Z Ryszardem Lisieckim, zastępcą dyrektora Zarządu Gospodarki Mieszkaniowej, o stratach poniesionych przesz spółkę po lipcowej nawałnicy oraz o planach ubezpieczenia majątku rozmawia Tomasz Woźniak Dlaczego Zarząd ...

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Z Ryszardem Lisieckim, zastępcą dyrektora Zarządu Gospodarki Mieszkaniowej, o stratach poniesionych przesz spółkę po lipcowej nawałnicy oraz o planach ubezpieczenia majątku rozmawia Tomasz Woźniak


Dlaczego Zarząd Gospodarki Mieszkaniowej wcześniej nie ubezpieczał budynków komunalnych? Radni, którym o tym powiedział prezydent Legnicy, mówili nawet że to jest wręcz Wasza niegospodarność
Każdy, kto decyduje o wydawaniu pieniędzy zwraca uwagę na rachunek ekonomiczny. ZGM posiada polisę ubezpieczeniową od odpowiedzialności cywilnej w rozszerzonym zakresie. I ona nam się zwraca. Za pierwsze półrocze sto procent szkód pokryła polisa. Natomiast budynki nie były ubezpieczone. W 2000 roku ZGM przeprowadził kalkulację, z której wynikało, że co roku za około 1700 naszych budynków, musielibyśmy płacić ubezpieczycielowi około miliona złotych. Za taką kwotę można było wyremontować dwadzieścia dachów. Co więc jest lepsze? Wybrano oczywiście remonty.

A teraz musicie wydać 6,7 miliona złotych na remont tego, co zniszczył przed miesiącem huragan...
Niecałe cztery miliony złotych. Te nieco ponad sześć i pół miliona, o których Pan mówi, uwzględniało również szkody we wspólnotach mieszkaniowych. To proszę sobie obliczyć, że poniesione przed dziewięć lat koszty ubezpieczenia byłyby znacznie wyższe niż ewentualne odszkodowanie, nawet uwzględniając szkody spowodowane przez huragan.

Ale cztery miliony złotych to też nie jest mało.
Jednak żaden ubezpieczyciel nie płaci pełnej kwoty odszkodowania. Są na przykład ustalone progi zniszczeń i, jeśli koszty naprawy są małe, to nie podlegają zwrotom. A my mamy wiele takich drobnych uszkodzeń spowodowanych przez lipcową nawałnicę. Poza tym, jak żywioł zniszczył część dachu, a trzeba wykonać kapitalny remont, to dostalibyśmy pieniądze tylko za to, co wichura zniszczyła, a nie na całość.

Przecież nie macie już 1700 budynków, a klęski przyrodnicze obserwujemy w regionie od dwóch lat. Lasy pod Legnicą w styczniu 2007 roku ucierpiały od huraganu niemal tak samo jak po 23 lipca.
Dziś rzeczywiście mamy 629 budynków, a o huraganie pod Legnicą dowiaduję się od państwa. Od czasów wojny nie było w naszym mieście tak dużego kataklizmu. A występujące straty, jak na przykład pożary, byłyby nieproporcjonalnie niższe od kosztów ubezpieczenia.
Właściciele wspólnot też się ubezpieczają.
Z ich punktu widzenia jest to racjonalne. Jak im się na przykład zawali budynek, to muszą go za coś odbudować. My mamy większe zasoby, więc przy jednej katastrofie, możemy na ratowanie budynków przerzucić pieniądze z innych wydatków, a niższym kosztem zabezpieczyć lokale zastępcze.
Ale teraz zamierzacie jednak ubezpieczać budynki. Dlaczego?
Decyzja zostanie poprzedzona analizą ekonomiczną z uwzględnieniem nowych zjawisk klimatycznych. Wydaje mi się, że po tym co się stało, nie ma innego wyjścia niż ubezpieczenie.

Ile będziecie teraz płacić?
Z wstępnych szacunków wynika, że około 250 tys. zł rocznie za całość naszych zasobów.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!