Banki żądają spłaty długu po zmarłym mężu

Zenona Janas o mały włos nie dostała zawału, gdy po śmierci męża, robiąc porządki w domu, wymiotła zza łóżka... długi. Jak się okazało, bez jej zgody zaciągnął aż pięć kredytów.

Zenona Janas szuka pomocy
Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij

Zenona Janas szuka pomocy. Nie korzystała z kredytów, a teraz ma oddać pieniądze (© fot. Daniel Sibiak)

Jeszcze przed śmiercią zdążył spłacić dwa, pozostałe trzy pozostawił "w spadku" żonie. Kobieta, która przez 25 lat uczciwie pracowała na emeryturę, zdziwiła się, gdy banki zaczęły upominać się o pieniądze, strasząc ją postępowaniem sądowym. Pomimo to, że miała z mężem rozdzielność majątkową, zmuszona była do spłaty rat.

Jednak o pomoc zwróciła się do Społecznego Komitetu Ochrony Praw Człowieka w Wielunia. Tu dowiedziała się, że nie musi spłacać kredytu. Teraz kobieta domaga się zwrotu pieniędzy. Jeśli ich nie otrzyma, to ona zamierza pozwać banki do sądu.

- Mąż miał problemy z alkoholem. Podejrzewam, że pieniądze z kredytów zostały przepite. Ja nie widziałam z nich ani złotówki, dlaczego więc banki każą mi je zwracać? - pomstuje Zenona Janas.

Po interwencji Społecznego Komitetu Ochrony Praw Człowieka, jeden bank umorzył kobiecie dwie ostatnie raty kredytu, a wcześniej spłacone odda. W drugim banku do spłaty pozostała jedna, 400--złotowa rata, która może być umorzona. Nie wszystkie jednak banki są tak wspaniałomyślne. W Żaglu kobieta musiała spłacić kredyt w wysokości prawie 1.100 zł, bo bank twierdził, że to jej obowiązek. Społeczny Komitet Ochrony Praw Człowieka w imieniu pani Zenony napisał do banku pismo. Czekają na odpowiedź.

- Bank, obciążając panią Zenonę spłatą kredytu, powoływał się na kodeks cywilny. Tymczasem artykuł 30, paragraf 2 kodeksu rodzinnego mówi, że z ważnych powodów sąd może na żądanie jednego z małżonków ustanowić, że za zobowiązania odpowiedzialny jest tylko ten małżonek, który je zaciągnął.
∨ Czytaj dalej

Gdyby ten kredyt został pobrany na użytek domowy, kobieta musiałaby go spłacić. Tymczasem pani Zenona nie korzystała z tych pieniędzy, dlatego nie ma obowiązku ich oddawać - wyjaśnia Władysław Zagrodnik, prezes SKOPC. - Banki idą po linii najmniejszego oporu i nie pytają o zgodę współmałżonka. Szukają frajerów, którzy spłacą za kogoś kredyt.

Społeczny Komitet wylicza, że podobnych przypadków jest mnóstwo. Na rynku działa wiele przedstawicielstw banków. Przy niewielkich kwotach kredytowych nie oczekują zgody współmałżonka na ich udzielenie.
Daniel Sibiak Daniel Sibiak
źródło: Polska Dziennik Łódzki

Komentarze (0)

avatar

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!

Wybierz kategorię