Wyrok w zawieszeniu dla Kostrzewy, byłej szefowej łódzkiej policji
Wiesław Pierzchała
2009-10-08 05:26:27
,
Aktualizacja
2009-10-08 05:27:08
Aldona Kostrzewa, była szefowa łódzkiej policji i była zastępczyni komendanta wojewódzkiego, usłyszała w środę wyrok. Sąd Rejonowy w Rawie Mazowieckiej skazał ją na 9 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata. Sędzia orzekł też 2 tys. zł grzywny oraz dwuletni zakaz pełnienia kierowniczych funkcji w instytucjach państwowych. Wyrok jest nieprawomocny.
Zarzuty wobec byłej szefowej łódzkiej policji swego czasu wstrząsnęły miastem. Aldona Kostrzewa dała się w Łodzi poznać jako prężna, bezkompromisowa policjantka. Jej awans do komendy wojewódzkiej oceniano nawet jako stratę dla miasta i jego bezpieczeństwa. Dlatego zarzuty, jakie postawiła jej prokuratura, były szokiem.
Wczoraj sąd skazał ją za to, że jako szefowa Komendy Powiatowej Policji w Brzezinach doprowadziła do zatuszowania zdarzenia z 6 czerwca 2003 r. Chodzi o sprawę radnego i dyrektora miejscowego szpitala Jana K., który jechał peugeotem w stanie po użyciu alkoholu i w pobliżu szpitala zjechał na pobocze i uderzył w przydrożny znak. Pomoc policji polegała na tym, że zamiast Jana K. w alkomat dmuchał jeden z policjantów. Protokół użycia alkomatu podpisała... żona radnego.
Z ustaleń sądu wynika, że Aldona Kostrzewa w sprawie za-tuszowania zdarzenia zadzwoniła do Joanny M., naczelnika wydziału kryminalnego Komendy Powiatowej Policji w Brzezinach, zaś w balonik dmuchał naczelnik wydziału prewencji Andrzej K. Oboje zostali wczoraj skazani na rok pozbawienia wolności, grzywny w wysokości 2 tys. zł i dwuletnie zakazy pełnienia kierowniczych funkcji w instytucjach państwowych.
Sprawa Jana K. została umorzona, ponieważ zabrakło dowodów na to, ile promili alkoholu miał on w organizmie, przez co nie było wiadomo, czy popełnił wykroczenie czy przestępstwo. A dowodów nie było dlatego, że to nie on dmuchał w balonik. W opinii świadków Jan K. na pewno był po spożyciu alkoholu.
W tej kluczowej sprawie wypowiedzieli się nawet biegli z Poznania i Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Niestety, nie mogli kategorycznie stwierdzić, czy Jan K. miał ponad 0,5 prom. alkoholu.
Z kolei żona byłego radnego i dyrektora, Maria K., została skazana na trzy miesiące więzienia w zawieszeniu na dwa lata i na grzywnę w wysokości tysiąca zł za sfałszowanie dokumentów, ponieważ zamiast męża podpisała się na protokole użycia alkomatu.
Sprawa Aldony Kostrzewy i innych oskarżonych trafiła aż do Rawy Mazowieckiej, a nie do sądu w Brzezinach, bo chodziło o zapewnienie całkowitej neutralności i bezstronności.
strona: 1 z 1