Uczciwy znalazca to rzadkość
(aga)
2009-11-21 04:58:40
Sporo szczęścia miała roztargniona łodzianka, która po wypłacie pieniędzy z bankomatu przy ul. Piotrkowskiej, zostawiła tam kartę.
Znalazł ją przypadkowy przechodzień i... natychmiast oddał do banku.
- To incydentalny przypadek, zwykle zgubione karty giną bez śladu - mówi pracownica banku przy ul. Piotrkowskiej.
- Znalazca wyglądał na bezdomnego. Tłumaczył, że przechodził obok bankomatu i zauważył, że na klawiaturze leży karta w czarnym skórzanym etui. Przeczytał, że wydał ją nasz bank i przyniósł do oddziału. Na koncie niczego nie brakowało. Od razu zadzwoniliśmy do właścicielki, ale znalazca nie czekał na ewentualną nagrodę - poszedł sobie.
Żaden z łódzkich banków nie chce zdradzić, ile miesięcznie wydaje kart, ani ile z nich ginie. Instytut Badawczy Pentor podaje, że rocznie w Polsce wydawanych jest ok. 800 tys. kart, a ginie co piętnasta z nich.
Wydanie nowej karty trwa (w zależności od banku) od kilku dni do nawet miesiąca.
- Z chwilą poinformowania banku o utarcie karty, przejmuje on pełną odpowiedzialność za wszystkie transakcje dokonane po tym czasie - mówi Krzysztof Olszewski, rzecznik mBanku. - Jeśli nieuprawnione transakcje zostaną przeprowadzone przed zastrzeżeniem karty, a klient nie dysponuje specjalnym ubezpieczeniem, ponosi za nie odpowiedzialność do kwoty 150 euro. Powyżej, zgodnie z ustawą, odpowiedzialność przejmuje bank. Jest to zasada obowiązująca wszystkie banki.
strona: 1 z 1