Jakub Kosecki zdobył dwa gole w pierwszych trzech kolejkach

Jakub Kosecki zdobył dwa gole w pierwszych trzech kolejkach. Może w Poznaniu pokusi się o kolejnego? (© fot. Jakub Pokora)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Po remisie z Piastem Gliwice na własnym stadionie, piłkarze ŁKS znów mają ochotę na wygrywanie. W piątek wieczorem zagrają z Wartą na pięknym stadionie w Poznaniu.

- Musimy tam zagrać tak jak w pierwszej połowie w meczu z Piastem. Wtedy można być spokojnym o wynik, bo to najlepszy sposób, aby Wartę pokonać - mówi obrońca ŁKS Mariusz Mowlik. Z Piastem łodzianie w pierwszej połowie zagrali świetnie, ale po przerwie roz-trwonili przewagę i zremisowali.

Łodzianie w trzech pierwszych kolejkach wywalczyli siedem punktów, bo dwa mecze wygrali, a jeden zremisowali. Natomiast Warta w trzech meczach uzbierała zaledwie dwa punkty. ŁKS bez wątpienia jest faworytem, ale łódzcy obrońcy nie mogą zapomnieć o dwóch groźnych napastnikach Warty - Zbigniewie Zakrzewskim i Piotrze Reissie, którzy na tym stadionie czują się jak w domu, bo przecież przez wiele lat grali w drużynie mistrza Polski.

Nie da się jednak ukryć, że obaj są już przy końcu swojej kariery - Reiss kopie piłkę w Warcie już tylko dla przyjemności, a Zakrzewski, po tym jak wyjechał rok temu do Szwajcarii, zupełnie stracił formę. Ostatnie pół roku spędził w PGE GKS Bełchatów, ale w dziewięciu meczach, w których zagrał, nie zdobył ani jednego gola. Szefowie bełchatowskiego klubu nie zaproponowali mu przedłużenia kontraktu. Piłkarz nie miał poważnych ofert, więc związał się z drużyną z rodzinnego miasta. - Zarówno Reissa, jak i Zakrzewskiego znam doskonale, bo pół życia spędziłem w Lechu, a oni też byli częścią tego zespołu - mówi Mowlik. - Jednak to oni muszą nas się obawiać, a nie my ich. Jesteśmy kandydatem do awansu, a Warta będzie bronić się przed spadkiem. Na pewno jesteśmy faworytami i zrobimy wszystko, żeby trzy punkty przyjechały do Łodzi.

Środkowy obrońca ŁKS najlepsze lata w karierze spędził właśnie na stadionie przy ul. Bułgarskiej, gdzie swoje mecze od wielu lat rozgrywa Lech, a od niedawna także Warta.

- Miło będzie wrócić na stadion, na którym się wychowałem - mówi Mowlik. - Czas spędzony w Poznaniu był najlepszym okresem w mojej piłkarskiej przygodzie. Spędziłem w Lechu siedem lat, zadebiutowałem w reprezentacji, zdobyłem Puchar Polski i Superpuchar Polski. Mowlik w tym sezonie jest jednym z najlepszych i najrówniej grających piłkarzy ŁKS. On też zdobył pierwszego gola w tym sezonie, gdy łódzki zespół pokonał na własnym stadionie Pogoń Szczecin. Wydaje się, że Mowlik już wygrał rywalizację o miejsce w składzie.

W ostatnim tygodniu więcej niż o meczu z Wartą, w Łodzi mówiło się o kontuzjach podstawowych graczy. Właśnie z powodu urazów, boisko w ostatnim spotkaniu z Piastem musieli opuścić Marcin Smoliński i Rafał Kujawa. Na szczęście wszystko jest już w porządku i obaj są do dyspozycji trenera Andrzeja Pyrdoła.

Można spodziewać się, że ŁKS zacznie mecze w takim samym ustawieniu jak w ubiegły piątek. Na ławce rezerwowych po raz drugi z rzędu usiądzie pewnie Damian Seweryn, który trafił do ŁKS właśnie z Warty. Jeśli krótkotrwały uraz nie spowodował obniżki formy u Smolińskiego i Kujawy, to siła w ofensywie powinna być zdecydowanie atutem ŁKS. Smoliński, Kujawa, a także Marcin Mięciel, Jakub Kosecki i Krzysztof Mączyński są w stanie pokonać każdego bramkarza w pierwszej lidze.

Ełkaesiacy muszą uważać, by nie zlekceważyć Warty, bo w takich przypadkach łatwo o stratę punktów. A jak pokazują przykłady poprzednich sezonów, awans jest najłatwiej wywalczyć, gdy się pewnie wygrywa z teoretycznie słabszymi rywalami. Nie ma wątpliwości, że rywale ełka-esiaków do awansu do ekstraklasy - Piast Gliwice, Pogoń Szczecin i Podbeskidzie Bielsko--Biała, pogubią jeszcze punkty ze słabeuszami.

Prawdopodobne składy

Warta:
Radliński - Zawadzki, Wichtowski, Jasiński, Kosznik - Magdziarz, Szałas, Wojciechowski, Iwanicki - Zakrzewski, Reiss. Trener: Marek Czerniawski.

ŁKS: Wyparło - Klepczarek, Adamski, Mowlik, Woźniczka - Smoliński, Kłus, Mączyński, Kosecki - Kujawa - Mięciel. Trener: Andrzej Pyrdoł.

Czytaj także

    Komentarze (111)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    1908 (gość)

    różnica między nami jest taka,że ja się nie spinam przed klawiaturą i nie wyzywam na każdym kroku ludzi,bo to właśnie świadczy o waszej małostkowości.dalej.nie jestem zdziwiony walką kibiców z jednego miasta o dwóch klubach piłkarskich.tylko różnica jest taka,że my zalewamy was argumentami,a wasze odp.to są w większości epitety.to między innymi pokazuje,kto tu ma chore jazdy,i jest wiecznie nie doceniany w swoim otoczeniu.ludzie pozytywni,bez kompleksów co do drugiego człowieka tak się po prostu nie zachowują.waszą kolejną odp. jest to że wchodząc na fora ŁKSu chcecie wyleczyć z czegoś Polskę???? i to są wasze argumenty????? DNO.

    B. (gość)

    1908 napisał:

    o kolejne "prawdziwe info " ze strony internetowej kibiców wielkiego widzewu.skoro jesteśmy (ŁKS) tacy beznadziejni ,TO CO ROBICIE na forum poświęconym Łódzkiemu K.S.???????????????
    Przecież nie warto tracić cenny czas na jakieś popierdółki no nie???? Co dzień na forach o eŁKaeSie dziesiątki wpisów kibiców widzewu obrażających ŁKS.Czy są to kompleksy i wielka trauma? Myślę że tak.Nikt przy zdrowych zmysłach,nie zawraca sobie głowy czymś beznadziejnym,no chyba że wmawia innym że jest to beznadziejność,a sam ma kompleksy,traumę czy po prostu STRACH!!!!!!!!!!!! tylko na tyle was stać........



    to nie leczenie kompleksów karze nam wchodzic na te strony... to chęć wyleczenia Polski a w szczególnosci Łodzi z raka znanego pod nazwą pss...

    co do autentyczności naszych "rewelacji" to są one tak samo autentyczne jak te wasze "rewelacje" o nas napisane przez waszych "historyków"...rozumiem że dalej brniesz w debilizm i próbujesz na siłę nam przekazac że jedyna słuszna prawda to ta wasza ??? hehehehe nic sie jednak żydostwo mentalnie nie zmienia od lat..."To jest prawda pod warunkiem że MOJA prawda"

    1908 (gość)

    o kolejne "prawdziwe info " ze strony internetowej kibiców wielkiego widzewu.skoro jesteśmy (ŁKS) tacy beznadziejni ,TO CO ROBICIE na forum poświęconym Łódzkiemu K.S.???????????????
    Przecież nie warto tracić cenny czas na jakieś popierdółki no nie???? Co dzień na forach o eŁKaeSie dziesiątki wpisów kibiców widzewu obrażających ŁKS.Czy są to kompleksy i wielka trauma? Myślę że tak.Nikt przy zdrowych zmysłach,nie zawraca sobie głowy czymś beznadziejnym,no chyba że wmawia innym że jest to beznadziejność,a sam ma kompleksy,traumę czy po prostu STRACH!!!!!!!!!!!! tylko na tyle was stać........

    m1079 (gość)

    Naprawde trudno jest mi zrozumiec kibicow LKS,przeciez dobrze wiecie ze NIGDY nie osiagneliscie i NIGDY nie osiagniecie takich sukcesow jak WIDZEW i zapewne swiadomosc tego wpedza was w tak duze kompleksy

    almadovar (gość)

    Niby zrobili to samo co ich przedwojenni „koledzy”, ale cele były zupełnie inne. Odpowiedzią na działania łódzkiego KC i władz ŁKS był tzw. bunt prezesów łódzkich klubów, którym odbierano wychowanków na zasadzie: "pracujemy wszyscy na ŁKS". Władze organizują z okazji MP w piłce nożnej wielkie, pompatyczne obchody uwieńczone fetą typową dla tamtych czasów i realiów. Pozostaje jeszcze osoba nieszczęsnego Henryka Lubawskiego, mitycznej "Łodzianki" oraz klubu MKS Łodzianka. Do czego zmierzam? Otóż organizacja MKS Łodzianka zaczęła się w 1955 roku (w tym roku umiera Lubawski), oficjalnie klub powstaje we wrześniu 1958 roku, w tym samym roku ŁKS zdobywa MP i obchodzi 50-lecie. Jest to według mnie ostatni akt fałszerstwa, zamyka klamrą kłamstwa i obłudy działania zaczęte w 1921 roku.

    almadovar (gość)

    Wydawać by się mogło, że działania władz ŁKS z lat międzywojennych i władz PRL po wojnie tworzą całość. Jednak nie mają ze sobą wiele wspólnego. Międzywojennym władzom ŁKS-u ewidentnie chodziło o poprawność polityczną oraz praktyczne korzyści dla klubu. Usuwanie Żydów z klubu było podyktowane ówczesnymi realiami politycznymi i antysemityzmem. Trzeba pamiętać, że działo się to wszystko tuż po wojnie z bolszewikami (czyt. rola Żydów w bolszewickiej Rosji). Tym też należy tłumaczyć fakt, że działacze ŁKS-u czekali ze zmianą barw na polskie aż do 1921 roku, bo przecież nie byli pewni jak zakończy się wojna polsko-bolszewicka prawda? W jednym czasie zmieniają barwy na polskie, usuwają Żydów z klubu i fałszują historie początków klubu. Wszystko to na przełomie lat 1921/22. Praktyczną korzyść jaką odnieśli w wyniku tych „posunięć” było np. nadanie im przez władze Łodzi praw do ziemi pod stadion przy al. Unii Lubelskiej. Miało to miejsce 21 lutego 1922 roku. Kulminacyjnym momentem był rok 1958 kiedy to ŁKS dostał pozwolenie na zdobycie mistrzostwa od władz PRL. Zorganizowano "przy okazji" obchody 50-lecia klubu. Z ŁKS zrobiono sztandarowy partyjny klub, na którego wyniki pracowała cała sportowa Łódź. Władzom PRL chodziło przede wszystkim o stworzenie sportowego molocha. Łódzcy aparatczycy zapragnęli wzorem swoich warszawskich (Legia) i śląskich (Górnik) kolegów mieć swoją „zabaweczkę̶ 1;.

    almadovar (gość)

    Pozostały do ominięcia przepisy, które gwarantowały pierwszeństwo wykupu piłkarzy przez kluby resortów wojskowych i pochodnych. Jeden z działaczy Związków Zawodowych WŁÓKNIARZY, który pomagał ŁKS-owi spotkał się z sekretarzem generalnym GKKFiT Aleksandrem Burskim, byłym łódzkim włókniarzem i działaczem Komunistycznej Partii Polski i tak długo wychylał z nim kieliszki aż ten obiecał zawiesić na pewien czas przepis dający przywileje klubom resortów wojskowych i pochodnych. To co po pijaku obiecał wkrótce wykonał i ŁKS pozyskał zawodników., który mieli ogromny wpływ na powrót ŁKS-u do ekstraklasy a także później do zdobycia PP w 1957r i MP w 1958r. Ważnym wydarzeniem w historii ŁKS-u było uzyskanie w 1963 r własnego lokalu przy ul. Piotrkowskiej 76. Postulaty kierowane od 1958r do Przewodniczącego Prezydium Rady Narodowej m. Łodzi Edwarda Kaźmierczaka zostały zrealizowane dzięki poparciu Stefana Nowaka - dyrektora w zakładach ZPB im. J. Marchlewskiego (dawniej Izraela Poznańskiego) i w latach 1962-66 prezesa zarządu ŁKS. Jemu ŁKS zawdzięcza dużo w dziedzinie inwestycji i pomocy etatowej. Pracownicy fabryki wyremontowali lokal dawnej kawiarni Roszkowskiego, urządzając w niej biura, kawiarnię, salę imprezową i salę posiedzeń zarządu. Ukoronowaniem trwających przeszło 55 lat bliskich związków z fabryką było przejęcie przez nią w 1956r kosztów utrzymania administracji i eksploatacji wszystkich obiektów ŁKS-u.

    almadovar (gość)

    Zabrał ich ŁKS obiecując sprzęt sportowy, którego nigdy nie dostarczył. Nadeszły czasy nieudolności zarządzania klubem, konfliktów z młodymi aktywistami partyjnymi starszych działaczy, przejmowania władzy przez nowych kacyków partyjnych i trwało to tak do października 1956r kiedy to na fali przemian doszło do zmian. Do władzy w lutym 1957r powróciła H. Konopka i starzy działacze a klub powrócił do nazwy ŁKS. Po powrocie dawnych działaczy, działalność ŁKS w dalszym ciągu była finansowana poza wpływami z biletów wstępu, głównie z dotacji Federacji Sportu Związku Zawodowego Włókniarzy, sprawującej opiekę nad wszystkimi klubami związanymi z przemysłem włókienniczym. Sportowcy uprawiający wyczynowy sport, trenerzy i opiekunowie byli zatrudniani na fikcyjnych etatach, często w kilku fabrykach, otrzymywali specjalne premie, najlepsi, zwłaszcza sprowadzeni spoza Łodzi mieszkanie. W tym czasie przychodzili do zakładów tylko po wypłatę. Nigdy w historii sportowcy nie mieli takich warunków jak za komuny, a już w ŁKS-ie na pewno. Transfery dobrych zawodników to też była ciekawa sprawa. Przykładowo ŁKS chciał pozyskać pięciu piłkarzy z Legii, którym kończyła się służba wojskowa w 1952r (min. Jezierskiego i Soporka). H. Konopka i kibic L. Zapędowski gwarantowali piłkarzom etaty i mieszkanie w Łodzi (H. Konopka) i wypłatę premii z własnych dochodów (L. Zapędowski).

    almadovar (gość)

    Objął też honorowy patronat nad wybranym wówczas zarządem z H. Konopką jako prezesem figurantem. Towarzyszyli mu nie mający nic do powiedzenia W. Cyll (wiceprezes) i Stanisław Kowalski (jako zastępca drugiego radnego). Pozostali członkowie zarządu klubu byli zaufanymi władz PZPR. Reorganizacja strukturalna polegała na przymusowym połączeniu trzech klubów: ŁKS-u, Włókniarza i Dziewiarskiego Klubu Sportowego. Na zebraniu mianowano kierowników sekcji, które wg. partyjnych instrukcji mieli pełnić w klubie Kazimierz Rutowicz (piłka nożna), Jan Okułowicz (boks), Zdzisław Starosta (lekkoatletyka), Zygmunt Krachulec (zapasy), Zygmunt Lange (hokej), Stefan Matusiak (kolarstwo) itd. Małe kluby wcielone do ŁKS-u musiały oddawać zdolniejszych wychowanków, co spowodowało wrogość wobec niego i liczne spory. Zawsze brak było współpracy pomiędzy klubami, co jest naturalne jako, że są rywalami. Gdy przez lata mniejszy klub jak np. Widzew w skromnych warunkach szkoleniowych szkolił przed 1971r wielu dobrych koszykarzy, zostawali oni potem zabierani do ŁKS-u i grali głównie w jego drugoligowej drużynie. Natomiast drużyna koszykarzy Widzewa spadła do II ligi. Klub MKS Łodzianka wychował czterech dobrych piłkarzy.

    almadovar (gość)

    Prezesem został Kazimierz Mijal, który był jednocześnie prezydentem miasta i zastępcą członka KC PZPR, czyli figurantem w klubie. Przeszedł do historii jako żenująca postać, twórcy własnej Komunistycznej Partii Polski po wjeździe w 1956r wojsk do Albanii. Pierwszym wiceprezesem został Eugeniusz Krupiński, drugim wiceprezesem Antoni Włodarek a skarbnikiem Władysław Domański. Nowy zarząd nie został zaaprobowany przez starych działaczy i zawodników i wtedy pozwolono aby do zarządu klubu weszli H. Konopka, W. Cyll, H. Lubawski narzucając nowego prezesa Stefana Szudzińskiego. Nadeszła doba umasowienia sportu poprzez reorganizację strukturalną. Powstają wielkie, wielosekcyjne kluby w oparciu o piony patronalne (milicyjne, wojskowe, włókniarskie etc). W Łodzi tę rolę pełnił Związek Zawodowy Włókniarzy i w oparciu o niego zaczęto tworzyć klub, który miał za zadanie reprezentowanie sportu łódzkiego w kraju. Takie słowa wypowiedział na walnym zjeździe ŁKS-u 12.03.1949r obywatel Przybył i zaproponował nadanie klubowi nowej nazwy ŁKS Włókniarz i była to propozycja nie do odrzucenia. W taki właśnie sposób ŁKS został wyznaczony do roli przodownika sportu i przodownika przyszłych sukcesów. Obywatel Przybył jako wiceprzewodniczący Związku Zawodowego WŁÓKNIARZY był tylko pośrednikiem w nakazie Partii. Celem tych działań była kontrola wszystkiego przez Urząd Bezpieczeństwa. Za przekazanie cudzego nakazu został on wybrany honorowym członkiem ŁKS-u.

    almadovar (gość)

    Odpowiedź zdaje się prosta… tak jak Stanisław Kowalski wstydzą się żydowskiej przeszłości swojego klubu i to jest sedno sprawy. Lata powojenne i "Wielki" Łódzki Klub Sportowy... Po II wojnie światowej zaczęto systematyczne zakłamywanie historii klubu. Temat Żydów stał się tematem tabu, zaś Polskość ŁKS stała się nagle sztandarem. Zapomniano już, że w chwili powstania 1909 roku ŁKS - jego założyciele jak i wszyscy członkowie pierwszego zarządu byli Żydami (na marginesie większość z nich była elementem napływowym). Na przestrzeni kilku następnych lat jego skład narodowościowy ulegał stopniowej zmianie, gdyż w roku 1914 Polacy stanowili już ok. 50 % jego składu. W tym kontekście na kpinę zakrawa fakt, że założyciele nowego stowarzyszenia nazwali go "łódzkim" ale przecież mogli nazwać klub jak chcieli prawda? Po wyzwoleniu 18.01.1945r Łodzi spod okupacji hitlerowskiej część działaczy ŁKS-u zapragnęła wznowienia działalności jednak rzeczywistość polityczna była już zupełnie inna. Wszelkie poczynania społecznych działaczy były kontrolowane przez nowe władze pragnące mieć pod kontrolą również sport. Na czele reaktywowanych klubów sportowych stanąć mieli nowi ludzie mający zaufanie PPR-u (Polska Partia Robotnicza). 7 kwietnia 1945r wybrano pierwszy powojenny zarząd ŁKS-u.

    almadovar (gość)

    Na dowód kłamstw Informator m. Łodzi z kalendarzem na rok 1920, strona 463 wymienia, że: "Łódzki Klub Sportowy. Kościuszki 32. Powstał w 1909r. Zarząd: W. Taubwurcel prezes". Potwierdzeniem tych kłamstw jest również fakt, iż zwłaszcza po 1905r nie było możliwe istnienie bez wiedzy i nadzoru policji, jakichkolwiek organizacji, zwłaszcza grup młodzieży zbierającej się np. w celu gry w piłkę nożną. Legalnie istniejące organizacje, jeżeli urządzały zebranie lub spotkanie towarzyskie bez uzyskania zezwolenia policmajstra narażały się na grzywnę w wysokości 300 rubli i sprawę karną przed sądem. Jednym z argumentów M. Gossa (jednego z autorów ostatniej jubileuszowej książki o ŁKS-ie z 2008r) mających uzasadnić działanie klubu w 1908 r. było to, że on jako członek NZS działał kilka lat wcześniej niż ta organizacja została oficjalnie uznana i podobnie mogło być z ŁKS-em. Pomylił środowisko i czasy. Poważni młodzi ludzie na posadach, nie zbierali się w 1909 r. aby rzucać pomidorami, urządzać zadymy i lżyć przeciwników politycznych, mając nadzieje na zrobienie kariery politycznej. Dlaczego ludzie związani z ŁKS-em jak A. Bogusz (historyk), J. Bogusiak (kibic) czy M. Goss (dziennikarz) mimo możliwości weryfikacji faktów historycznych z dostępnych już źródeł w swoich publikacjach próbują utrwalać kłamstwa???

    almadovar (gość)

    Nikt nie uczestniczył pod nazwami tych klubów w jakichkolwiek zawodach. "100 lat ŁKS DZIEJE KLUBU 1908-2008" to album, który nie jest monografią klubu a kolejnym płodem produkcji dziennikarzy, dla których dewizą jest powiedzenie” fakty, tym gorzej dla faktów”. Najbardziej bulwersujące sformułowania z tej książki dotyczą oczywiście pierwszych lat istnienia klubu. Większość z nich powstała, ponieważ piszący nie przeczytali opracowania Karola Badziaka "Mity i Rzeczywistość". Dowodem kłamstwa jest fakt, iż jeszcze do niedawna we wszystkich publikacjach na temat historii ŁKS przy nazwisku pierwszego prezesa Ryszarda Wintera widniała informacja jakoby pełnił tą funkcję już od 1908 roku, a w wydanej w tym roku książce na 100-lecie klubu napisane jest, że pełnił ją od 1909 roku. Skąd taka nagła zmiana??? Oto przykład innych fałszerstw z tej książki. Datę 1908 wymyślili nie założyciele, lecz ludzie którzy przyszli po 1918r i chcieli się odciąć od żydowskich korzeni oraz rzeczywistego założyciela R. Wintera. Natomiast Heiman nie był założycielem lecz na polecenie swego szefa w TKO (Towarzystwo Krzewienia Oświaty) podpisał z Wassercugiem podanie o rejestrację.