Trener gości w miejsce odsuniętego za kartki Dudu na lewej obronie wystawił w wyjściowej jedenastce Tomasza Lisowskiego, a przeziębionego Krzysztofa Ostrowskiego na prawej pomocy zastąpił Łukasz Broź, który tydzień temu derbowy występ na tej pozycji okrasił golem. Wprawdzie pierwsi groźną sytuację wypracowali łodzianie (po akcji Piotra Grzelczaka strzał Brozia na pierwszy róg sparował Łukasz Radliński), ale gospodarze byli równorzędnym rywalem. Ekswidzewiak Damian Seweryn w poprzedniej kolejce zdobył gola w zwycięskim spotkaniu w Ząbkach i w pierwszym swoim meczu przed poznańską publicznością starał się skopiować ten wyczyn. W 26. minucie miejscowi wypracowali dobrą okazję. Po podaniu byłego bełchatowianina Artura Marciniaka, przed szansą stanął członek Klubu Stu Ekstraklasy Piotr Reiss. Skończyło się kornerem.
W 33. minucie bramkarz Warty popełnił błąd, wybiegł zbyt daleko od bramki i stracił piłkę. W efekcie na pustą bramkę z około 25 metrów uderzał Grzelczak, ale nie trafił .
Na 8 minut przed końcem pierwszej połowy dwóch poznańskich Damianów zaprzepaściło wyśmienitą sytuację. Sam na sam z wybiegającym Maciejem Mielcarzem znalazł się Seweryn. Górą był bramkarz Widzewa, ale odbita piłka trafiła pod nogi Pawlaka, który dobijał z bliska. Widzewiaków uratował Lisowski, który interweniował stojąc na linii bramkowej. Gospodarze w końcówce tej części gry mieli inicjatywę, ale jej plonem była tylko przewaga rogów. Dopiero w 40 min. Robak wpadł podał do nadbiegającego Brozia, ale ten nie wykorzystał okazji. Bezbramkowy wynik utrzymał się do przerwy.
W 47. minucie wykopujący piłkę od bramki bramkarz Widzewa poślizgnął się i zaskoczony kapitan gospodarzy Tomasz Magdziarz nie trafił do pustej bramki. Od tego momentu widzewiacy dominowali i to zdecydowanie. W 48 min. po podaniu Piotra Kuklisa, Broź efektownie minął dwóch rywali i w polu karnym z czystej pozycji silnie strzelił lewą nogą, ale bramkarz zdołał wybić piłkę na róg.
Po godzinie gry wynik się zmienił. Łodzianie już nie tylko kontrowali, ale atakowali kilkoma zawodnikami. W 61 min. płynna akcja gości zakończyła się podaniem Darvydasa Sernasa do Marcina Robaka i i najskuteczniejszy z widzewiaków zdobył prowadzenie. Z każdym z trzech meczach z rzędu Robak zdobył gola. Taki piłkarz to skarb. Dziewięć minut później mogło być 2:0. Kontratak zainicjował Kuklis. Na osamotniego obrońcę nacierało trzech łodzian. Piłkę przejął Sernasa i zagrał do Robaka, a ten obsłużył Przemysława Oziębałę Strzał dublera był jednak niecelny.
Napór gości nie ustawał. Mindaugas Panka przejął bezpańską piłkę około 25 metrów od bramki, podał do Sernasa, który strzałem zza pola karnego po zimi tuż przy słupku podwyższył wynik. Gospodarze protestowali, uważając, że sędzia powinien wcześniej przerwać grę, gdyż na ziemi leżał Damian Pawlak. Reprezentant Litwy wyrasta na indywidualność pierwszej ligi, a coś czuję, że jesienią w ekstraklasie też będzie widoczny.
Gospodarze starali się do końca o zdobycie choćby honorowego gola. Dla lidera cenny jest nie tylko kolejny komplet punktów, ale także fakt, że na tak trudnym terenie nie mecz skończył się dla gości bez kontuzji i kartek. Na to ostatnie muszą uważa Jarosław Bieniuk, Piotr Grzelczak, Mindaugas Panka i Łukasz Broź, których każdy kartonik eliminuje z kolejnego spotkania.
Największą zdobyczą spotkania jest jednak powrót po długiej przerwie po zerwaniu więzadeł Tomasza Lisowskiego. Na tak ciężkim boisku zagrał bardzo dobrze i zatuszował brak Dudu. W ekstraklasie nie ma takiego duetu lewych obrońców w żadnym zespole.
Warta Poznań - Widzew 0:2 (0:0)
Gole: Marcin Robak 61, Darvydas Sernas 71.
Widzów: ponad 2000 (w tym pół tysiąca fanów gości).
Sędziował: Marek Karkut (Warszawa).
Warta: Radliński - Marciniak, Jankowski, Strugarek, Otuszewski - Magdziarz, Seweryn, Bekas (83, Ngamayama), Pawlak (73, Kaźmierowski) - Reiss, Iwanicki (78, Miklosik. Trener Marek Czerniawski.
Widzew: Mielcarz - Ukah, Bieniuk, Lisowski - Panka, Kuklis - Broź, Sernas (89, Madera), Grzelczak (60, Oziębała) - Robak. Trener: Paweł Janas.
* * * * *
Zdaniem trenerów
Marek Czerniawski (Warta): - Nie wykorzystaliśmy szans w pierwszej połowie, zaś Widzew wykorzystał okazje i trzy punkty jadą do Łodzi. Dziękuję zawodnikom za serce, my poszukamy punktów w następnym spotkaniu. Liczyłem na lepszy wynik w moim debiucie w Poznaniu. Podzielam zdanie trenera Janasa, co do sytuacji przy pierwszym golu, ale przy drugim sędzia nie zachował się dobrze. Nie dość, że nie przerwał gry, to jeszcze tak się ustawił, że piłka w niego trafiła i spadła pod nogi strzelca bramki dla Widzewa. Mieliśmy pecha, ale też moi piłkarze zachowali się wtedy jak przedszkolaki.
Paweł Janas (Widzew): - W trudnych warunkach mecz mógł się podobać. Spotkanie było zacięte, do przerwy wyrównane i oglądaliśmy dramaty z jednej i drugiej strony. Obu zespołom udało się stworzyć kilka ciekawych akcji. Chciałbym podziękować chłopakom, że w drugiej połowie pograli piłką, przyśpieszyli grę i stworzyli sytuacje, które wykorzystali. Odnośnie pretensji gospodarzy o faul , gdy strzelaliśmy pierwszego gola, to uważam, że zawodnikowi Warty nic się nie stało, a że leżał na boisku to już jego sprawa. Przy drugim golu nie widziałem dokładnie.