RSS   |   
Zarejestruj się   |    Zaloguj się   |    Zaloguj przez facebook
Łódź » Serwisy » Masakra na Juwenaliach » Policja pomyliła naboje...

Policja pomyliła naboje...

2004-05-10, Aktualizacja: 2004-12-17 20:06

Polska Dziennik Łódzki Michał Gebauer, (współpr. jusz)

W sobotnią noc około godziny pierwszej, na osiedle studenckie na Lumumbowie w Łodzi weszła grupa kibiców Widzewa, uzbrojona w pałki baseballowe, łańcuchy i metalowe rurki.
Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij»
W sobotnią noc około godziny pierwszej, na osiedle studenckie na Lumumbowie w Łodzi weszła grupa kibiców Widzewa, uzbrojona w pałki baseballowe, łańcuchy i metalowe rurki. Idąc ulicą Lumumby, zaczęli kraść piwo z ogródków i terroryzować sprzedawców. Chwilę później chuligani zaatakowali studentów, bawiących się pod małą sceną. Bez słowa zaczęli ich bić. Wywiązała się bójka.

– Stojący koło mnie chłopak dostał kijem w brzuch. Kiedy się przewrócił, doskoczyło kilku „dresiarzy” i zaczęło go kopać. Skakali po nim. Uciekłem w stronę basenu – mówi Marcin, student Politechniki Łódzkiej.

Sytuacja stawała się coraz trudniejsza. Po godz. 2 kilkanaście rannych osób leżało na chodnikach. W tłumie słaniali się na nogach zakrwawieni ludzie. Wtedy wkroczyli, stojący w pobliżu osiedla, uzbrojeni w pałki, tarcze i strzelby policjanci.
∨ Czytaj dalej
Widok mundurów nie odstraszył jednak chuliganów. Przeciwnie, jeszcze ich rozjuszył.

Do prowodyrów dołączyli inni bandyci, których wielu znalazło się wśród świętujących studentów. Grupa zaczęła skandować hasła: „zgnoić policję”, „gestapo do piachu” i wiele innych. W stronę policyjnej kolumny leciały butelki, kamienie, stalowe rury, a nawet parasole ogrodowe. Policjanci użyli pałek, padły strzały. Z głośników cały czas dobiegała muzyka. Kibice wciąż niszczyli stoiska i kradli piwo.

Pogotowie nie mogło dojechać

Studenci zaczęli uciekać ulicą Rodzeństwa Fibaków w stronę głównej sceny. Pod „Pretorem”, III Domem Studenckim, doszło do najgroźniejszych starć. Na ziemię upadały kolejne ranne osoby. W zamieszaniu nikt już nie wiedział, z której strony spodziewać się ciosów i skąd lecą pociski.

Chuligani niszczyli, co tylko mogli. Z okien akademików wylatywały potłuczone szyby. Zniszczono samochód stojący przy ul. Lumumby.

Do rannych próbowało dojechać pogotowie, ale chuligani skutecznie je blokowali. Minęło kilkanaście minut, zanim karetka, otoczona kordonem policjantów, dotarła do rannych. Kolejne osoby były odwożone do szpitali im. Barlickiego, Jonschera oraz do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Zgierzu.

W tym samym czasie na dużej scenie trwał koncert zespołu „Big Cyc”. Studenci nie mieli pojęcia, co się dzieje kilkaset metrów dalej.

– Chciałem spokojnie wrócić do domu, ale pod „Pretorem” natknąłem się na prawdziwą wojnę. Policjanci strzelali do rzucających butelki z okien. Dostałem w twarz, ale udało mi się uciec – mówi Jacek Żeberkiewicz, 17-letni licealista.

Około godziny 3 nad ranem skończył się koncert na dużej scenie i studenci zaczęli opuszczać osiedle. Zablokowaną przez policję ul. Pomorską szedł korowód młodzieży.

Ofiary zajść

W tym samym czasie w szpitalu im. Barlickiego trzy osoby walczyły o życie. 23-letnia Monika Kelm stała się przypadkową ofiarą. Wyszła z kamienicy, żeby zobaczyć, co się stało, kiedy pocisk z broni palnej trafił ją w czoło ponad okiem. Kiedy chłopak Moniki zatelefonował na jej numer, odebrała przypadkowa osoba i powiedziała mu o tragedii. Dziewczyna walczy o życie.

Postrzelony w brzuch niespełna 19-letni łodzianin Damian T. zmarł, mimo natychmiastowej operacji. Przyszedł na juwenalia, by się pobawić. – Miał rozległe uszkodzenia naczyń krwionośnych w jamie brzusznej. Gdyby udało się go zoperować kilka minut wcześniej, prawdopodobnie by żył – uważa prof. Piotr Kuna, dyrektor szpitala im. Barlickiego.

W ciężkim stanie znalazł się także drugi 19-latek, któremu pocisk przestrzelił policzek. Na szczęście lekarzom udało się go uratować.

Tragiczny błąd policji

Komendant główny policji Leszek Szreder powołał w nocy specjalną komisję do wyjaśnienia zajść na osiedlu studenckim. Wczoraj policjanci przyznali się do tragicznego błędu. Broń została załadowana ostrą amunicją, zamiast gumowymi nabojami do rozpraszania tłumu! Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że broń sprowadzano pośpiesznie, po tym jak awantura zamieniła się w regularną bitwę uliczną, a na policjantów posypały się kamienie i kosze do śmieci.

Policjantom zabrakło amunicji. Najbliższy magazyn był w sekcji ruchu drogowego. To tam prawdopodobnie wydano im 25 ostrych nabojów. Użyli sześciu, raniąc trzy osoby w tłumie.

Wczoraj po południu Jan Feja, komendant miejski policji i jego zastępca do spraw prewencji Sylwester Stępień podali się do dymisji. Jacek Staniecki, komendant wojewódzki, oddał się do dyspozycji ministra spraw wewnętrznych i administracji.

Cudzoziemców też pobili

Do rozruchów na osiedlu studenckim doszło już w nocy z piątku na sobotę. Ucierpieli wtedy studenci, którzy przyjechali do Łodzi na konferencję „European Students Week”. Dwaj Gruzini, Niemiec, Australijczyk i Włoch zostali pobici w różnych miejscach osiedla.

– Siedziałem pod drzewem, kiedy przysiadło się do mnie kilku chłopaków w dresach. Coś mówili, a kiedy powiedziałem, że nie rozumiem po polsku, zaczęli mnie bić – opowiada Silvio z Padwy.

Student trafił na prześwietlenie do szpitala im. Barlickiego, z którego po badaniach wrócił do akademika. W sobotę wieczorem wyjechał do domu.

Nie pierwszy raz

Przemysław Andrzejak, przewodniczący Uczelnianej Rady Samorządu Studentów, głównego organizatora juwenaliów, nie chciał komentować wydarzeń, zasłaniając się ważnymi spotkaniami.

Rektor UŁ odwołał wszystkie juwenaliowe imprezy.

– Bardzo ubolewamy nad tym, co się stało. Nasi studenci już w grudniu przekazali policji program juwenaliów. Nie wiedzieliśmy, że w tym czasie odbywa się w Łodzi mecz piłkarski. Kiedy kilka dni temu dowiedzieliśmy się o tym, rektor do spraw studenckich napisał list do policji, że jest tym faktem zaniepokojony – powiedziała PAP Jadwiga Janik, rzecznik uczelni.

Zdaniem Lecha Sekyry z Niezależnego Zrzeszenia Studentów, do podobnych wydarzeń, choć na mniejszą skalę, dochodziło już wielokrotnie.

Za dwa tygodnie miały rozpocząć się juwenalia na Politechnice Łódzkiej. Po wydarzeniach na osiedlu studenckim przy ul. Lumumby impreza stanęła pod dużym znakiem zapytania.

Żałoba w mieście

Decyzją prezydenta Jerzego Kropiwnickiego, niedziela, poniedziałek i wtorek zostały ogłoszone dniami żałoby w mieście. Dziś o godz. 12 z pasażu Schillera wyruszy marsz solidarności z ofiarami tragedii, która rozegrała się przy ul. Lumumby oraz ich rodzinami. Kondukt przejdzie ul. Piotrkowską do katedry, w której odbędzie się msza św. Władze miasta zwróciły się do rektorów łódzkich uczelni, aby zwolnili studentów z zajęć, umożliwiając im wzięcie udziału w uroczystościach żałobnych.

Prokuratura prosi świadków

– Badamy okoliczności, w jakich użyta została broń. Prosimy również wszystkie osoby, świadków wydarzeń o jak najszybszy kontakt z prokuraturą bądź to osobiście, bądź telefonicznie. Zależy nam szczególnie na tych wszystkich, którzy byli bezpośrednimi świadkami zajść, mają być może jakieś zdjęcia lub nagrania – mówi Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Prokuratura Okręgowa w Łodzi, ul. Kilińskiego 152, tel.: (0-42) 676-87-02 lub (0-42) 676-87-04

Przeczytałeś?

Oceń ten artykuł
+

Ocen pozytywnych

Ocen negatywnych

0 0
-

Komentarze

Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!