Kora w Dekompresji Kora w Dekompresji

(© veroninia)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Wczoraj (10 grudnia) w łódzkiej Dekompresji wraz ze swoim zespołem wystąpiła Kora.

Zobacz co dzieje się dzisiaj w Łodzi

Salę wypełnili po brzegi zarówno młodsi, jak i starsi fani tej wokalistki. Część z nich pamięta Korę z czasów jej świetności i przebojów typu: "Szare miraże" czy "Oddech szczura". Mniejszość kojarzy ją z popularnego show "Must be the music".

Zarówno jedni, jak i drudzy podziwiali charyzmę i klasę Kory. Na koncercie w Dekompresji artystka wykonała 20 utworów. Oprócz piosenek z nowej płyty, zaprezentowane zostały też takie hity jak: "Lipstick on the glass" czy "Cykady na cykladach". Miłą niespodzianką było to, że pierwsze 300 osób, które weszły do klubu, otrzymały w prezencie płytę artystki wraz z autografem. Na sali panowała niezwykła atmosfera, którą tworzyła charyzmatyczna i pełna wigoru liderka Maanamu.

Nie obyło się bez bis-u. Kobieta w czerni, z doskonałą figurą i czerwoną szminką na ustach, zaśpiewała po raz drugi utwór "Ping pong" z nowej płyty. Wywołała tym gorący aplauz publiczności.

Reasumując, Kora po raz kolejny udowodniła, że jest artystką z najwyższej półki, a Ci, którzy kpią z niej i jej Ramonki, oglądając polsatowskie show - niech żałują, że nie widzieli Kory na żywo.


Zobacz więcej fotorelacji z koncertów w Łodzi:


Wielki Turniej MM Łódź - wygraj roczny, dwuosobowy karnet do kina!

Kliknij w pierwsze zdjęcie, żeby rozpocząć przeglądanie fotogalerii:

Wiadomości Łódź, Wydarzenia Łódź

Komentarze (7)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

qewr (gość)

Fenomenalne!. Świetne zdjęcia! Na pewno warunki nie były najlepsze, pewnie masz prfofesjonalny poziom ^^ Gratuluję!

Marcoss (gość)

Kora w Dekompresji. Kadry miodek ! Niestety, nie było mi dane, wziąć czynnego udziału w tym wydarzeniu. Pamiętam Liderkę Manaamu, za czasów łódzkich Rockowisk z lat 80 tych. Też wtedy fotografowałem i mimo upływu niemal pół wieku, jak widzę, niewiele się zmieniło :o)