Jak zwykle przed weekendem policja zapowiedziała, że nie będzie żadnej pobłażliwości dla brawury i jazdy pod wpływem alkoholu.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Może i nie będzie pobłażliwości, ale jeśli tego samego dnia, kiedy policja w Warszawie zapowiada zdecydowane działania, na Śląsku po raz siódmy zatrzymywany jest ten sam kierowca prowadzący samochód po pijanemu, to jakoś trudno uwierzyć w stanowcze zapowiedzi. Zatrzymany w Mysłowicach facet miał w organizmie trzy promile alkoholu! Poprzednio policja złapała go 13 sierpnia. Wygląda na to, że nie trzeźwieje za kierownicą. Może i to byłoby wesołe, gdyby nie było smutne.

Zastanówmy się, jak z tym brakiem pobłażania? Pewnie tak, że policja łapie notorycznego pijaka prowadzącego samochód, ale zaraz potem ktoś go wypuszcza. Kto? Ani chybi sąd. Może sędzia uznaje, że jazda po pijanemu to czyn cechujący się niską szkodliwością społeczną? A może takie mamy prawo, które każe sześć razy wypuścić pijanego kierowcę po to, żeby policja mogła go zatrzymać po raz siódmy, może i ósmy?

Ale zostawmy pijaną samochodową Polskę. To historia, która nigdy się nie skończy. Podobnie jak burdy na stadionach piłkarskich. Od lat już-już politycy mają skutecznie załatwić stadionowych kryminalistów, ale nie załatwiają. Nasi politycy są silni w gębie. Dotyczy to bez wyjątku wszystkich ekip, którym udało się być przy korycie w III/IV RP.

Tymczasem, zanim nasi wodzowie zwalczą kiboli i pijanych szoferów, warto zauważyć, że obyczajowość nam się zmienia. O 15 proc. spadła liczba małżeństw, a o połowę, w porównaniu z zeszłym rokiem, zmalały w Polsce obroty branży ślubnej. - Brak poczucia bezpieczeństwa na rynku pracy i niepewna sytuacja światowej gospodarki zniechęcają do kosztownych decyzji - objaśnił "Dziennikowi Gazecie Prawnej" naukowo taki stan dr Piotr Szukalski z Uniwersytetu Łódzkiego. Pewnie doktor ma sporo racji. Nie można jednak wykluczyć, że są także inne przyczyny. Kiedyś bogaty ojciec mojego kolegi, wytłumaczył mu, że nie trzeba kupować browaru, żeby napić się piwa. Ostatecznie kolega nie kupił browaru. Nasza wspólna koleżanka, a jego narzeczona, jeszcze przez jakiś czas była panienką. Potem wydała się mniej bogato. Może w dzisiejszych czasach młodzi bardziej niż kiedyś biorą sobie do serca ojcowskie metafory o piwie i browarze?

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!

    Więcej na temat: