Coraz więcej osób zaszczepionych choruje na COVID-19. Czy problem rozwiąże trzecia dawka?

Matylda Witkowska, bead

Wideo

Udostępnij:
Coraz więcej zaszczepionych mieszkańców Łódzkiego ze zdziwieniem odbiera pozytywny wynik na COVID-19. Zaszczepieni chorują, czasem trafiają do szpitali, a nawet umierają. To już pewne: Szczepienie nie czyni nas nieśmiertelnymi. Ale z medycznych statystyk wynika, że naprawdę warto zapisać się na trzecią dawkę.

Zaszczepił się dwoma dawkami Pfizera, a złapał koronawirusa

Pan Marcin, 45-latek z Łęczycy, ostatnio jest na koronawirusa wkurzony. Do ubiegłego tygodnia był przekonany, że nigdy go nie złapie. Jeszcze wiosną na COVID-19 zachorowała jego żona. Mimo dzielenia mieszkania przez tydzień z kaszlącą i gorączkującą kobietą łęczycanin nawet nie zachorował. Ale pomimo wrodzonej odporności w maju zdecydował się zaszczepić. Był pewien, że w tej sytuacji koronawirus nie ma z nim szans.

Jednak w ubiegłym tygodniu poczuł się źle.

- Miałem objawy grypowe, ale to była jakaś nietypowa grypa, z dziwnymi, punktowymi bólami całego ciała. Zacząłem się niepokoić i poszedłem na test – wspomina pan Marcin.

Test PCR na koronawirusa wyszedł pozytywny.

- Przy okazji kilku lekarzy obsztorcowało mnie, że się nie szczepiłem. Za każdym razem musiałem tłumaczyć, że wziąłem dwie dawki Pfizera. Denerwuje mnie ta sytuacja i zupełnie jej nie rozumiem – przyznaje łęczycanin.

Coraz więcej zaszczepionych mieszkańców Łódzkiego łapie koronawirusa

Mieszkańców regionu łódzkiego w podobnej sytuacji jest coraz więcej. Zaszczepieni wiosną pełnym cyklem szczepień teraz łapią koronawirusa. Dla wielu jest to kompletnym zaskoczeniem. Zaszczepiony dwiema dawkami Pfizera 38-letni pan Paweł z Łodzi poczuł się źle dwa tygodnie temu. Miał lekką gorączkę, katar i kaszel, nie przypominał sobie kontaktu z nikim dodatnim, lekarz stwierdził zwykłe przeziębienie. Jednak łodzianin czuł, że coś jest nie tak. W aptece kupił sobie test antygenowy, który wyszedł pozytywny. Dzień później pan Paweł stracił smak. Na szczęście również szybko wyzdrowiał.

- Ale gdybym wiedział, że mimo szczepienia tak łatwo mogę się zarazić, byłbym ostrożniejszy. Tuż przed wystąpieniem objawów byłem z wizytą u rodziców. Na szczęście okazało się, że ich nie zaraziłem – opowiada łodzianin.

Niektórzy zaszczepieni dwiema dawkami trafiają pod respirator i umierają

Nie każdy miał tyle szczęścia. Zakażenia koronawirusem nie przeżył 75-letni pacjent z Łodzi. Chociaż był zaszczepiony na początku roku dwiema dawkami Pfizera, w jesiennej fali zachorował. Jego stan szybko się pogarszał, mężczyzna trafił pod respirator i zmarł. Jednak oprócz zaawansowanego wieku łodzianin cierpiał też przewlekłą chorobę płuc. To prawdopodobnie przesądziło o jego przegranej.

Z ciężkiego zakażenia wyszedł natomiast w pełni zaszczepiony 40-latek, który w ciężkim przebiegu COVID-19 trafił w listopadzie pod respirator. Udało się go jednak z sukcesem odłączyć. O ciężkim przebiegu choroby prawdopodobnie zadecydowała jego potężna tusza. Ale zdaniem lekarzy dzięki zaszczepieniu był jednym z nielicznych pacjentów, którzy podłączenie do respiratora przeżyli. Rodzina uznała jego wyzdrowienie za cud.

Odsetek zakażeń wśród zaszczepionych rośnie

W czasie czwartej fali pandemii odsetek zakażeń wśród osób zaszczepionych rośnie. Chorują nawet osoby młode, tak jak 23-latka z Łodzi, która mimo dwóch dawek dostała wysokiej gorączki. Na szczęście COVID-19 szybko jej minął.

Coraz więcej zaszczepionych jest też w szpitalach. Latem były to pojedyncze osoby, teraz lekarze z regionu mówią o około 10 proc. Zaszczepieni wciąż chorują lżej i szybciej są wypisywani, raczej nie zdarza się, żeby ich stan gwałtownie się załamał. Ale też potrzebują opieki szpitalnej.

Podobne statystyki widać w całym kraju. Jeszcze 22 października zaledwie 2,4 proc. zakażeń stwierdzono u osób w pełni zaszczepionych. W środę było już prawie 13 proc. Jednocześnie wzrasta też liczba osób zaszczepionych, które zmarły z powodu COVID-19. Jeszcze w pierwszej połowie listopada zaszczepieni stanowili około 3 proc. wszystkich zmarłych, według danych przekazanych w środę przez ministerstwo zdrowia stanowią już ponad 6 proc. zmarłych.

Malejąca odporność poszczepienna. Bardziej dotyka mężczyzn

To nadal co najmniej pięć razy mniej zakażeń i kilkanaście razy mniej zgonów niż wynikałoby ze statystyk. Zaszczepionych jest bowiem prawie 55 proc. wszystkich Polaków, a wśród najczęściej umierających na COVID-19 osób w wieku 70 plus ponad 80 proc. Jednak nie da się ukryć, że zaszczepieni chorują i umierają coraz częściej. Co się dzieje?

Odpowiedzią może być problem malejącej z czasem odporności poszczepiennej. W przypadku popularnej szczepionki Pfizer. W miesiąc po szczepieniu jej skuteczność w zapobieganiu chorobie wynosi dla wariantu delta około 93 proc, jednak po czterech miesiącach ochrona spada do 53 proc. Jednocześnie szczepionka nadal skutecznie zapobiega hospistalizacjom i zgonom na COVID-19. Co ciekawe z badań wynikło, że odporność poszczepienna spada szybciej nie tylko u seniorów i osób z obniżoną odpornością. Szybciej maleje też u mężczyzn. Natomiast kobiety zachowują odporność po szczepieniu dłużej.

Większość chorujących obecnie na koronawirusa mieszkańców Łódzkiego szczepiła się już wiosną, w pierwszym możliwym terminie dla swojej grupy. Dlatego ich największa odporność została osiągnięta wczesnym latem, by jesienią spadać. Do tego wielu chorujących planowało wkrótce wybrać się na dawkę przypominającą. Niestety wielu nie zdążyło.

Taką sytuację miał właśnie pan Marcin z Łęczycy.

- Zanim zachorowałem dostałem SMS-a z przypomnieniem, że 29 listopada mogę przyjąć trzecią dawkę. Teraz jednak odczekam – mówi pacjent.

Wszyscy leżący w szpitalu w Tomaszowie szczepili się bardzo dawno

Te obserwacje potwierdzają lekarze z oddziałów covidowych województwa łódzkiego. W Tomaszowskim Centrum Zdrowia w pierwszej połowie listopada było 110 pacjentów z COVID-19.

- Wśród hospitalizowanych jest tylko ok. 10 proc osób zaszczepionych i wszyscy przyjęli szczepionkę ponad 6 miesięcy temu. Dlatego trzeba przyjąć dawkę przypominającą. Przebieg choroby w tej fali jest niezwykle ciężki - mówiła wówczas podczas konferencji prasowej w Starostwie Powiatowym w Tomaszowie lek. med. Ewa Kosińska-Borkowska, ordynator oddziału zakaźnego w Tomaszowskim Centrum Zdrowia.

Dlatego epidemiolodzy nie mają wątpliwości, że należy zaszczepić się dawką przypominającą: trzecią w przypadku szczepionek dwudawkowych i drugą dla szczepionki Johnson&Johnson. Według badań firmy Pfizer podanie tzw. boostera podnosi poziom ochrony przeciw zachorowaniu na COVID-19 w odmianie delta do 95 proc, czyli do poziomu osiągniętego tuż po drugiej dawce.

Chętnych na trzecią dawkę w Łódzkiem nie brakuje. Punkty szczepień pracują dłużej

Obecnie wszyscy pełnoletni Polacy mają prawo do dawki przypominającej w pół roku po ostatnim szczepieniu, osoby w wieku 50 plus mogą zaszczepić się już w pięć miesięcy po ostatniej dawce. Do wyboru jest tylko popularny Pfizer lub Moderna, osobom które szczepiły się już tymi preparatami zaleca się kontynuację. Dla przypomnienia zaszczepieni pacjenci dostali w ostatnich dniach sms-y zapraszające na kolejny zastrzyk.

Chętnych nie brakuje. Od minionej środy łódzka Matce Polce w związku z trzecimi dawkami wydłużył czas pracy punktu szczepień z dwóch do czterech dni w tygodniu. Jednocześnie terminów jest bardzo dużo, w Łodzi miejsce na trzecią dawkę można obecnie dostać z dnia na dzień. Przy trzeciej dawce nadal można spodziewać się efektów ubocznych przypominających grypę, nowością przy trzeciej dawce popularnego Pfizera jest częstsza opuchlizna węzłów chłonnych pod pachami. Ponieważ może on przypominać objawy raka piersi, kobiety ostrzega się przed pochopnym wpadaniem w panikę.

Prawdopodobnie trzecia dawka to nie koniec i szczepić się będziemy musieli ciągle. Izrael już wprowadził obowiązkowy booster dla osób, które po pół roku od szczepień nadal chcą mieć ważny paszport covidowy. I przygotowuje się już do rozdawania dawki czwartej.

Szczepienie nie czyni nieśmiertelnymi. Maseczki,
Jednocześnie mieszkańcy Łódzkiego muszą przypomnieć sobie, że szczepienie zwiększa ich szansę na przeżycie, ale nie czyni nieśmiertelnymi. Wielu zaszczepionych pewnych swojej odporności lekceważy bowiem obostrzenia.

- Skłamałabym mówiąc, że zawsze mam w tramwaju maseczkę – przyznaje mieszkanka Łodzi w średnim wieku. - Przez ponad rok wszędzie chodziłam w maseczce, dezynfekowałam ręce, uważałam na siebie i innych. Po dwóch dawkach Astry całe napięcie ze mnie zeszło. Uważam, że jestem bezpieczna, jak inni jadą w tramwaju bez maseczki to ja już też jej nie zakładam – zdradza.

Przed takim zachowaniem ostrzega Zbigniew Solarz, rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Łodzi. Boli go, gdy widzi lekkomyślność młodych ludzi i rezygnację z maseczek na przykład w komunikacji publicznej.

- Stan epidemii nadal trwa i aby chronić siebie i innych przed zachorowaniem wciąż należy zachować ostrożność. Takie zasady jak dystans, dezynfekcja, maseczka i wietrzenie nadal obowiązują – podkreśla Solarz. - Pamiętajmy, że osoba zaszczepiona tez nie jest wolna od ryzyka. Jest ono minimalne, ale nadal jest.

Materiał oryginalny: Coraz więcej osób zaszczepionych choruje na COVID-19. Czy problem rozwiąże trzecia dawka? - Dziennik Łódzki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie