Po dwóch sezonach spędzonych w pierwszej lidze piłkarze Widzewa wreszcie rozegrali spotkanie w ekstraklasie.

Z całą pewnością remis 1:1 z Lechem Poznań nie jest złym rezultatem, przecież chodzi o starcie beniaminka z aktualnym mistrzem Polski i naszym jedynym zespołem, który walczy jeszcze w europejskich pucharach. Pozostaje jednak pewien niedosyt, bowiem w takiej dyspozycji faworyci byli do pokonania.

Nowy trener widzewiaków Andrzej Kretek dokonał dosyć gruntownej przebudowy w składzie w stosunku do zespołu, który jeszcze za kadencji jego poprzednika Pawła Janasa kończył wiosną rywalizację w niższej klasie rozgrywkowej.

Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem arbitra było wiadomo, że szkoleniowiec nie będzie mógł skorzystać z usług kontuzjowanych Marcina Robaka i Krzysztofa Ostrowskiego, jednak pozostałe decyzje Kretka były dla wielu zaskakujące.

Przede wszystkim na ławce rezerwowych znalazł się ulubieniec Janasa Jarosław Bieniuk (poprzedni kapitan zespołu), a duet środkowych obrońców tworzyli Ugo Ukah i Wojciech Szymanek. Na pozycji defensywnego pomocnika grał sprowadzony w tym okienku transferowym Portugalczyk Bruno Pinheiro i dopóki miał siły, spisywał się co najmniej poprawnie. Natomiast na lewej stronie drugiej linii walczył inny nowy gracz Paweł Grischok. Akurat on nie może zaliczyć swojego debiutu w Łodzi w walce o punkty do udanych, był stanowczo zbyt chaotyczny, choć rywale kilkakrotnie musieli go nieprzepisowo zatrzymywać. Wreszcie, murawy "nie powąchał" skuteczny w spotkaniach sparingowych napastnik Piotr Grzelczak.

Już w 2 min Widzew mógł prowadzić. Po zamieszaniu w polu karnym strzelał Darvydas Sernas, jednak trafił w Jasmina Buricia. W 3 min ten sam gracz uderzył z półwoleja, a w 14 min z bliska strzelał nad poprzeczką. Z czasem mistrzowie się obudzili. W 17 min strzelał Jakub Wilk, zaś w 18 min po centrze Siergieja Kriwetsa groźnie główkował Sławomir Peszko. W 24 min goście byli naprawdę blisko szczęścia. Po dośrodkowaniu z rogu Maciej Mielcarz instynktownie wybił piłkę na róg po główce Bartosza Bosackiego. W 28 min uderzał Wilk, zaś w 32 min Peszko nie trafił w bramkę z wolnego. W 36 min w polu karnym poznaniaków znalazł się Grischok, ale zagubił się w dryblingu. W tej fazie meczu to drużyna Jacka Zielińskiego miała inicjatywę.

Po zmianie stron widzewiacy starali się wciągnąć rywali na własną połowę, szukając okazji w kontratakach. To oni wypracowali sobie klarowniejszą sytuację, kiedy to w 50 min Velibor Djurić uderzył z 17 metrów, ale Burić nie dał się zaskoczyć. W 71 min wszędobylski Sernas powinien zachować się zdecydowanie bardziej egoistycznie i samemu sfinalizować akcję, zamiast podawać do kolegów.

Kiedy łodzianie zaczynali grać coraz odważniej, a lechici popełniali coraz więcej błędów, Lech nieoczekiwanie wyszedł na prowadzenie. Gospodarze pozwolili Peszce na dokładne dośrodkowanie, a wprowadzony na boisko łotewski napastnik Artjoms Rudnevs precyzyjną główką z kilkunastu metrów przelobował Mielcarza. Nie zamierzamy usprawiedliwiać golkipera łodzian, nie był w tej akcji najlepiej ustawiony. Ale po kilkakrotnym obejrzeniu tej sytuacji, wyraźnie widać, że uderzenie było naprawdę kapitalne.

Wydawało się, że stracona bramka podetnie skrzydła Widzewowi.

Tak się jednak nie stało, a drużyna Kretka postawiła wszystko na jedną kartkę i zaatakowała. Dużo ożywienia wniósł zmiennik Prejuce Nakoulma. Jeśli gracz z Burkina Faso będzie w optymalnej dyspozycji fizycznej, powinien być naprawdę istotnym wzmocnieniem.

W 84 min fani gospodarzy wreszcie oszaleli ze szczęścia. W okolicach linii pola karnego piłka trafiła do Sernasa, a ten natychmiast strzelił lewą nogą. Piłka po rękach Buricia wpadła do siatki, odbijając się jeszcze od słupka. Sędzia przedłużył spotkanie o osiem minut, ale nic się już nie zmieniło.

Ostatnio relacje między kibicami Widzewa i Lecha nie są najlepsze (delikatnie mówiąc). O dziwo, w sobotę był jeden zawodnik, którego sympatycy gospodarzy pożegnali oklaskami.

To doświadczony napastnik Artur Wichniarek, który w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych reprezentował barwy ich ukochanego klubu. Ciekawe, że to m.in tego piłkarza wylosowano po meczu do kontroli antydopingowej.

Spotkanie oglądali bliscy zagranicznych widzewiaków - Sernasa, Grischoka oraz Ukaha - i atmosfera na stadionie przypadła im do gustu. Trudno się dziwić.

Wielka szkoda, że obiekt nie jest trzy razy większy (o takim myślą działacze z al. Piłsudskiego). Na takie mecze, jak z Lechem, również byłby wypełniony po brzegi.

Widzew - Lech Poznań 1:1

Gole: 0:1 - Rudnevs (76, głową), 1:1 - Sernas (84).

Sędziował: Mirosław Górecki (Katowice).

Żółte kartki: Pinheiro, Broź (Widzew) - Wilk (Lech).

Widzów 9700.

Noty Widzewa w rankingu "Złote buty": Mielcarz 5 - Broź 5, Ukah 6, Szymanek 6, Dudu 6 - Budka 4, Kuklis 3 (58, Panka 2), Pinheiro 5, Djurić 4 (68, Nakoulma 2), Grischok 4 (78, Lisowski 1) - Sernas 7.

Lech Poznań: Burić - Wojtkowiak, Bosacki (64, Kikut), Arboleda, Gancarczyk - Peszko, Injac, Stilić (55, Rudnevs), Wilk, Kriwets - Wichniarek (81, Tshibamba).

Czytaj także

    Komentarze (25)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    qq (gość)

    Drodzy Koledzy Widzewiacy,
    Mam dla was niemiłą wiadomość (nieoficjalną).Jako że przebywam do 12 sierpnia w Anglii a mecz z Koroną jest 15 sierpnia to zadzwoniłem do kolegi z Fan-Clubu Olechów&Janów żeby syptac się czy jest jeszcze jakieś wolne miejsce,powiedzial że załatwił by mi,ale on nie jedzie i pół Fan-Clubu bo mają info że Kielcka ochrona ma nas nie wpuścić za rozrubę z kilku lat.Powiedział że będzie jak w Płocku.A w Płocku dostałem gazem i wodą,więc sobie ten wyjaz odpuszcze,a ci co jadą to jak was nie wpuszczą to idzcie na Miato.

    Anty Korona

    GÓRNIAK (gość)

    widać że pzpn dalej działa niedość że bramka dla lecha ze spalonego nieuznany karny dla Widzewa to jeszcze sedzia nie pokazał pyrusowi drugiej zółtej kartki za zagranie ręką i to wszystko na korzyść lecha

    lewiatan137 (gość)

    Cos slabo dzisaj. Tylko jedno powtorzenie.Retka przydalo by sie jescze z 6 wpisow.

    pss-y (gość)

    dupska bolą?Powiem wam jedno dupowłazy.Je.b.a.ć was galerianki i wasze poznańskie koleżanki.Spinajcie się dalej na necie,nic więcej wam nie pozostało.Cześć!

    tuysrt (gość)

    60 meczów (54 w Extra + 6 w I lidze*)
    27 wygranych Widzewa (24 w Extra + 3 w I lidze*)
    11 wygranych ŁKS (11 w Extra + 0 w I lidze*)
    22 remisy (19 w Extra + 3 w I lidze*)

    * - I liga lub stara II liga