W obecności ponad 9 tysięcy widzów w łódzkiej Atlas Arenie reprezentacja Polski pokonała Gruzję 67:58, rewanżując się za porażkę w Tbilisi (65:84).

Zwycięstwo różnicą 9 punktów pozostawia jednak niedosyty, bo w bilansie dwumeczu Gruzini są lepsi o 10 oczek, choć we wtorek była olbrzymia szansa odwrócenia losów rywalizacji dwóch głównych kandydatów na finalistów EuroBasketu Litwa 2011.

Łódzki mecz miał w tle prestiżową walkę dwóch ludzi z NBA. Jeszcze na rozgrzewce Marcin Gortat z Orlando Magic i Zaza Paczulia mocno uścisnęli sobie dłonie, jakby uścisk był pierwszą próbą sił. Zamienili kilka zdań, pozdrowili się gestem wojowników z uniesionym kciukiem, a za chwilę stanęli do skoku po piłkę. Gruzin nie wytrzymał nerwowo i dotknął ją jeszcze kiedy leciała w górę, więc zaczęli Polacy. Już pierwszą akcję Marcin rozegrał jeden na jednego z Zazą i trafił. Wkrótce łodzianin z Florydy "sprzedał czapę" Paczulii i jeszcze w pierwszej kwarcie drugą. Tego dnia Gortat wygrał zdecydowanie rywalizację z gruzińskim asem, który trafił zaledwie raz z gry.

Inna para, czołowych snajperów obu zespołów w tych eliminacjach, toczyła również prestiżowe pojedynki. I tu górą był Polak. Maciej Lampe, jak Gortat łodzianin z urodzenia, wygrał rywalizację z Wiktorem Sanikidze, a mimo to zwycięstwo naszej drużyny nie wypadło tak okazale, jak oczekiwaliśmy.

Plan maksimum był prosty. Trzeba było odrobić 19 punktów straty z Tbilisi, a więc statystycznie rzucić w każdej kwarcie o 5 oczek więcej od Gruzinów. Oba zespoły rozpoczęły skoncentrowane. W 5 minucie było tylko 4:4. Wkrótce okazało się, że tego dnia Polakom zupełnie "nie siedzi rzut". Tak było już do końca meczu. Polskie strzelby Dardan Berisha i Thomas Kelati nie trafiły ani razu za 3 punkty. Z pięciu "trójek" aż cztery rzucił Łukasz Koszarek, trzeci obok Gortata i Lampego zawodnik który wniósł najwięcej do gry zespołu. Piątą dorzucił Łukasz Majewski.

Polacy zagrali we wtorek słabiej w ataku, ale bronili znakomicie. Już po pierwszej kwarcie, wygranej różnicą 4 oczek (12:8) widać było, że to spotkanie można będzie wygrać nawet wysoko właśnie obroną. W połowie meczu plan był wykonany, bo Polacy prowadzili dziesięcioma punktami (35:25). W ostatniej akcji pierwszej części gry, równo z syreną trafił z daleka Koszarek i wydawało się, że to będzie silny bodziec dla zespołu przed drugą połową. W trzeciej kwarcie było już plus 13 (47:38) i cel był blisko. Przy stanie 47:36 Polacy mieli piłkę, a do końca kwarty pozostało 6 sekund. Potrzebna była trzypunktowa akcja. Dlaczego jednak nasz jedyny snajper Koszarek siedział wtedy na ławce, trenerze Griszczuk?! Rozgrywający kolejny słaby mecz Kelati niestety chybił, tak jak przy wszystkich we wtorek swoich rzutach z dystansu.

Nadzieja ożyła w 32 minucie. Po akcji kapitana Filipa Dylewicza przewaga Polaków wzrosła do 16 punktów (52:36)! Brakowało jeszcze 3, aby wyrównać straty z Tbilisi. Atlas Arena tętniła dopingiem, ale niestety nasi koszykarze niemiłosiernie pudłowali i pozwolili rywalom odrodzić się, a w końcówce nawet przejąć inicjatywę.

Nie udało się wygrać wyżej. Jeśli nasz zespół nie zdoła awansować to pozostanie żal. Żal, że zagrał tak słabo w Tbilisi, żal że pogubił się w końcówce meczu w Sofii i żal, że nie poradził sobie łatwiej ze słabszą we wtorek niż się spodziewaliśmy Gruzją.

Polska - Gruzja 67:58 (12:8, 23:17, 12:11, 20:22)

Polska: Marcin Gortat 17, Maciej Lampe 14, Łukasz Koszarek 13, Dardan Berisha 9, Filip Dylewicz 5, Thomas Kelati 4, Łukasz Majewski 3, Adam Hrycaniuk 2. Trener: Igor Griszczuk.

Gruzja: Manuchar Markoiszwili 19, Taurean Green 9, Viktor Sanikidze 9, Zaza Paczulia 8, Nikoloz Czikitiszwili 5, Georgi Szermandini 4, Tornike Szengelia 4, Giorgi Gamkrelidze 0, George Czinczadze 0. Trener: Igor Kokoskov.


W drugim wtorkowym meczu grupy C: Bułgaria - Portugalia 103:64. Pauzowała Belgia

W tabeli grupy C: Gruzja, Bułgaria i Polska po 3-2, Belgia 3-1, Portugalia 0-5.

Piątek: o godz. 18 (czasu polskiego) w Tbilisi Gruzja - Belgia i o 22.30 w Coimbrze Portugalia - Polska. Pauzuje Bułgaria.

Czytaj także

    Komentarze (1)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!