Urząd Miasta Gdyni ma problemy z uzyskaniem od fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie danych na temat swoich obywateli, którzy byli represjonowani lub zginęli podczas II wojny światowej.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Urząd Miasta Gdyni ma problemy z uzyskaniem od fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie danych na temat swoich obywateli, którzy byli represjonowani lub zginęli podczas II wojny światowej. Tymczasem fundacja - jako jedyna taka instytucja w kraju - ma szeroki dostęp do polskich i niemieckich archiwów. Informacje, o które magistrat wystąpił na początku stycznia, potrzebne są do uzupełnienia projektu badawczego, "Gdynia w okresie II wojny światowej", udostępnionego na portalu www.2wojna.gdynia.pl
- Jesteśmy jedynym projektem w Polsce, który liczy straty ludzkie, a nie materialne, mieszkańców - mówi Ryszard Toczek, koordynator projektu. - Spodziewałem się wsparcia od różnych instytucji, tymczasem jest problem. Liczyłem, że listę z danymi gdynian dostaniemy od fundacji najpóźniej w kwietniu, a do dziś nie otrzymaliśmy żadnego nazwiska.
- To nie jest takie proste - ripostuje Dariusz Pawłoś, przewodniczący warszawskiej fundacji. - Dane w Polsce są chronione.
Gdyński magistrat prowadzi projekt od 2007 r. Współpracuje m.in. z Archiwum Państwowym w Gdańsku, IPN, Muzeum Stutthof. - Do końca 2008 r. współpracowaliśmy też z ośrodkiem fundacji Karta z Warszawy, która realizowała program IPN "Straty osobowe i ofiary represji pod okupacją niemiecką". Otrzymaliśmy od nich liczącą 15 stron listę represjonowanych gdynian, którzy w czasie wojny byli deportowani, transportowani do obozów koncentracyjnych - mówi Toczek. - W styczniu wystąpiliśmy o kontynuację współpracy do fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie, która przejęła schedę po Karcie.
Fundacja zarządza IPN-owskim programem od stycznia br. Wybrana została na trzyletnią kadencję w drodze publicznego konkursu, w miejsce zarządzającej nim w latach 2006-2008 Karty. W maju br. pod adresem www.straty.pl wystartował portal internetowy, który ma być największą, ogólnodostępną bazą danych o osobach represjonowanych.
- Chcielibyśmy, by Gdynia była naszym partnerem i by dane zebrane przez gdynian weszły do głównej bazy projektu - mówi Dariusz Pawłoś. - Wszystko trwa długo, bo musimy robić szereg zabiegów, by nie złamać prawa. Nie możemy żonglować danymi osób żyjących. To często dane bardzo delikatne, np. kobiet, na których wykonywano eksperymenty medyczne lub osób prześladowanych ze względu na narodowość. Posiadamy dane represjonowanych gdynian, niestety możemy przekazać je w zakresie dotyczącym tylko osób nieżyjących. Zdążymy przed 1 września.
Gdyński portal www.2wojna.gdynia.pl aktualizowano już 15 razy - ostatnio w kwietniu. Teraz czas goni, bo magistrat chciałby, by na 70. rocznicę wybuchu II wojny światowej portal wystartował nie tylko w nowym wcieleniu, ale i wzbogacony o nowe dane.
- Chcemy wciągnąć do współpracy ludzi młodych - mówi Toczek. - Gdy rozpoczynaliśmy mieliśmy na liście 600 nazwisk, teraz mamy ich ponad 4 tysiące.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!