistrzowskim spektaklu "Ułani" z Teatru Narodowego w Warszawie. Krzysztof Bieliński
W Teatrze Powszechnym w Łodzi dobiega końca XXV Międzynarodowy Festiwal Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych. Festiwal zakończy się we wtorek dwukrotnym pokazem mistrzowskim spektaklu "Ułani" z Teatru Narodowego w Warszawie.

Plaża, na której możemy prężyć syte ciała i udawać, że nic się nie dzieje; pustynia, w którą zamieniamy świat pozbawiając go wartości, albo plac zabaw bogów, piaskownica, z której nie mamy ochoty wyrosnąć? „Trojanki” Eurypidesa w reżyserii Jana Klaty z Teatru Wybrzeże w Gdańsku okazały się jednym z najbardziej efektownych, ale i najlepszych spektakli zaprezentowanych dotychczas na łódzkim XXV Międzynarodowym Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych.

Przedstawienie pokazano we wnętrzu hali Expo-Łódź, która świetnie się sprawdziła i spotęgowała efekt wywołany przez zasypanie dużej przestrzeni przeznaczonej dla aktorów grubą warstwą piachu (autorem sugestywnej scenografii i kostiumów jest Mirek Kaczmarek). Klata wyprowadził nas na ziemię jałową, która ciągle spija krew po okrutnej bitwie i jest przestrzenią cierpienia dla kobiet pozostałych przy życiu po zdobyciu Troi przez Greków - Achajów, uznawanych obecnie za reprezentantów kolebki cywilizacji zachodniej. Po dziesięcioletnim oblężeniu (do którego pretekst miała dać kobieta) wspaniałego miasta, nie pozostał z niego kamień na kamieniu - jedynie piach i wyrastające z niego spopielone ludzkie ciała. I jęk, płacz, krzyk tych, którzy stali się ofiarami kaprysu, wściekłości możnych tego świata. A także bogów, którzy uwielbiali się nami zabawić, depcząc to, co z takim trudem sobie budowaliśmy.

Klata podkreśla, że żadna wojna nie kończy się wraz z podzieleniem rzeczywistości na zwycięzców i zwyciężonych. Triumf to dopiero początek bezdusznego okazywania przewagi, pogromcy stają się oprawcami, a poczucie siły i bezkarności sprawiają, że gotowi są do najpodlejszych czynów. Może na wszelki wypadek kryjąc się nieco za maskami anonimowej zbiorowości. Lub jedynie „wykonujących rozkazy”.

Czas bezwzględności prowadzi zaś do odwetu i reżyser oszałamiająco rozpędza na naszych oczach machinę człowieczego samozniszczenia, w takt rockowej muzyki wygrywanej na elektrycznej gitarze przez cyniczną, bo przecież wiedzącą jak to wszystko się wczoraj i dzisiaj zakończy Kasandrę. Głos zaś oddaje kobiecie, jako bohaterowi zbiorowemu poddanemu kulturowej opresji męskiego zdobywcy - Trojanki, siedem kobiet pod przewodnictwem królowej Hekabe zostało połączonych w jeden organizm sprytnie skonstruowanym, wymownym kostiumem.

W „Trojankach” znajdujemy też świetnie poprowadzony zespół, kilka ról znakomitych (Katarzyna Figura, Małgorzata Gorol, Cezary Rybiński, Grzegorz Gzyl, Krzysztof Matuszewski, Magdalena Gorzelańczyk) oraz aktorkę absolutnie wybitną, zapierającą dech, z klasą i jakością poziomu najwyższego, niebotycznego - Dorotę Kolak.

Jan Klata, doskonale teatr czujący, w muzyczny, emocjonalny sposób potrafiący się teatrem posługiwać i z użyciem niepospolitej wyobraźni nim widzem manipulować, nie byłby sobą, gdyby nie doprowadził do finałowej „przewrotki”, zmiany nastroju i prowokacji do odmiennych niż nam się na początku wydawało interpretacji. Kpiny z popkulturowej błyskotki, którą próbujemy się pocieszać, radować i skrywać pod nią fakt, że poddawanie się bezrefleksyjności, stadnym zachwytom i omamieniu łatwym przekazom to prosta droga do potrojańskiego piachu.

Tym bardziej, że nie ma już bogów, których moglibyśmy wezwać - ci „zakiwali” się w swej zabawie. Jakże trudno musi być teraz temu, który jest sam. Bawić się nie ma z kim, a o nas wie wszystko - także to, że do poważnego traktowania specjalnie się nie nadajemy. Może dlatego milczy?

Jesienna turystyka w Polsce

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie