Rower miejski w Łodzi w rozrośnie się w 2017 roku o kolejne stacje. W tej chwili jest 101 stacji Łódzkiego Roweru Publicznego po rozbudowie będzie ich 204.

Zarząd Dróg i Transportu poinformował, że liczba stacji roweru miejskiego w Łodzi w tym sezonie się podwoi. Dzięki temu większość osiedli będzie podłączona do systemu.

Aż 103 nowe stacje roweru publicznego chce postawić w tym roku ZDiT. To ponad dwa razy więcej niż stojące już 101 stacje. Aż 57 z nich zostało wybranych w ramach budżetu obywatelskiego na rok 2017. Przegłosowane stacje działać miały w tym sezonie m.in. na Widzewie Wschodzie, Teofilowie, Górniaku i Radogoszczu, a nawet w Nowosolnej, a ich łączny koszt oszacowany został na 7 mln zł.

Pojawiły się jednak głosy, że taka rozbudowa nie ma większego sensu. Między centrum a osiedlami pojawią się bowiem luki, które utrudniać będą korzystanie z systemu i podnosić koszty.

Dlatego miasto zdecydowało się poszerzyć zakres inwestycji o kolejne 46 stacji, a także wydłużyć działalność nowych stacji do końca listopada 2019 roku.

- Chcemy zachować spójność systemu i za jednym razem pokryć całe miasto siecią - mówi Bartosz Domaszewicz, przewodniczący Doraźnej Komisji ds Transportu Rady Miejskiej w Łodzi.

Jak podkreśla Domaszewicz ponad setka stacji będzie już wystarczająca. - Może nowe stacje nie będą tak gęste jak w centrum i zamiast odległości 400 metrów pojawi się 600 lub 800 metrów - mówi Domaszewicz. - Jednak zachowamy odległość między nimi mniejszą niż 1 km - zapewnia.

Koszt wszystkich nowych stacji i ich działania do końca listopada 2019 r ma wynieść 15 mln zł. ZDiT wystąpił już o zarezerwowanie środków w budżecie na ten cel.

Proces rozbudowy ma być rozłożony na dwa etapy. W pierwszym mniej więcej połowa planowanych stacji ma być kupiona od firmy Nextbike w ramach zamówienia uzupełniającego do przetargu z zeszłego roku. Jednak wszystkich stacji nie da się w ten sposób wykonać, bo zamówienie nie może przekraczać połowy wartości obecnego systemu. Pozostałe stacje mają być kupione w ramach nowego przetargu. Będzie do niego wpisana konieczność kompatybilności ze stacjami Nextbike.

Ambitny plan ma jednak dwa niepewne miejsca. W zamówieniu rozszerzonym ZDiT chciałby kupić stacje w Nowym Centrum Łodzi oraz na terenach wokół centrum. Dopiero nowy przetarg miałby objąć większość wybranych w budżecie obywatelskim lokalizacji. Do tego jednak potrzebna jest zgoda autorów wniosków. ZDiT chce o nią poprosić we wtorek podczas spotkania Komitetu Sterującego ŁRP. Zaproszonych jest pięciu autorów.

Nie wiadomo też ile będzie trwało rozstrzygnięcie nowego przetargu. Jest on już przygotowywany i ma być ogłoszony w pierwszym kwartale 2017 r. Dotychczasowe doświadczenia Łodzi wskazują, że firmy walcząc o zamówienie mogą przeciągnąć rozstrzygnięcie o miesiące a nawet o lata. Nie wiadomo więc, kiedy tak naprawdę całość zostanie zrealizowana.

Środowiska rowerowe pozytywnie oceniają zwiększenie liczby stacji, jednak nie podzielają zdania urzędu o pokryciu siecią całego miasta.

- Zaprezentowana mapa ma dziury - podkreśla Hubert Barański z Fundacji Fenomen. - Pozbawiony stacji Zarzew rzuca się w oczy najbardziej. Ale zachodnie Bałuty też są słabo zagospodarowane. Zaś lokalizacje na Andrzejowie czy w Nowosolnej powinny szybko zostać poddane korekcie. Nie będą dobrze funkcjonować, a jedynie generować duże koszty eksploatacji - podkreśla Barański.

Paulina Cyniak z Zarządu Dróg i Transportu w Łodzi podkreśla, że zaprezentowany rozkład stacji może być jeszcze zmieniony, m.in. po konsultacji z autorami wniosków. Jednak na objęcie stacjami całej mapy Łodzi nie ma szans.

- Oczywiście można by postawić jeszcze więcej stacji. Jednak biorąc pod uwagę koszty, będzie to raczej ostateczny wygląd systemu - mówi Cyniak.

Łódzki Rower Publiczny ma teraz przerwę zimową. Ma powrócić 1 marca. Nie wiadomo, czy od razu z częścią nowych stacji.

Do tej pory system miał 101 stacji i 1015 rowerów. Setka została zakupiona przez miasto za kwotę ponad 12,2 mln zł. Jedną dodatkową stację postawiło w sierpniu na własny koszt centrum handlowe Port Łódź.

Przygotowania związane z uruchomieniem systemu trwały od 2013 r. Początkowo w ramach systemu miało powstać 30 stacji z 300 rowerami za kwotę 3,5 mln zł. Jednak po apelach cyklistów miasto zdecydowało się rozszerzyć system do 1000 rowerów i stu stacji. Miał ruszyć w 2014 r.

Wyłonienie wykonawcy udało się dopiero w grudniu 2015 r po trzecim przetargu. W pierwszym zaoferowane ceny były za wysokie jak na możliwości miasta. W drugim po trwającej wiele miesięcy batalii sądowej i administracyjnej obaj oferenci zostali wykluczeni.

ZOBACZ | Wydarzenia minionego tygodnia w Łódzkiem
[cs]
[/cs]

Czytaj także

    Komentarze (11)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    pączek (gość) (fafo)

    Zgadzam się, ze gdyby więcej ludzi jeździło rowerem to korzystnie by to wpłynęło zarówno na środowisko jak i ludzi, niestety ścieżek nie odśnieżają, a miejskie zabrali. Jak ktoś nie ma własnego roweru to sobie nie pojeździ, nawet gdyby chciał.

    fafo (gość)

    Mogliby udostępniać miejskie również zimą. Przez to musiałem kupić sobie własną Indianę i nie żebym na to narzekał ale coraz więcej jest całorocznych rowerzystów,a jak nie to przynajmniej może by było. To swego rodzaju rozwiązanie na podwyższony poziom smogu.

    krasnystaw (gość) (tktm)

    za 500zł to można kupić już nową moenę więc to moim zdaniem spoko opcja. Zresztą, nie ważne ile kosztuje tylko ile się go używa :)

    tktm (gość)

    ... a ja sobie będę popylał na moim prywatnym rowerze za 500 złotych polskich z giełdy, których to można by kupić 24400 a nie 1015 za 12,2 mln zł. Nie mam zamiaru popierać trwonienia moich pieniędzy, które powierzyłem miastu w podatkach. Za te miliony, można by było zrobić o wiele pożyteczniejsze rzeczy dla mieszkańców, niż sezonową rozrywkę.

    ewa (gość)

    dlaczego ten lewacki portal nie pisze o dzisiejszym pikniku wojskowym na Piotrkowskiej?
    co, za bardzo pisowski???

    Karol (gość)

    Jakbym miał taką kasę na rower jak oni to bym kupił elektryczną indianę na wypasie z wszystkimi bajerami i jeszcze do tego zostało by na nowy samochód. Dziwny jest ten świat.

    M (gość) (Tg)

    Jeden rower za 120.000 zł to nie wygórowana cena. Przecież Range Rovera kupuje się za 200.000 - 500.000 zł. Bądź co bądź to rower i to rower

    cyklista (gość) (cyk lista)

    Nie pisz głupot, bo rower będzie miał wszędzie pierwszeńatwo czy chcesz czy nie. A matoły w samochodach muszą to wiedzieć bo to oni powodują wypadki. Samochody w mieście są intruzami o czym mądrzejsi od ciebie wiedzą.

    cyk lista (gość)

    Wiecej rowerow, wiecej wypadkow. Nie o to chodzi. Rower nie moze miec wszedzie pierwszenstwa, bo czasani jezdza nim idioci,