RSS   |   
Zarejestruj się   |    Zaloguj się   |    Zaloguj przez facebook
Łódź » Za kulisami meczu Warta Poznań - Widzew

Za kulisami meczu Warta Poznań - Widzew

2010-03-15, Aktualizacja: 2010-03-15 07:07

Express Ilustrowany (bap)

Mimo ważnej wygranej widzewiacy nie dostali wolnego. Już w niedzielę spotkali się na rozruchu, a w poniedziałek czeka ich normalny trening. Najważniejszą informacją jest to, że po kosztującym sporo zdrowia meczu w Poznaniu nikt nie narzeka na urazy, a wkrótce do normalnych zajęć ma wrócić przeziębiony Krzysztof Ostrowski.
 
W Poznaniu widzewiacy cieszyli się z dwóch goli.
A gdzie herb? Klub odpowiada

W piątkowym wydaniu "Expressu" zwróciliśmy uwagę na to, że w pierwszym wiosennym spotkaniu piłkarze Widzewa wystąpili w strojach, na których nie było herbu Łodzi. W Poznaniu łodzianie także zagrali bez charakterystycznej łódki. Dlaczego?
Odpowiada zarząd klubu: "Zawodnicy Widzewa grali bez herbu miasta, ponieważ miasto nie podpisało jeszcze umowy z klubem dotyczącej promocji w 2010 roku, a zamieszczanie reklam bez umowy jest niezgodne z prawem. Zamieszczanie herbu miasta podlega takim samym regulacjom i wymogom prawnym jak reklamowanie logotypów firm komercyjnych. Co więcej, kwestie takie są weryfikowane w trakcie audytów czy kontroli. Dlatego bardzo chętnie umieścimy logo Łodzi na naszych strojach zaraz po podpisaniu umowy, jeśli obejmie ona to świadczenie".

Hiszpan zmarzł

W Poznaniu grę swoich nowych kolegów oglądał Fernando Arriero. Wychowanek Barcelony, który do Widzewa trafił w przerwie zimowej, musiał przeżyć szok, widząc archaiczny stadion Warty i boisko, które niczym nie przypominało murawy.
∨ Czytaj dalej
Przy okazji mógł naocznie przekonać się, jak trudne czeka go w Polsce zadanie. W poniedziałek Hiszpan ma rozpocząć treningi z drużyną. Oby tylko się nie przeziębił, bo w zimne sobotnie popołudnie był ubrany w letnią kurtkę i nieźle zmarzł.

A jednak pojechali

Mecz z Wartą był drugim i ostatnim, na który z powodu nałożonej przez PZPN kary kibice Widzewa nie mogli wybrać się w zorganizowanej grupie. Mimo to w Poznaniu piłkarzy z al. Piłsudskiego dopingowało aż pół tysiąca sympatyków. Okazało się bowiem, że aż tylu fanów wybrało się do stolicy Wielkopolski, zakupiło w kasach bilet, usiadło na trybunach i w kulturalny sposób zagrzewało do boju swoją drużynę.

Dlaczego nie wybili piłki

Obie zdobyte przez widzewiaków bramki wzbudziły wiele kontrowersji. Jak to w takich wypadkach bywa, narzekali jedynie piłkarze przegranej drużyny. - Widzew grał w dwunastu. Jakbyśmy dali arbitrowi czerwoną koszulkę, to na pewno nie widzielibyśmy różnicy - mówił po spotkaniu Damian Seweryn, który w przeszłości występował w klubie z al. Piłsudskiego. - Przy pierwszym golu arbiter nie odgwizdał przewinienia na Magdziarzu, a przy drugim na Pawlaku. Do tego zagrał z widzewiakami klepkę, bo zanim trafiła do Sernasa, odbiła się od niego.

- Nie przesadzajmy. Arbiter na pewno nam nie pomógł w tym zwycięstwie - mówił Marcin Robak. - Jak w poprzednim sezonie wygrywali 3:1, kiedy my w 50 minucie dostaliśmy czerwoną kartkę, to nie płakali. Nie uważam, że przy drugim golu zachowaliśmy się nie fair. Ta akcja potoczyła się tak szybko, że po dwóch podaniach piłka była w siatce.

Z kolei Tomasz Lisowski, który brał udział w pierwszej bramkowej sytuacji, przyznaje, iż chciał wybić piłkę, ale nie zrobił tego, bo zauważył że Magdziarz podnosi się z murawy. - Gdyby leżał, to na pewno przerwałbym akcję - zapewiał obrońca Widzewa.

Trener Paweł Janas przyznał, że przy bramkach swoich podopiecznych nie widział leżących na boisku graczy Warty, a szkoleniowiec gospodarzy Marek Czerniawski miał pretensję tylko o drugą sytuację.

To wszystko nie zmienia jednak faktu, że widzewiacy wygrali, bo byli zespołem lepszym.

Dodajmy, że PZPN w ostatniej chwili zmienił arbitra spotkania. Zamiast Jarosława Chmiela do Poznania przyjechał Marek Karkut.

Trenerzy o meczu

Paweł Janas (trener Widzewa):
- Mam nadzieję, że pomimo trudnych warunków mecz podobał się kibicom. Jak na tę pogodę, to było naprawdę dobre spotkanie. Do przerwy szło nam ciężko, ale w drugiej połowie moi podopieczni grali piłką i dzięki temu łatwiej stworzyli sytuacje, które później wykorzystali. Za to chciałbym im podziękować.
Nie odpowiem na pytanie, kto oprócz Widzewa awansuje do ekstraklasy, bo wcale nie uważam, że my możemy być tego pewni. Jeszcze poczekajmy, w dalszym ciągu musimy wygrywać i zdobywać potrzebne punkty.
Marek CzerniAwski (trener Warty): - Można było się spodziewać, że ten mecz będzie toczył się do momentu zdobycia bramki przez jeden lub drugi zespół.
Nie wykorzystaliśmy swoich dobrych szans w pierwszej połowie, zaś Widzew wykorzystał swoje okazje i trzy punkty jadą do Łodzi. Dziękuję moim zawodnikom za włożone w to spotkanie serce, my poszukamy punktów w następnym pojedynku.

Przeczytałeś?

Oceń ten artykuł
+

Ocen pozytywnych

Ocen negatywnych

0 0
-

Komentarze (21)

Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Łodzianin (gość) 2010-03-15 06:38

Jak miasto zapłaci dostanie reklamę cóż za ździerstwo na mieście i podatnikach chcą zarabiać jak tak można ! To jak Łódź nie zapłaci będą mieli wyjebane na powiedzmy \"własne\" miasto? to tylko w widzewie takie rzeczy.... no ale cóż całe życie próbują sie wkupić do miasta a teraz jeszcze chca za to kase heh won buraki i tyle!

0 / 0 odpowiedz

Ogłoszenia nieruchomości

Ogłoszenia motoryzacyjne

Ogłoszenia pracodawców