Strażnicy miejscy jak na pikniku
(em)
2009-07-16 04:30:00
W srodę patrol straży miejskiej urządził sobie w godzinach pracy piknik nad stawem przy ul. Liściastej.
Gdy około godz. 13 żar lał się z nieba, pracownicy magistratu zaparkowali radiowóz w krzakach i oddali się sjeście, popijając schłodzone napoje. Gdy zauważyli, że robimy im zdjęcia, założyli czapki, poprawili mundury i... zaczęli nas kontrolować.
– Nie życzymy sobie żadnych zdjęć. Chcemy wiedzieć, kto nas chce obsmarować. Proszę dowód osobisty – powiedział strażnik z brzuchem wylewającym się spod przyciasnej koszulki.
Stróż prawa obejrzał legitymację dziennikarską i... zażądał dowodu osobistego. Spisał nasze dane i poprosił jeszcze o... prawo jazdy. Coś zanotował w notesie i... zapytał o numer rejestracyjny naszego auta.
– Ja mam taki obowiązek – zaznaczył nasz rozmówca.
Radosław Kluska, rzecznik łódzkiej straży miejskiej mówi, że strażnicy, którzy odpoczywali nad stawem to dzielnicowi z placówki przy ul. Mokrej.
– Mieli skontrolować stan sanitarno – porządkowy i osoby pijące alkohol. Ich zachowania nie będę jednak komentował – mówi rzecznik.
Jarosław Orszulak, komendant straży miejskiej zaznacza, że nieróbstwa strażników miejskich nie będzie tolerował.
– W radiowozie, którym jeździli, jest zamontowany GPS. Dzisiaj sprawdzę jak wykonywali swoje obowiązki. Jeżeli podejrzenia się potwierdzą, wyciągnę w stosunku do nich surowe konsekwencje – mówi komendant.