Organy w Różynach w gminie Pszczółki to dzieło Friedricha Rudolfa Dalitza

Organy w Różynach w gminie Pszczółki to dzieło Friedricha Rudolfa Dalitza. (© fot. Joanna Łabasiewicz)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Organista i wykładowca Akademii Muzycznej w Łodzi, Krzysztof Urbaniak, rzeczoznawca organowy urzędu głównego konserwatora zabytków w Szwecji, Niclas Fredriksson, oraz rzeczoznawca w jednej z diecezji niemieckich, Martin Frost, po raz kolejny odwiedzili Różyny w gminie Pszczółki. Powodem ich wizyty były organy z 1787 r., których budowniczym był Friedrich Rudolf Dalitz.

- Odnalezienie organów Dalitza jest prawdziwą sensacją! - przekonują specjaliści. - Do naszych czasów, poza Różynami, nie zachował się żaden instrument, którego był budowniczym.
Autorstwo słynnego XVIII-wiecznego organmistrza nie podlega dyskusji. Potwierdza je sygnatura, którą umieścił w głębi instrumentu. Właśnie z powodu trudności z dotarciem do niej, przez dziesiątki lat nie pamiętano, kto stworzył tę wspaniałą konstrukcję.


Eksperci po raz pierwszy trafili do Różyn w marcu tego roku, po tym jak młodziutki organista parafialny, Michał Lewandowski, zapragnął poznać historię starego instrumentu.


- Na jednym z forów internetowych umieściłem zdjęcie organów wraz z prośbą o udzielenie informacji na ich temat - opowiada chłopak.

Na odpowiedź nie czekał długo. Błyskawicznie skontaktowała się z nim Krzysztof Urbaniak.


- Gdy znalazłem to zdjęcie na forum, to po konsultacji z kolegami postanowiliśmy tu przyjechać - opowiada pan Krzysztof. - Akurat tym czasie wędrowaliśmy po Polsce, odwiedzając czterdzieści miejscowości, w których zachowały się cenne instrumenty.

W Różynach sosnowa szafa organów zachowała się całkowicie. Prospekt składa się z pięciu części pokrytych białą farbą, pod którą prawdopodobnie znajdują się barokowe malunki. Instrument posiada piszczałki metalowe i drewniane. Te ostatnie zachowały się zachowały się niemal w komplecie, natomiast część metalowych znajduje się w organach kościoła św. Mikołaja w Łęgowie. Badacze odwiedzili również tę świątynię.


- To niesamowite, że tak blisko siebie funkcjonowały dwa różne instrumenty - mówi Urbaniak. - W Różynach są organy barokowe, zaś w Łęgowie romantyczne. Dzieli je sto lat. Nie można na nich zagrać tych samych utworów. Po renowacji, jeśli księżą zdecydują się na organizowanie koncertów organowych, słuchacze będą mogli doświadczyć dwóch różnych epok, dwóch różnych brzmień.
Specjaliści zapewniają, że swoją radą i fachową pomocą chętnie będą służyć proboszczom w obu parafiach. Niewykluczone, że pomogą także finansowo, bo jak zapewniają, fundacje do których należą, niejednokrotnie wspierały już renowację zabytkowych instrumentów. Nakłady potrzebne na ich odnowienie zapewne będą duże.


- Instrument w Różynach jest całkowicie niesprawny, z kolei z tego w Łęgowie można wydobyć tylko nieliczne dźwięki - informuje pan Krzysztof.

Gospodarz kościoła św. Wawrzyńca, ks. Jarosław Olewnik, ma świadomość wielkości nakładów, jakie trzeba będzie ponieść na naprawę instrumentu.


- Bardzo zależy mi na przywróceniu organom dawnego blasku - zapewnia kapłan. - Niewątpliwie jest to wartościowy obiekt i będę się starał pozyskać pieniądze na jego renowację z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz od władz wojewódzkich.

Naukowcy z kolejną wizytą przyjadą do Różyn w październiku. Dzięki podróżom po Polsce i Niemczech odkrywają i poznają różnorodność organów zachowanych na tych terenach, a także krąg kulturowy, w jakim powstały. Każdy bowiem region ma odrębny "język dźwiękowy", zaś w instrumentach odbija się kontekst epoki. Porównywanie organów pomaga odtworzyć ich pierwotny kształt i brzmienie.




Dzieła Dalizta
Friedrich Rudolf Dalitz należał do szczególnie cenionych organmistrzów. Świadczą o tym zamówienia, jakie otrzymywał. Zanim w 1787 r. zbudował instrument w Różynach, mógł się poszczycić wykonaniem 52-głosowych organów dla Kościoła Mariackiego w Gdańsku, które w całości kosztowały 44.000 guldenów. Po 18 latach Dalitz zbudował też 23-głosowe organy chórowe. W tym czasie zostały zdemontowane instrumenty z bocznych kaplic św. Reinholda i Wszystkich Świętych. Wielkie organy Dalitza przetrwały ponad 100 lat, do okresu romantyzmu, który przyniósł ze sobą nowe założenia brzmieniowe w dziedzinie budowy organów.
Innym ważnym dziełem Dalitza są organy w katedrze w Oliwie. Dokończenie ich budowy po Janie Wulffie, zlecono mu 1790 r.
Dalitz usunął stojący na środku empory pulpit i wbudował go w pudło ekspresyjne na północnej fasadzie. Poza tym zamienił położenie piszczałek i od tamtej pory wszystkie rejestry klawiatury nożnej znajdują się na południowej fasadzie, za plecami organisty.
Prace gdańskiego konstruktora kosztowały klasztor 8500 guldenów, podczas gdy cała poprzednia budowa w latach 1763 - 1788 kosztowała zaledwie 7982 guldeny. Gotowy instrument posiadał 83 rejestry i 5100 piszczałek. Były to wówczas największe organy w Europie i, prawdopodobnie, również na świecie.

Czytaj także

    Komentarze (1)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!