Chcą likwidacji zakładów Organiki, bo śmierdzi i hałasuje

Jolanta Sobczyńska
Przy ul. Ciasnej produkowana jest m.in. chemia dla gospodarstw domowych
Przy ul. Ciasnej produkowana jest m.in. chemia dla gospodarstw domowych fot. Krzysztof Szymczak
Mieszkańcy osiedla 1 Maja oraz uczniowie Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 2 narzekają na sąsiedztwo Zakładów Chemicznych Organika, usytuowanych przy ul. Ciasnej. Największe zarzuty to zapach siarkowodoru z kanalizacji oraz hałas. Nasilone interwencje mieszkańców i od ZSP nr 2 przy ul. Astronautów, pojawiły się w listopadzie 2011 roku.

Danuta Kaleta, której dom sąsiaduje z ogrodzeniem zakładu opowiada, że sieć kanalizacyjna, którą odbierane są ścieki z zakładu, ciągnie się wzdłuż ulic Chocimskiej i Bogusławskiego. Zapach siarkowodoru z zakładu wydobywa się ze studzienek oraz z urządzeń sanitarnych w domach. Ludzie się duszą od tego smrodu. Co jakiś czas słyszymy hałas z jednego z zakładowych urządzeń.

Arkadiusz Szczygieł z Zakładu Wodociągów i Kanalizacji mówi, że 15 i 16 listopada przy ulicy sąsiadującej z zakładem oraz w pobliskim rowie wyczuwalny był drażniący zapach. Pobrano wtedy próbki ścieków. Badania wykazały przekroczenia norm. 21 listopada robiliśmy badania ścieków ponownie. Nieprzyjemnego zapachu już nie było, ale przekroczenia norm - tak. Ze względu na przekroczenia norm obciążyliśmy zakład kosztami badań. Poinformowano też, że łamanie umowy na odbiór ścieków może oznaczać jej wypowiedzenie, co dla zakładu oznacza zamknięcie.

Skąd ten wyciek ścieków do rowu i śmierdzące opary? Prawdopodobnie winna była nieoczyszczona instalacja podczyszczalni ścieków i sieci kanalizacyjnej w zakładzie. Zakład obiecał oczyszczenie instalacji. Ale 20 grudnia ludzie znów wyczuli fetor.

Arkadiusz Szczygieł twierdzi, że Organika tego dnia przystąpiła do wypełniania zaleceń, czyli czyszczenia instalacji. Poruszone zostały osady i zrobił się fetor. Teraz firma ma to robić sukcesywnie i w sposób mało uciążliwy dla sąsiadów. Bardzo często ich kontrolujemy, ostatnio w połowie stycznia. Przekroczeń norm nie stwierdziliśmy.

Straż pożarna kontrolowała zakład Organika dwa razy. kpt. Adam Antczak, rzecznik Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Łodzi mówi, że kontrola odbyła się po informacji od mieszkańców o zaleganiu na terenie zakładu niebezpiecznych, toksycznych substancji.

5 grudnia kontrola nie wykazała jednak żadnych przekroczonych stężeń. 20 grudnia strażacy zostali wezwani ponownie. Przy studzienkach kanalizacyjnych, m.in. przy ul. Karpackiej, były bardzo wysokie stężenia siarkowodoru. Stan alarmowy to 20 jednostek, a urządzenia wykazały 120 jednostek. Straż pożarna powiadomiłą o tym m.in. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Łodzi.

WIOŚ twierdzi, że duże stężenie siarkowodoru wykryte w grudniu wynikało zarówno z błędów Organiki w eksploatowaniu podczyszczalni ścieków, jak również z niesprzyjających warunków atmosferycznych. Piotr Maks, łódzki wojewódzki inspektor ochrony środowiska mówi, że siarkowodór zbierał się przy gruncie i stał się wyczuwalny.

Co z siarkowodorem w szkole? Owszem, winna była Organika, ale i ZSP nr 2 nie jest bez winy. Ma starą instalację sanitarną, przez którą przedostawał się odór. Hałas pochodzi zaś prawdopodobnie z tzw. wytwornicy pary, która w nocy podgrzewa potrzebne do pracy w ciągu dnia surowce. Jedna z mieszkanek pobliskiego osiedla poprosiła o zbadanie norm hałasu, a potem... nie wpuściła na swoją posesję. Twierdziła, że badanie nie ma sensu, jeśli poinformowano firmę o jego prowadzeniu. Ale WIOŚ nie może inaczej postępować. Wiosną podejdziemy do badania ponownie.

Z innej beczki - ktoś pozwolił na postawienie domów trzy metry od ogrodzenia tego zakładu...

Agnieszka Augustynowicz, asystent prezesa Organiki, dodaje, że WIOŚ zrobił jednak badanie hałasu tuż przy ogrodzeniu mieszkanki.

Organika zaprosiła Dziennik Łódzki do zakładu. Na terenie zakładu było cicho. Hałas pracujących urządzeń nie przenosił się poza zakładowe budynki. Augustynowicz twierdzi, że niemożliwe, by zapach z zakładowej kanalizacji mógł przedostać się do kanalizacji mieszkańców. Fetor mógł być wyczuwalny raz, w listopadzie, gdy awarii uległa nasza kanalizacja.

Po co nam Polski Ład?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

zakład zlokalizowany był daleko za miastem. To miasto przyszło do zakładu więc CIERP CIAŁO COŚ CHCIAŁO.

Dodaj ogłoszenie