(© Sławomir Kowalski)

Ponad milion złotych w formie zasiłków chorobowych nie trafiło w ostatnim kwartale ubiegłego roku do mieszkańców województwa łódzkiego. Urzędnicy uznali bowiem, że niektórym osobom te pieniądze wcale się nie należały.

Tylko w ostatnim kwartale ubiegłego roku urzędnicy przyjrzeli się 231 mieszkańcom regionu łódzkiego. Wskutek kontroli 104 osoby nie otrzymały zasiłku chorobowego. Od tej decyzji odwołała się średnio co trzecia osoba. O tym, czy zasiłek się należy, zdecyduje sąd.

- Naszą uwagę zwracają długotrwałe zwolnienia lekarskie wystawione po krótkim okresie ubezpieczenia, a wynagrodzenia, od których oblicza się zasiłek, są przy tym wysokie 
- zaznacza Teresa Kruczkowska, główny specjalista wydziału zasiłków I Oddziału ZUS w Łodzi. - Zdarza się, że niektóre osoby zakładają fikcyjne firmy, zawierają pozorne umowy o pracę, zgłaszają się do ubezpieczeń, wpłacają dwie albo trzy składki, a następnie idą na długie zwolnienie lekarskie i otrzymują wysoki zasiłek chorobowy.

Uwagę urzędników oddziału ZUS zwróciła więc błyskawiczna kariera dyrektora i prezesa w jednej ze spółek regionu łódzkiego. W spółce nie było dyrektora i nagle po roku na tym stanowisku został zatrudniony mężczyzna. Już po pięciu dniach awansował na prezesa, zgodnie z umową miał być nim 3 miesiące. Pensja wynosiła 40 tys. zł. Po miesiącu prezes zachorował. Gdy czekał na wypłatę zasiłku chorobowego, okazało się, że do ZUS nie dotarło na czas jego zgłoszenie do ubezpieczenia. Dostarczył je dopiero w ostatnim miesiącu zatrudnienia, które urzędnicy zakwestionowali.

- Podczas kontroli okazało się też, że jedynym dowodem na wykonywanie pracy miały być dokumenty z podpisem i pieczątką wnioskującego 
o zasiłek - mówi Monika Kiełczyńska, rzecznik regionalny ZUS województwa łódzkiego. - Na żadnym z nich nie było daty sporządzenia. Została wydana decyzja odmawiająca prawa do zasiłku, pan się od niej nie odwołał.

Urzędnikom podpadła też kobieta, która zachorowała już po kilkunastu dniach pracy w jednej z firm w regionie. Uwagę kontrolerów zwróciła zbieżność nazwiska i adresu zamieszkania kobiety i jej pracodawcy.

- Kobieta została zatrudniona w firmie przez męża jako pracownica, a nie jako osoba współpracująca przy prowadzeniu działalności gospodarczej - mówi Kiełczyńska. - Pani była zatrudniona też w innej firmie i najwidoczniej małżeństwo chciało w ten sposób zapewnić sobie prawo do wypłaty dwóch zasiłków chorobowych. Tymczasem jako osoba współpracująca i prowadząca wspólne gospodarstwo domowe z mężem kobieta nie otrzymałaby zasiłku chorobowego. Nie było dowodów na to, że pani w firmie męża wykonywała jakąkolwiek pracę.

Osoby, którym ZUS odmawia wypłaty zasiłku lub domaga się zwrotu wcześniej wypłaconego, mogą odwołać się do sądu. Tak zrobiła pani Aleksandra z Łodzi, była choreografka i menedżerka klubu nocnego z Łodzi. Urzędnicy uznali, że kobieta nie pracowała w klubie, a umowa o pracę służyła jedynie wyłudzeniu zasiłków chorobowego i macierzyńskiego. Domagali się od niej zwrotu 50 tys. zł nienależnie ich zdaniem pobranych zasiłków. Po blisko pięcioletniej batalii w sądzie łodzianka wygrała z ZUS i udowodniła, że pracowała w klubie, a jej pensja nie była wygórowana.

60sekundBIZNESU - o funduszach inwestycyjnych:

Biznes

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!