No, to mamy kolejny rekordowy dzień na polskich drogach. Tym razem był to miniony poniedziałek.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
W 160 wypadkach zginęło 21 osób - ponad dwa razy więcej niż wynosi średnia statystyczna. Poprzedni rekord też padł w sierpniu, w czasie akcji "Weekend bez ofiar", przeprowadzonej w szerokim rozmachem przez ludzi dobrej woli, policję i media, w tym naszą gazetę.

Że mimo szlachetnego hasła ofiary będą, nikt nie miał złudzeń. Nawet w kraju, gdzie kierowcy są zdyscyplinowali i dobrze wyszkoleni, nie da się jeździć bez wypadków. A co dopiero w Polsce! Jednak rozmiar klęski zadziwił nawet pesymistów. W czasie "Weekendu bez ofiar" w wypadkach drogowych zginęły 44 osoby - o jedną trzecią więcej niż podczas wcześniejszych wakacyjnych weekendów. - Wielu kierowców nie wzięło sobie do serca apeli związanych z akcją - mówił wtedy rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski. Teraz, po feralnym poniedziałku, policja znowu apeluje o przepisową jazdę.

Niestety, wezwania o spokojną jazdę docierają do tych, którzy i tak jeżdżą spokojnie. Reszta ma te wezwania w zupełnie innym miejscu niż serce i rozum. Do nich nie przemawiają apele. Liczy się nie perswazja i siła argumentu, ale argument siły. Krótko mówiąc, na polskich drogach potrzebna jest wszechobecna policja w szybkich, dobrze wyposażonych radiowozach i świadomość nieuchronnej kary za nieprzepisową i niebezpieczną jazdę. Szlachetne akcje i apele nie na wiele się zdadzą. Najwyższy czas na poważną robotę.

W czasie ostatniego 10-lecia w wypadkach drogowych zginęło w Polsce 55 tysięcy ludzi! To tak, jakby wyludnić niemal cały Zgierz lub nieco mniejsze Skierniewice i kilka okolicznych wsi.

Niedawno Czesi wyliczyli, że na ich drogach prawdopodobieństwo kolizji z polskim kierowcą jest 10-krotnie wyższe niż z kierowcą niemieckim! I to wcale nie dlatego, że polskich kierowców jest w Czechach dziesięć razy więcej niż niemieckich. Po prostu wśród polskich kierowców jest 10 razy więcej szaleńców, którzy za nic mają przepisy i ograniczenia. To oni przekraczają dopuszczalną prędkość, wyprzedzają "na trzeciego". I "na czwartego" także!

Ta czeska statystyka dowodzi, że Polacy giną w wypadkach i zabijają innych nie dlatego, że mają złe drogi. Giną i zabijają innych, bo mają jakiś poważny feler w głowie.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!