Opera "Człowiek z Manufaktury" na Rynku Włókniarek Łódzkich [FOTO]

RedakcjaZaktualizowano 
Premiera plenerowej wersji opery „Człowiek z Manufaktury” na rynku łódzkiej Manufaktury zapowiadana było jako wydarzenie historyczne. I takim się okazało. Odpowiednio do podniosłej chwili zachował się również maj, który na ten wyjątkowy wieczór zdecydowanie się rozpogodził.

Opera „Człowiek z Manufaktury” Rafała Janiaka zaistniała na Rynku Włókniarek Łódzkich w Manufakturze przeszło trzy miesiące po światowej prapremierze na scenie Teatru Wielkiego w Łodzi. Doprowadzenie projektu do sobotniego finału trwało jednak cztery lata. Zaczęło się od pomysłu ówczesnego dyrektora łódzkiej opery, Pawła Gabary, który w swym programie umieścił między innymi wyprodukowanie opery zamówionej specjalnie dla Teatru Wielkiego. Realizacji zadania podjął się Krzysztof Korwin-Piotrowski, dziennikarz, reżyser telewizyjny, menedżer kultury. W maju 2016 roku Teatr Wielki wspólnie z Manufakturą ogłosił konkurs kompozytorski na operę dotyczącą historii Łodzi, do libretta zamówionego u dramatopisarki Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk. Do konkursu zgłosiło się czterdziestu twórców, a jury - któremu przewodniczył Krzysztof Penderecki - Grand Prix w wysokości 45 tys. zł przyznało Rafałowi Janiakowi z Warszawy (muzyk zdobył też Nagrodę Publiczności Operowej). Laureat, który jest również dyrygentem, został kierownikiem muzycznym przedsięwzięcia, a reżyserię powierzono Waldemarowi Zawodzińskiemu. Kostiumy zaprojektowała Maria Balcerek, ruch sceniczny przygotowała Janina Niesobska. Następnie zaangażowano uznanych solistów i tak opera odnosząca się do Łodzi Izraela Poznańskiego oraz późniejszych losów jego fabryki mogła zadebiutować na scenie. Prapremiera odbyła się 2 lutego tego roku, z sukcesem: zgodnie podkreślano jakość muzyki, inscenizacji i wykonania.

W sobotni wieczór wprowadzono „Człowieka z Manufaktury” w miejsce, które zastąpiło upadłą fabrykę - po wojnie funkcjonującą jako Zakłady Przemysłu Bawełnianego im. Juliana Marchlewskiego (od lat 70. z handlową nazwą „Poltex”). I właśnie ów kontekst, wyjątkowo istotny dla widzów z Łodzi, sprawił, iż to niecodzienne dzieło wybrzmiało w sposób szczególny. W kwartale, który niegdyś zabudował ekonomiczną potęgą Izrael Poznański, który następnie stał się symbolem socjalistycznego przemysłu włókienniczego Łodzi, w końcu uległ dzikiej wersji polskiego kapitalizmu, aż zamienił się w przestrzeń rozrywki i kwintesencji konsumpcjonizmu głównie dla tych, którym się udało. Na terenie, w który wsiąknęły dramaty, trud i krew dziesiątek tysięcy ludzi, głównie kobiet, w mieście, które do dziś nie przepracowało swojej społeczno-ekonomicznej katastrofy okresu przemian, znajdując niemal całe uzasadnienie tamtej sytuacji w haśle: „bo upadł Związek Radziecki”.

Trudna historia dawnej fabryki oraz wieczorne, kolorowe oświetlenie współczesnej Manufaktury budowały klimat, a znaczenia spotkaniu dodał fakt, że na widowni zasiedli licznie pracownicy dawnego „Polteksu” - wśród nich Mieczysław Michalski, likwidator przedsiębiorstwa, który jest jednym z bohaterów „Człowieka z Manufaktury”. A z dwóch scen (na jednej odbywał się spektakl, na drugiej umiejscowiono orkiestrę pod dyrekcją Rafała Janiaka) popłynęły łódzka opowieść i niełatwa, ale wielce zajmująca kompozycja. Pierwszorzędnie spisali się soliści: Stanisław Kierner, Małgorzata Walewska, Michał Sławecki, Robert Ulatowski, Rafał Pikała, zjawiskowy był Michał Barczak jako Przybysz, klasę podawania tekstu zaprezentował Wojciech Pszoniak. Waldemar Zawodziński świetnie całość „spiął”, pokazując, że i Łódź może mieć swoje, efektowne operowe widowiska plenerowe. Wszystko to sprawiło, że rzeczywiście mieliśmy do czynienia z wydarzeniem, które wejdzie do kronik historii Łodzi. Kto następny?

polecane: Flesz: otyłość zabija Polaków, problem rośnie i dotyczy nastolatków

Wideo

Materiał oryginalny: Opera "Człowiek z Manufaktury" na Rynku Włókniarek Łódzkich [FOTO] - Łódź Nasze Miasto

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
z
złośliwiec

Nie potrzeba cieżarówki - wystarczy wybuch paniki z byle jakiego powodu i dziesiątki "ślimaków" same sie zadepczą. Ciekawe, czy organizatorzy pomyśleli o ewakuacji takiego zbiorowiska ludzi w jakiejkolwiek sytuacji nadzwyczajnej?

zgłoś
G
Gość
2019-05-19T13:35:16 02:00, Terrorysta:

Tylko czekać aż ktoś z bronią wejdzie i wszystkich rozstrzela...

I wtedy nagle wszyscy się obudzą i zaczną zadawać pytania, dlaczego na takich rzeczy imprezach nie ma ochrony... Przecież tam ciężarówką można wjechać i wszystkich rozgnieść jak ślimaki... :/

no fakt, ochrony nie było widać, chyba, że była to niewidzialna ręka

zgłoś
T
Terrorysta

Tylko czekać aż ktoś z bronią wejdzie i wszystkich rozstrzela...

I wtedy nagle wszyscy się obudzą i zaczną zadawać pytania, dlaczego na takich rzeczy imprezach nie ma ochrony... Przecież tam ciężarówką można wjechać i wszystkich rozgnieść jak ślimaki... :/

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3