Dożywocie dla mordercy

(mr)
Oskarżony - w czerwonym drelichu dla szczególnie niebezpiecznych przestępców - w czasie rozprawy rozmawia ze swoim obrońcą.
Oskarżony - w czerwonym drelichu dla szczególnie niebezpiecznych przestępców - w czasie rozprawy rozmawia ze swoim obrońcą. fot. Jarosław Ziarek
35-letni Stanisław Mucha został w poniedziałek skazany przez Sąd Okręgowy w Łodzi na dożywocie za zabicie dwóch osób.

O przedterminowe warunkowe zwolnienie z więzienia może ubiegać się po odbyciu 35 lat kary.

To były egzekucje, strzały padały z bliskiej odległości, zabić jest dla niego czymś bardzo prostym. Oskarżony nie okazał skruchy. Wymierzenie łagodniejszej kary nie jest możliwe - uzasadniał wyrok sędzia Jarosław Leszczyński.

Stanisław Mucha, łodzianin, który na sali sądowej siedział w ciemnych okularach, wysłuchał wyroku z kamienną twarzą.

Przez wiele lat udawało mu się uniknąć procesu. Pierwsza zbrodnia miała miejsce 19 marca 1998 roku. W Skoszewach pod Łodzią strzałem w tył głowy został zabity student bankowości Marcin O. Był to kolega Muchy, razem pracowali w firmie ochroniarskiej. Skradł mu ok. 10 tys. zł, które Marcin O. miał przy sobie. Mucha nie zasiadł wówczas na ławie oskarżonych, trafił do szpitala, gdzie leczył się psychiatrycznie. Na przepustce usiłował nożem zabić kolegę. Po próbie samobójczej dwie lekarki psychiatrzy stwierdziły, że Mucha cierpi na schizofrenię. Znowu trafił do szpitala.

Po opuszczeniu go zabił po raz drugi. W lutym 2006 roku wraz ze swoją bratanicą, Sylwią M., i małym dzieckiem pojechał na Śląsk. Podając się za małżeństwo, zatrzymali się w gospodarstwie agroturystycznym prowadzonym przez 72-letniego Romana D. w Głuszycy koło Wałbrzycha. Gospodarz, z którym często spotykali się przy kawie i alkoholu, pokazywał im swoją kolekcję broni. 1 marca Mucha włamał się do domu Romana D. i skradł broń. Gdy starszy człowiek wrócił, strzelił mu z rewolweru w kark. Potem wyniósł do auta ofiary sprzęt komputerowy i rtv i dotarł nim z Sylwią M. do Łodzi.

Tym razem lekarze psychiatrzy stwierdzili, że jest zdrowy, nie cierpi na żadną chorobę psychiczną, a poprzednie opinie lekarek o stanie Muchy wprawiły ich w zdumienie.

Sylwia M., oskarżona o współudział w kradzieży rzeczy z domu Romana D., została skazana na 2 lata więzienia w zawieszeniu na 5 lat.

Wyrok nie jest prawomocny, obrońca zapowiedział apelację.

Bezsenność. Jak sobie z nią radzić? #ZROZUM

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
T
6 grudnia 2018, 19:16, Kamil:

Znałem trochę Staszka. Zawsze był jakiś niestabilny...

mieszkał na Sienkiewicza, naprzeciw III LO, morderca niech gnije w pudle

K
Kamil

Znałem trochę Staszka. Zawsze był jakiś niestabilny...