Tak może wyglądać nowy łódzki stadion Tak może wyglądać nowy łódzki stadion

Tak może wyglądać nowy łódzki stadion (© materiały promocyjne)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Warszawa, Kielce, Poznań, Lubin - te miasta już mają nowe stadiony. Gdańsk, Wrocław, Białystok, Kraków - budują.

A łódzkie kluby wciąż grają na starych, wysłużonych obiektach. Jak długo jeszcze? Łódzcy urzędnicy zapowiadają, że dwa lata, ale patrząc na tempo dotychczasowych prac trudno w to uwierzyć.

W Łodzi, podobnie jak w Krakowie i Warszawie, powstaną dwa stadiony, ale w przeciwieństwie do tamtych miast, tylko za jeden zapłaci miasto. Wszystko przez forsowaną od kilku lat teorię, że Widzew i ŁKS mają grać na jednym stadionie. I choć od samego początku wiadomo było, że to utopia, nikt z tej propozycji się nie wycofał. Przez brak od razu jasnej, a przede wszystkim możliwej do zrealizowania koncepcji, straciliśmy przynajmniej dwa lata.

Najbardziej straci na tym Widzew, który stadion musi wybudować sam. Dlaczego? Bo budżetu miasta nie stać ponoć na wybudowanie dwóch stadionów. Co ciekawe, przez ostatnie lata zmieniała się koncepcja i... cena stadionu miejskiego. Dziś miasto planuje wydać na obiekt przy al. Unii nie więcej, niż 150 milionów złotych. I choć jeszcze dwa lata temu słyszeliśmy o pięćdziesięciotysięcznym stadionie za miliard złotych, to dziś dowiadujemy się, że miasto wyda blisko siedem razy mniej. I nie stać go na drugi obiekt, który też mógłby kosztować nie więcej, niż 200 milionów. Razem trzeba by więc wydać ok. 350 milionów, a jeszcze niedawno planowano wielką i znacznie droższą budowę jednego stadionu. Gdzie tu logika?

Pomysł, by oba łódzkie kluby grały na jednym stadionie lansował były szef Widzewa Zbigniew Boniek, bo we Włoszech - gdzie na stałe mieszka - jest to często spotykane. Na San Siro w Mediolanie grają bowiem AC Milan i Inter Mediolan, a na Stadio Olimpico w Rzymie AS Roma i Lazio. Ale to właściwie jedyne przypadki, gdy dwa wielkie kluby dzielą jeden stadion. W Polsce tylko w Poznaniu Lech i Warta grają na jednym obiekcie. Ale Warta właściwie nie ma kibiców, więc nikomu to nie przeszkadza. W Krakowie miasto właśnie kończy budowę dwóch stadionów - Wisły i Cracovii. Jeszcze w rundzie jesiennej obecnych rozgrywek oba kluby będą rozgrywać swoje mecze na nowych obiektach. W Krakowie nikt nie mówił, że miasta nie stać na dwa stadiony, bo od samego początku było jasne, że Wisła i Cracovia nie mogą grać na jednym obiekcie, bo nie da się połączyć wody z ogniem. Z tego samego powodu w Londynie każdy klub ma swój stadion, a w Madrycie nikomu nie przyszło do głowy, by Real i Atletico grały na jednym obiekcie. A gdyby ktoś z władz miasta wpadł na tak szalonypomysł, to popełniłby polityczne samobójstwo.

Urzędnicy z łódzkiego magistratu twierdzą, że za dwa lata Łódź będzie już miała miejski stadion. Najnowsza koncepcja budowy obiektu przy al. Unii przewiduje powstanie w ciągu maksimum dwudziestu miesięcy stadionu na 18 tysięcy miejsc. Większość z nich, choć nie wszystkie (dlaczego?) znają się pod dachem. Nie ma wątpliwości, że za dwa lata w Polsce będzie co najmniej sześć stadionów, które będą znacznie ładniejsze, nowocześniejsze i bardziej funkcjonalne. Możemy być spokojni, że łódzki stadion miejski nie zobaczy piłkarskiej reprezentacji Polski.

Władze Łodzi chcą, by stadion przy al. Unii był sfinansowany przez prywatnego inwestora, a miasto w ciągu następnych kilkunastu lat odda partnerowi zainwestowane środki. Dopuszczają to przepisy o partnerstwie publiczno-prywatnym. Dzięki temu stadion może powstać nawet w ciągu półtora roku, choć jeszcze kilka miesięcy temu wiceprezydent Łukasz Magin, ogłaszając konkurs na koncepcję architektoniczną obiektu twierdził, że stadion powstanie za pięć lat. Na szczęście jego przepowiednie się nie sprawdziły, bo za pięć lat brak nowoczesnego stadionu będzie powodem do wstydu.

Problemem może być pozyskanie inwestora, który będzie w stanie sfinansować budowę. Do tej pory obiekty sportowe w Polsce budowano z pieniędzy budżetowych - czy to państwa, czy samorządu. Historia zna przypadki budowy obiektów za pieniądze sponsorów, ale w obu przypadkach - w Bełchatowie i Lubinie - budowę sponsorowały koncerny państwowe, czyli PGE SA i KGHM. Stadion w Łodzi będzie zatem pewnie pierwszym w Polsce wybudowanym za prywatne pieniądze, choć - zaznaczamy - zostaną one zwrócone z budżetu miasta.

Ale nie ostatnim, bo za swoje pieniądze lub pieniądze pozyskane od innego inwestora stadion ma budować także Sylwester Cacek, właściciel Widzewa. Miasto zaangażuje się tylko w przebudowę dróg w okolicach stadionu, bo już wiadomo, że 30-tysięczny obiekt zajmie więcej miejsca, niż obecny stadion, na który może wejść niewiele ponad dziesięć tysięcy kibiców. Sklasyfikowany na 47. miejscu listy najbogatszych Polaków Cacek musi znaleźć niespełna 400 milionów złotych, bo chce, by stadion przy al. Piłsudskiego był niemal identyczny, jak nowy obiekt warszawskiej Legii. Budowany przez niespełna dwa lata stadion kosztował 374 mln złotych. Jak się dowiedzieliśmy, Widzew jest bliski podpisania umowy z architektami, którzy zaprojektowali stadion Legii, a obiekt w Łodzi ma mieć... dwa miejsca więcej, niż ten na Legii. Jeśli to się uda, bez wątpienia będzie znacznie ładniejszym i większym obiektem, od stadionu miejskiego przy al. Unii.

Z budową stadionu na al. Piłsudskiego może być jednak dużo problemu, bo obecny obiekt położony jest na niewielkiej działce, w dodatku ograniczonej z jednej strony torami kolejowymi, a z drugiej dwujezdniową ulicą. Nie wchodzi w grę ustawienie nowego obiektu bokiem do al. Piłsudskiego, bo podczas rozgrywania meczów w świetle dziennym jedna z drużyn musiałaby grać pod słońce. Istnieje niepisana zasada, że stadiony na świecie budowane są tak, by bramki były umieszczona przy południowej i północnej trybunie.

Jeśli stadion Widzewa będzie budowany takim samym systemem, jak obiekt Legii, łódzki klub na czas budowy nie będzie musiał wyprowadzać się z Łodzi. Przez ostatnie kilkanaście miesięcy Legia cały czas grała na swoim obiekcie, a kibice mogli korzystać z jednej trybuny. Teraz, gdy oddano do użytku nowe trzy trybuny, zburzono ostatnią i dopiero rozpoczęła się budowa na jej miejscu nowej. Widzew początkowo planował wyprowadzkę do jednego z miast w regionie łódzkim, ale bez powodzenia. Szefowie łódzkiego klubu rozmawiali z władzami Kutna, Skierniewic i Łowicza. Żadne z miast nie wyraziło jednak zgody na przyjęcie Widzewa. To dziwne, bo dzięki temu zyskałyby rozgłos i darmową reklamę. Z kolei stadion ŁKS będzie budowany albo systemem modułowym (czyli tak jak Legia) albo, co wcale nie jest niemożliwe, stanie w innym miejscu. Jedna z koncepcji przewiduje ustawienie stadionu w miejscu dzisiejszego boiska ze sztuczną nawierzchnią, czyli kilkadziesiąt metrów dalej od alei Bandurskiego, niż obecnie. Słychać bowiem głosy, że stadion nie powinien być tak blisko hali Atlas Arena, jak dzisiaj. Wówczas na miejscu obecnego stadionu mogłaby powstać galeria handlowa z hotelem. Ale dla ŁKS jest najważniejsze, że do końca budowy mógłby rozgrywać mecze na swoim stadionie, bo stary zostałby wyburzony dopiero po zakończeniu budowy nowego.

Miejmy nadzieję, że za kilka miesięcy wreszcie o stadionach przestanie się mówić, a zacznie się je budować. Bo jeśli Łódź nie wybuduje szybko nowych i funkcjonalnych stadionów, zacznie znikać ze sportowej mapy Polski. Za kilka dni okaże się, że oddana do użytku w czerwcu ubiegłego roku hala Atlas Arena nie jest już najnowocześniejszym tego typu obiektem w Polsce. W środę w nowej Ergo Arenie na granicy Gdańska i Sopotu zagrają siatkarskie reprezentacje Polski i Brazylii. A hala w Trójmieście robi jeszcze większe wrażenie, niż łódzka Atlas Arena...

Czytaj także

    Komentarze (9)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    geograf (gość)

    Panu redaktorowi coś się pokićkało z kierunkami geograficznymi i słońcem. A tak przy okazji to pozdrawiam wszystkich piłkarskich talibów z Łodzi.

    piszczel 1-4 (gość)

    Cacek nie wyjmie z kieszeni, tylko weźmie kredyt hipoteczny na tą budowę. Nie znam nikogo, kto robi takie inwestycje z własnych środków. nawet ITI na rozbudowę swoich stacji bierze kredyty.

    wybory (gość)

    za kilka m-cy wybory, kto inny dopcha sie do władzy, to i koncepcja zmieni sie jescze ze 20 razy i bedzie dobrze jak w ciagu tych 2 lat to chociaz jeden stadion sie zacznie budowac

    merl (gość)

    piszczel radze ci wziąść rozpęd i zajeb** baranka o ścianę jeżeli nadal uważasz że cycek wyjmie 400 mln zl z kieszeni i wybuduje wam stadion powodzenia,gość zrobił z waszego klubiku towar co pokazał to na waszych obchodach :)
    dziękuję pozdrawiam koniec imprezy

    piszczel 1-4 (gość)

    własny obiekt za który nie bedzie musiał płacić ogromnych kosztów wynajmu. Bedzie mógł na nim organizować mnóstwo imprez za które bedzie pobierał grube pieniążki. Miasto zagwarantowało, że nie bedzie w mieście dla takiego obiektu konkurencji i dla tego na ŁKS-ie z dobrze poinformowanych źródeł powstanie nowoczesny ale kameralny obiekt na 10-12 tyś. widzów.

    mex (gość)

    "Najwięcej straci Widzew..." - hehehehe, jak najdalej od urzędników i ich obietnic. Żebraki/żydziaki z al.unii jeszcze się przekonają, jak "wspaniały" będzie stadion miejski. A ty redaktorku nie pier.dol, że prywatne auto jest gorsze niż "miejska" komunikacja.

    ŁODZIANIN (gość)

    niech URZĘDASY zarabiają więcej nic nie robiąc dla ŁODZI robią tylko wstyd przed innymi miastami
    chyba że go nie mają nieroby