Widzew Łódź - Dolcan Ząbki 0:1
(bart)
2009-11-21 05:10:42
,
Aktualizacja
2009-11-21 05:43:30
W swoim pierwszym meczu sparingowym w okresie roztrenowania piłkarze Widzewa, lidera I ligi, przegrali na własnym stadionie z Dolcanem 0:1.
Rywal z Mazowsza pokonał więc łodzian po raz drugi w ciągu ostatnich trzech miesięcy (poprzednio triumfował 29 sierpnia w Ząbkach).
Całe szczęście, że jedynie ten wcześniejszy mecz był walką o punkty. Starcie z Dolcanem miało dać odpowiedź trenerowi Pawłowi Janasowi (oglądał to spotkanie z trybun), jak wyglądają potencjalni zmiennicy zawodników z wyjściowego składu. Nie jesteśmy jednak przekonani, czy były selekcjoner reprezentacji Polski aż tyle wyniósł z tego meczu.
Jeśli chodzi o testowanych graczy z innych klubów, to w piątek w barwach gospodarzy zobaczyliśmy na murawie dwóch. Litewski środkowy obrońcą Tadas Kijanskas zaprezentował się poprawnie, choć raz w 39 min popełnił poważny błąd, który omal nie zakończył się bramką dla gości. O postawie pomocnika Piotra Wlazło trudno cokolwiek powiedzieć, poza tym, że ma dobre warunki fizyczne.
Generalnie Widzew z pewnością nie zasłużył na porażkę, miał bowiem znacznie więcej klarownych okazji do zdobycia gola. Goście pokonali Bartosza Fabiniaka po kontrowersyjnym wolnym (naszym zdaniem Damian Ceglarz nie faulował Jakuba Kabali) i przypadkowo odbitej piłce, która trafiła pod nogi Kabali (nie dał szans Fabiniakowi silnym strzałem z bliska).
W żadnym razie nie zamierzamy usprawiedliwiać gospodarzy, zwłaszcza tych, którzy zgłaszają aspiracje do gry w lidze, a wczoraj udowodnili, dlaczego czwartoligowa drużyna widzewskich rezerw tak często notuje wpadki. Nie dotyczy to wspomnianego już Ceglarza, którzy wypadł stosunkowo najlepiej, a przede wszystkim walczył najbardziej ambitnie. A szansę dłuższego pobytu na boisku dostał tylko dlatego, że po kilkunastu minutach musiał je opuścić kontuzjowany Mikołaj Zwoliński.
Wymieńmy najgroźniejsze sytuacje, które mieli gospodarze. W 11min Piotr Grzelczak przegrał pojedynek biegowy z obrońcą w polu karnym. W 15 min Ceglarz próbował przelobować bramkarza z blisko czterdziestu metrów. Po kilkunastu sekundach Łukasz Broź przegrał pojedynek sam na sam z golkiperem, zaś w 16 min Kijanskas główkował z bliska nad poprzeczką. W 24 min po widowiskowej wymianie podań Brozia z Darvydasem Sernasem sam na sam z Maciejem Humerskim był Grzelczak. W 25 min Grzelczak nie trafił z woleja po rogu Adriana Budki. W 40 min Ceglarz silnie uderzył lewą nogą z około 25 metrów, jednak Humerski nie dał się zaskoczyć. W 45 min Grzelczak świetnie obsłużył Sernasa, ale ten fatalnie skiksował w polu karnym. Po zmianie stron Ceglarzowi udało się opanować piłkę w powietrzu w "szesnastce’’ gości, ale później zabrakło mu sił. W 59 min z ostrego kąta niecelnie uderzał Arkadiusz Piech, zaś w 64 min z wolnego z daleka strzelał Dejan Miloseski. W 89 min Przemysław Kowalski główkował nad poprzeczką, a tuż przed końcem ten sam zawodnik podał piłkę bramkarzowi w sytuacji sam na sam.
Ale i tak najładniejsza była pogoda.
Widzew Łódź - Dolcan Ząbki 0:1 (0:1)
Gol: 0:1 - Kabala (66).
Widzew: I połowa: Fabiniak - Bożkow, Ukah, Kijanskas, Broź - Budka, Djurić, Zwoliński (14, Ceglarz), Sernas, Zając - Grzelczak. II połowa: Fabiniak - Bożkow, Juszkiewicz, Kijanskas, Ceglarz - Kowalski, Miloseski, Wlazło, Grzeszczyk, Bartkowski - Piech.
Rzecz jasna, zamierzaliśmy przedstawić Czytelnikom również skład Dolcanu, jednak trener tego zespołu Marcin Sasal był tajemniczy i nie chciał ujawnić personaliów kilku sprawdzanych piłkarzy. Wymienianie nazwisk siedmiu graczy mijałoby się z celem.
strona: 1 z 1