Uczelnia może stracić kilkunastu znanych profesorów

Uczelnia może stracić kilkunastu znanych profesorów (© Jakub Pokora)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Lekarze zatrudnieni w szpitalach i przychodniach Uniwersytetu Medycznego w Łodzi dostali zakaz konkurencji. Zakaz konkurencji dotyczy kilku tysięcy lekarzy pracujących w pięciu szpitalach i kilkudziesięciu uniwersyteckich poradniach. Rektor UM w Łodzi nie przewiduje żadnych ustępstw od zakazu. Lekarze muszą podjąć decyzję, gdzie chcą pracować: czy w szpitalu UM, czy u prywatnej konkurencji. Czas na zastanowienie się mają do 1 marca 2013 roku.

Prof. Paweł Górski, rektor Uniwersytetu Medycznego w Łodzi mówi, że senat uczelni podjął uchwałę o niekonkurencyjności. UMŁ w Łodzi to druga uczelnia w Polsce, która zdecydowała się na taki krok.

Do tej pory lekarze zatrudnieni przez uniwersyteckie szpitale w Łodzi nie musieli zgłaszać dyrekcji, jeśli chcieli dorabiać u prywatnej konkurencji. Ci sami lekarze specjaliści byli wykazywani w dokumentacji ofertowej kilku, a nawet kilkunastu przychodni. W skutek tego, oddziały kliniczne czy renomowane przychodnie uniwersyteckie miały ograniczone kontrakty z NFZ i Uniwersytet Medyczny w Łodzi ponosił straty.

Prof. Górski tłumaczy, że zakaz konkurencji nie dotyczy prywatnych gabinetów lekarskich ani pracy w prywatnych przychodniach, które nie mają kontraktów z NFZ. W tym względzie pozostawiamy kolegom wolną rękę.

Trudno oszacować, ilu lekarzy odejdzie ze szpitali klinicznych. Doświadczenia innych szpitali w Łodzi, które lojalki wprowadziły jakiś czas temu, pokazują, że medycy wolą pracować w publicznych szpitalach.

Zakaz konkurencji obowiązuje w Łodzi w szpitalu psychiatrycznym im. Babińskiego oraz w Centrum Chorób Płuc w Łagiewnikach. Dyrektor szpitala w Łagiewnikach był pierwszym, który w Łodzi wprowadził tzw. lojalki. Objęły one jednak tylko lekarzy pulmonologów.

Źródło: Lekarze z uniwersyteckich szpitali w Łodzi dostali zakaz konkurencji

Czytaj także

    Komentarze (24)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    krysztofiak1963 (gość)

    Ta sytuacja tworzy precedens; w innych uczelniach pod hasłem dbałosci etycznej, PiS tworzy absurdalne procedury oceniania pracowników - np. czy są lubiani przez studentów; tworzy się sondaże, które mogą posłużyc do konstruowania pisowskich "list proskrypcyjnych" - kto do odcięcia. Sanacja szkół wyższych powinna być oparta na rzetelnym sprawozdaniu z pracy naukowej pracownika; powinien być rozliczany z wyników merytorycznych. Na ten temat poczytajcie co dzieje się w US na Wydziale Humanistycznym zarzadzanym przez PiS
    http://blogi.newsweek.pl/Tekst/spoleczenstwo/669151,lustracja-naukowa-w-uniwersytetach-rozpoczela-sie-studenci-jaskolki-zaczynaja-protestowac.html
    Z pewnością dziekan dowolnego wydziału, który posiada aspirację do oceny dorobku naukowego swoich podwładnych, powinien posiadać, z punktu widzenia etosu akademickiego i najprostszych zasad przyzwoitości zawodowej, znaczący dorobek naukowy w wymiarze tekstów naukowych (a nie makulatury naukowej) oraz przynajmniej śladowy dorobek na międzynarodowym rynku publikacji naukowych. Jeśli nie spełnia tych wymagań, to jego ewaluacje podwładnych naukowców są komiczne, groteskowe i kabaretowe (nawet bywa, że kabaretowe w sensie Teatru Ósmego Dnia, o ile są szkodliwe dla rozwoju nauki i podnoszenia poziomu nauczania). Akceptacja przez społeczność akademicką tego typu „szopek” na ogół świadczy o głęboko patologicznej sytuacji społecznej, w jakiej ona znajduje się.

    Iza (gość)

    Podać, my pospólstwo z polskich wsi i miasteczek chcemy znać nazwiska skazanych na sukces zaraz po urodzeniu a czasami nawet będących docentami przed narodzeniem.

    aa (gość)

    A kiedy Pan Rektor zabroni Profesorom zatrudniac swoje dzieci i rodziny w podległych Klinikach? I robic z nich w sposob blyskawiczny doktorow i docentow? Podac kilka dynastycznych nazwisk?

    chichot (gość)

    Czy zakazy dotyczyć będą też Adama Staplera z pl. Hallera czy jak zwykle przemknie niezauważony i będzie ciągnął swój geszeft nie niepokojony przez kumpli? Bo Paweł G. kiedyś już obiecał, że zrobi czystkę ale jakoś nie zdołał..czy nie chciał..

    bezkonkurencyjni (gość)

    To się tworzy "łódzka dynastia" dyrektor Łagiewnik mężem dyrektorki Kochanówki, a dzieci będą dziedziczyć następne szpitale. Jak jeden ma pomysła to drugi go powiela, a kasę biorą z 2 źródeł.

    pomysł "autorski" (gość)

    "Zakaz konkurencji obowiązuje w Łodzi w szpitalu psychiatrycznym im. Babińskiego oraz w Centrum Chorób Płuc w Łagiewnikach. Dyrektor szpitala w Łagiewnikach był pierwszym, który w Łodzi wprowadził tzw. lojalki"

    A jego konkubina żona księgowa dyrektor wzorem swojego pana wprowadziła go w Kochanówce

    tajson (gość) (?)

    fragles, powiedziales chalturzenia? lekarze maja czelnosc chalturzyc? pierwszychalturnik, ktoego spotkam dostanie prawym sierpowym.

    Topik (gość) (przy okazji)

    odpowiedź jest prosta i jedyna. Zlikwidować NFZ, które dyktują na co, kiedy i ile razy ma chorować pacjent. Ich "życzenia" nie maja się w żaden sposób do rzeczywistości. Pieniądze przeznaczone na specjalistów i infrastrukturę NFZ przeznaczyć na prawdziwe leczenie. Skończyć z menedżerami w szpitalach. Ktoś kto nie był lekarzem nie powinien zarządzać kliniką.

    ? (gość)

    napiszę tak, w szpitalu należącym do UM są sytuacje, że młody lekarz zarabia mnie niż sprzątaczka, a odpowiedzialność nieporównywalna. Jak pan rektor jest taki mądry to nie da podwyżkę o 2 tysiące i problem chałturzenia zniknie. A jeśli nie ma ludzi niezastąpionych to niedługo zobaczymy. Młodzi lekarze będą się kształcić i wyjeżdżać bo dla pokolenia, które nie pamięta PRL-u nie będzie sentymentów. Będzie się liczyć godziwi zarobek. Wtedy to się dopiero zaczną kolejki do lekarzy....hahahaha

    bb (gość)

    Odciąć od koryta, jedno wystarczy i tak nie wykazują dochodów, szczególnie w prywatnych praktykach. Lekarze i adwokaci to najbardziej "uczciwy" naród. Jak najdalej od nich!