Fabryka króla bawełny kontra koparki i buldożery

Wiesław Pierzchała
Prace rozbiórkowe na terenie Eskimo zablokowali wczoraj konserwatorzy zabytków: Bartosz Walczak i Piotr Ugorowicz
Prace rozbiórkowe na terenie Eskimo zablokowali wczoraj konserwatorzy zabytków: Bartosz Walczak i Piotr Ugorowicz
Na naszych oczach znikają kolejne zabytkowe mury pofabryczne - dawne zakłady Ludwika Geyera znane po wojnie jako Eskimo. Przez weekend trwały tam prace rozbiórkowe. Wieść o tym błyskwicznie obiegła Internet.

Na naszych oczach znikają kolejne zabytkowe mury pofabryczne - dawne zakłady Ludwika Geyera znane po wojnie jako Eskimo. Przez weekend trwały tam prace rozbiórkowe. Wieść o tym błyskwicznie obiegła Internet. Na szczęście internauci zaalarmowali konserwatorów zabytków, a ci wczoraj rano nakazali wstrzymać wyburzenie.

Przyjechała też policja, ale nie musiała interweniować, bo kierownik robót bez problemów poszedł na współpracę z konserwatorami.

Jak doszło do akcji ratunkowej?

- W niedzielę wieczorem na forum internetowym pojawiły się niepokojące informacje, że błyskawicznie rozbierane są XIX-wieczne zakłady Geyera - opowiada Jarosław Ogrodowski ze Stowarzyszenia "Fabrykancka". - Postanowiliśmy je sprawdzić. Pojechaliśmy tam w poniedziałek o godz. 8. Przy rozbiórce uwijały się dwie koparki.

- To skandal - dodaje jego kolega ze stowarzyszenia, Jakub Polewski. - O tym, że inwestorzy rozbierają bardzo cenne dla miasta obiekty alarmowaliśmy już we wrześniu. Od tej pory nic nie zrobiono, by uratować te historyczne mury. Czyżby znów zawinili urzędnicy magistratu i konserwatorzy zabytków?

Ci ostatni sprawą zajęli się właśnie we wrześniu, gdy uruchomili proces wpisania kompleksu Geyera do rejestru zabytków, aby w ten sposób zapewnić mu opiekę prawną. Czy wcześniej nie można było tego zrobić?

- Dwa lata temu w Urzędzie Miasta zapewniono nas, że zakłady Geyera objęte są miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, co oznaczało, że te pofabryczne obiekty mają opiekę prawną i nie można ich rozbierać - wyjaśnia Bartosz Walczak z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Łodzi. - Mimo to doszło do wyburzeń. Dlatego sprawdzimy, czy urzędnicy wydali zgodę na rozbiórkę i w jakim zakresie.

Konserwatorzy przedstawili wcześniej inwestorowi, znanej firmie deweloperskiej Urbanica (kapitał hiszpański), która zamierza tam zbudować okazałe osiedle mieszkaniowe, opinie dotyczące zakresu rozbiórki. Jednak - jak twierdzą - plany rozbiórkowe zostały znacząco przekroczone.

- Zniknęły m.in. bardzo cenne mury fabryki Jana Krystiana Rundziehera z lat 20. i 30. XIX wieku, jednej z pierwszych w przemysłowej Łodzi. Na tę rozbiórkę nigdy się nie zgodziliśmy - zaznacza Piotr Ugorowicz z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków. - Pozostałe obiekty to m.in. liczne przybudówki z lat późniejszych, gdy zaczął tam inwestować Ludwik Geyer. Konserwatorzy stali wczoraj na "posterunku" u Geyera.

- Czekaliśmy na przedstawiciela inwestora, nikt się jednak nie zjawił - narzeka Bartosz Walczak. - Dlatego z kierownikiem robót spisaliśmy protokół dotyczący wstrzymania prac. Warto zwrócić uwagę, że intensywne roboty rozbiórkowe przeprowadzono w trakcie weekendu. Podobnie było w przypadku fabryki Biedermanna. To daje dużo do myślenia.

Przypomnijmy, że fabryki Biedermanna przy ul. Smugowej i browar Anstadta przy ul. Sędziowskiej także zaczęto rozbierać i dopiero zdecydowana interwencja konserwatorów zastopowała wyburzanie. W poprzednich przypadkach zawiniła nie najlepsza współpraca między magistratem a wojewódzkimi konserwatorami zabytków. Czy teraz było podobnie?

- Inwestorzy z Urbaniki dokonali wyburzeń na terenie Eskimo w oparciu o zgodę Delegatury Dzielnicowej Urzędu Miasta Łódź-Górna z 2006 r. - tłumaczy Wiesław Makal, dyrektor wydziału administracji architektoniczno-budowlanej UM. - Teraz byłoby to niemożliwe, gdyż od tego roku, po wydarzeniach związanych z rozbiórkami na terenie fabryki Biedermanna i browaru Anstadta, decyzję o zgodzie na rozbiórkę wydaje nasz wydział, a nie delegatury.

I znów się okazało, że cenne mury pofabryczne rozebrano, a winnych trudno będzie ukarać.

Ziemia polskich rolników warta miliony

Wideo

Materiał oryginalny: Fabryka króla bawełny kontra koparki i buldożery - Warszawa Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie