Pijana wpadła do stawu
(mal)
2009-10-29 05:42:56
,
Aktualizacja
2009-10-29 05:42:56
Po godz. 16 w parku julianowskim przechodnie zauważyli w środę w stawie, kilka metrów od brzegu kobietę.
Na tej ławce dwie panie wracające z cmentarza raczyły się wódką. (© fot. Paweł Łacheta)
Wezwani policjanci weszli do wody, jak się okazało sięgającej zaledwie kolan, i wyciągnęli pijaną 58-latkę, która nie mogła ustać na nogach. Jej równie pijana rówieśniczka siedziała na brzegu na ławce; nie była w stanie przyjść z pomocą koleżance. Pod ławką stała opróżniona butelka po wódce.
- Kobiety wracały z pobliskiego cmentarza św. Rocha; miały z sobą reklamówki z rzeczami służącymi do czyszczenia grobów. Przyszły do parku, siadły na ławce i piły alkohol. Jedna z nich chciała umyć ręce, podeszła do brzegu stawu, pochyliła się, straciła równowagę i wpadła do wody - mówi policjant, który uczestniczył w akcji ratunkowej.
Kobieta została przewieziona do szpitala im. Barlickiego, gdyż z powodu dłuższego przebywania w wodzie jej ciało uległo wychłodzeniu. Jej koleżanka (była agresywna i wyrywała się policjantom) trafiła do izby wytrzeźwień.
kawka
W tym pojeb@nym kraju jest to jedyne wyjście. Ja już mam uzgodnioną sprawę ze znajomym ponieważ niedługo będę potrzebował rezonansu. Sprawa prosta - kładę się na schodach a on dzwoni po pogotowie.
żona
Mój mąż był w Barlickim na neurologii.Tak włąśnie było.Na badania przed szpiptalem czekał \"tylko\" 7 miesięcy od zapisania. Do specjalisty poszliśmy prywatnie (150 zł za wizytę). Jak już dostał skierowanie do szpitala to na przyjęcie czekał 5 miesięcy.W trakcie pobytu przywieźli kilka razy takich leżaków pijanych.
Owszem opieka im się należy,ale nie może być tak żeby pijak z ulicy miał pierwszeństwo.Mój mąż rozważał czy nie napić się łyka piwka,nie zadzownić po karetkę i nie położyć się na chodniku.Ale wygrała uczciwość zasady.Dzięki temu ma kilkanaście czasu na leczenie \"w plecy\".
królik
swietny komentarz. pijacy - wypad na koniec kolejki!
pŁ
Będziemy powtarzać aż do znudzenia - jest skandalem, żeby pijak miał zapewnione poza kolejką drogie badania w szpitalu i ew. pobyt w szpitalu .
Ludzie czekają miesiącami na takie badania, latami nieraz o przyjęcie do szpitala (kilka miesięcy na wizytę u specjalisty, z pół roku na badania, potem znów z wynikiem do specjalisty, w końcu jeśli jest konieczność kolejne kilka lub kilkanaście miesięcy na przyjęcie do szpitala).
A tymczasem co dzieje się z osobą pijaną, która upadła, wpadła itp? Ona czekać nie musi. A przecież niejako na własne życzenie pijak zapewnia sobie wszelkie urazy.
Druga sprawa to płatność z takie usługi. Jeśli płaci składki - w porządku. Obsłużony być powinien, chociaż niekoniecznie poza kolejnością tylko dlatego, że leżał na ziemi. A co jeśli składek nie płaci? No cóż. Ścigać. Jak nie ma za co płacić, to na roboty publiczne. W tej chwili jest tak, że jest mu darowane, bo przecież i tak się od niego nic nie odzyska.
I tak właśnie patologie i oszuści żyją na nasz koszt i kosztem naszego zdrowia - o czym wiedzą czekający miesiącami na przyjęcie do szpitala i badania.