(© archiwum)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Łódzka policja złapał trzech mężczyzn, którzy po rabunku w sklepie spożywczym grali w salonie gier na jednorękich bandytach. Przed salonem zostawili samochód wypakowany łupem.

W poniedziałek nad ranem dyżurny łódzkiej policji otrzymał sygnał o trzech podejrzanych mężczyznach, którzy w kominiarkach ładowali pakunki do samochodu przy jednym ze sklepów, przy ulicy 11 Listopada. Natychmiast w ten rejon wyruszył patrol wywiadowców.

Funkcjonariusze szybko namierzyli typowany pojazd. Stał zaparkowany przy tej samej ulicy, przy której doszło do włamania bezpośrednio przed działającym w nocy salonem gier. Jeszcze nie zdążyła ostygnąć maska silnika.

Po bliższym sprawdzeniu okazało się, że w suzuki znajdują się prawdopodobnie łupy z okradzionego sklepu oraz kominiarki. Wewnątrz salonu przebywało trzech graczy jednak żaden nie przyznawał się do użytkowania podejrzanego auta. Chcąc zapewnić sobie alibi utrzymywali także, że w lokalu przebywają od dłuższego czasu.

Prawda szybko wyszła na jaw kiedy przy jednym z nich policjanci znaleźli dokumenty i kluczyki od pojazdu oraz krótkofalówkę a monitoring salonu zarejestrował ich wejście tuż przed wizytą stróżów prawa.

Trzej podejrzewani o włamanie łodzianie w wieku 24,32 i 43 lat trafili do policyjnego aresztu. W momencie zatrzymania dwóch znajdowało się pod wpływem alkoholu. Wszyscy byli już wcześniej notowani za konflikty z prawem. Tym razem grozi im nawet 10 lat za kratami. Zrabowany alkohol i papierosy wrócą w prawowite ręce.

Czytaj także

    Komentarze (3)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    piotreq (gość)

    Jeśli muszą się włamywać, to niech każdy skok będzie tak skrupulatnie zorganizowany :D

    kid (gość)

    ..złapali 3 baranów i do tego pijanych, dobrze że jakiś porządny koleś zadzwonił jak to zobaczył bo pewnie sami policjanci by ich nigdy nie złapali jak by im nie powiedziano gdzie i kiedy, i pewnie juz ich wypuścili na wolność jak zwykle