Branża urodowa w Łodzi zeszła do podziemia. Fryzjerki i kosmetyczki jeżdżą do klientów...

Redakcja
Niektóre  kosmetyczki i stylistki zeszły do podziemia. Robią w domach paznokcie, rzęsy i fryzury ryzykując zdrowiem własnym i klientek. Boją się, ale zostały bez środków do życia.  Drugi miesiąc salony urody i zakłady fryzjerskie są zamknięte. 

Czytaj więcej na następnej stronie
Niektóre kosmetyczki i stylistki zeszły do podziemia. Robią w domach paznokcie, rzęsy i fryzury ryzykując zdrowiem własnym i klientek. Boją się, ale zostały bez środków do życia. Drugi miesiąc salony urody i zakłady fryzjerskie są zamknięte. Czytaj więcej na następnej stronie Fot. Malgorzata Genca / Polska Press
Niektóre kosmetyczki i stylistki zeszły do podziemia. Robią w domach paznokcie, rzęsy i fryzury ryzykując zdrowiem własnym i klientek. Boją się, ale zostały bez środków do życia. Drugi miesiąc salony urody i zakłady fryzjerskie są zamknięte.

Z czegoś trzeba żyć

- Podobnie jak niektóre moje koleżanki czeszę kobiety u siebie w domu – opowiada pracownica średniej wielkości salonu fryzjerskiego. – Ale tylko jedną dziennie. Sąsiedzi wiedzą, że jestem fryzjerką i gdyby nagle zaczęły przychodzić do mnie tłumy mogliby donieść do sanepidu, że nie stosuję się do nakazów. Zdarza mi się również jeździć do klientek do domu. Ale ryzykuję wyłącznie wtedy gdy dobrze je znam.

Właścicielka innego salonu mówi, że przygotowała się do strzyżenia i farbowania włosów w podziemiu. Ma w salonie wszystkie środki ochrony osobistej. Podjeżdża do niego jeśli którejś ze stałych klientek bardzo na tym zależy. Bo z czegoś musi żyć. Jak mówi o tym, że takie usługi są świadczone można się najszybciej przekonać patrząc na kobiece głowy. Część kobiet spina lub wiąże włosy, bo dawno fryzjera nie widziały, a niektóre mają profesjonalnie ufarbowane i wycieniowane .

Czarny rynek urodowy

- Jest czarny rynek na takie usługi. Najwięcej świadczą je te, które już wcześniej miały salony mobilne – opowiada stylistka paznokci. – Ryzykują swoim zdrowiem i zdrowiem klientek, ale jak widać obie strony są gotowe ryzykować.

Jej koleżanka po fachu dodaje, że klientki w podejściu do takich zabiegów dzielą się po równo na dwie grupy o przeciwstawnym podejściu.

- Połowa jest tak rozhisteryzowana na punkcie potencjalnego zakażenia, że gdybym otworzyła dziś salon, to by nie przyszły. Druga połowa od razu umawiałaby się na zabiegi – dzieli się swoimi spostrzeżeniami.

Bez botoksu i kwasu

Natomiast właścicielka salonu urody w którym wykonuje się ostrzykiwanie twarzy botoksem i wypełnianie bruzd kwasem hialuronowym zwierza się, że klientki straciły zainteresowanie tymi usługami.

- Korzystały z nich te dobrze sytuowane, na wyższych stanowiskach w korporacjach, prowadzące własne firmy. Teraz siedzą w domach i na poprawianiu urody im nie zależy. Część z nich zaczyna liczyć straty spowodowane epidemią i próbują ograniczyć wydatki – dodaje.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie