Synowa zaatakowała paralizatorem, a potem chwyciła poduszkę i zaczęła dusić teściową

Synowa zaatakowała paralizatorem, a potem chwyciła poduszkę i zaczęła dusić teściową (© Krzysztof Szymczak)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Była zadłużona po uszy, więc wpadła na szatański pomysł zabicia teściowej. Najpierw potraktowała ją paralizatorem, a potem zaczęła dusić poduszką.

Być może dopięłaby swego, gdyby nie sąsiedzi, którzy wpadli do mieszkania i powstrzymali napastniczkę. Proces niedoszłej zabójczyni rozpoczął się dziś w sądzie okręgowym.

Oskarżona to 46-letnia Ewa O., wdowa z Bełchatowa, pracująca w tamtejszej elektrowni. Przez prawie 20 lat była żoną Ireneusza O., który zmarł wiosną 2008 roku. Ewa O. została sama z synem. Nie powodziło im się najlepiej. Dlatego zaciągała kolejne kredyty i w końcu wpadła w pętlę zadłużenia wynoszącego - jak sama przyznała podczas przesłuchania - około 150 tys. zł. Jej pensja nie wystarczała na spłatę rat, więc pożyczała pieniądze od krewnych i znajomych. Cały czas myślała, jak pokryć długi. I wymyśliła.

Według prokuratury, Ewa O. zaproponowała teściowej Stanisławie O., mieszkającej w bloku przy ul. Cichej w Pabianicach, sprzedaż swojego mieszkania, przekazanie synowej w ten sposób uzyskanej gotówki i zamieszkanie razem z nią i wnukiem. Mieszkająca samotnie teściowa nie zgodziła się na ten plan. Dlatego - według śledczych - synowa postanowiła ją zgładzić wychodząc z założenia, że po śmierci teściowej mieszkanie dostanie w spadku jej syn. A wtedy będzie można je sprzedać i spłacić wszystkie pożyczki.

Swój plan postanowiła zrealizować 10 grudnia 2009 roku. Tego dnia około godz. 19 przyjechała z Bełchatowa do Pabianic na urodziny teściowej. Kobiety posiedziały przy winie, kawie i cieście. Rozmawiały. Około godz. 20.30 Ewa O. wyszła z mieszkania, ale po półgodzinie wróciła tłumacząc, że spóźniła się na autobus do Bełchatowa.

Kobiety znów usiadły przy ławie. Nagle synowa wyjęła z torebki paralizator i rzuciła się na teściową. Posypały się iskry i przerażona Stanisława O. osunęła się z fotela na podłogę. Napastniczka usiadła na niej i zakryła jej usta, żądając, by nie krzyczała. Potem przyłożyła poduszkę do twarzy i usiłowała dusić. Napadnięta zaczęła kopać w podłogę i to ją uratowało. Głuche uderzenia usłyszeli sąsiedzi mieszkający piętro niżej i przybiegli na ratunek.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!