O ponad 400 proc. więcej sześciolatków niż rok temu zostało już zgłoszonych do Szkoły Podstawowej nr 34 w Łodzi. W SP nr 1 w Kutnie w ławkach zasiądzie o 200 proc. więcej dzieci w tym wieku. Dyrektorzy szkół pytają rodziców, dlaczego podejmują taką decyzję i słyszą w odpowiedzi, że tradycyjna zerówka to strata czasu. Nowy program funduje bowiem naukę czytania i pisania dopiero w pierwszej klasie. Im wcześniej więc dziecko pójdzie do szkoły, tym lepiej.
O ile nabór w Łodzi potrwa do końca marca, o tyle rodzice z Kutna już w lutym się dowiedzieli, czy ich dzieci zostały przyjęte do szkoły. Pierwszakami w SP nr 1 w Kutnie będzie ośmioro sześciolatków, dwa razy więcej niż przed rokiem. - Zainteresowanie pierwszymi klasami wzrosło. Bardzo dużo rodziców sześciolatków pyta nie tylko o miejsca, ale również na czym polega nauka w pierwszej klasie - mówi Irena Przybyłek, dyrektor wydziału wspierania edukacji w łódzkim kuratorium. - Do posłania dziecka do szkoły przekonuje ich to, że o rok wcześniej nauczą się one pisać i czytać.
Poza tym dzieci mają darmowe zajęcia dodatkowe.
W środę do pierwszej klasy w SP nr 9 w Pabianicach przyjęto tylko jedną sześciolatkę, która jako jedyna ubiegała się o status pierwszoklasisty. - Długo zastanawialiśmy się z żoną, czy zostawić małą w przedszkolu. W końcu uznaliśmy, że nie ma sensu czekać. Córka bardzo szybko się rozwija - mówi tata 6-letniej Grety Pacholak.
Swojej ubiegłorocznej decyzji nie żałuje Jolanta Mendyk, mama Maćka, który we wrześniu jako sześciolatek stał się pierwszoklasistą w SP nr 34 w Łodzi. - Syn doskonale sobie poradził i wcale nie narzeka na ilość zajęć. Nawet chciał, żeby zapisać go dodatkowo na koło plastyczne, misyjne i gimnastykę korekcyjną - mówi Jolanta Mendyk. - Z lekcjami też nie ma problemu. Maciek odrabia je albo w świetlicy, albo zaraz po powrocie do domu.
Maciek, obecnie siedmiolatek, zaczął naukę razem z czterema innymi sześciolatkami. A w tym roku jego szkoła przeżywa szturm sześciolatków. Do pierwszej klasy w SP nr 34 zapisało się już 23 dzieci w tym wieku, a nabór skończy się dopiero pod koniec marca. - Nie wiem nawet, czy będziemy w stanie przyjąć wszystkie, bo zapisało się też dużo siedmiolatków - przyznaje Agnieszka Błażejczyk, dyrektorka SP nr 34.
Być może w podstawówce zostanie utworzony drugi oddział dla sześciolatków. Dwie klasy z sześciolatkami planuje też utworzyć SP nr 2 w Łodzi. Na razie zapisało się do niej 18 dzieci w wieku sześciu lat, troje więcej niż w ubiegłym roku.
Nad klasą złożoną z sześciolatków zastanawia się też SP nr 10 w Sieradzu, gdzie nabór kończy się dopiero w połowie kwietnia. Jednak żeby ten pomysł zrealizować, musi się zgłosić minimum 20 dzieci w wieku 6 lat.- Na razie zgłosiło się sześcioro, czyli tyle, ile uczy się u nas obecnie. Ale wielu rodziców pyta, na czym polega nauka w pierwszej klasie. Wyobrażają sobie, że to forma zerówki. Być może wiedza o nowej podstawie programowej zmotywuje ich, by posłać dziecko do pierwszej klasy - mówi Kazimiera Gotkowicz, dyrektorka SP nr 10.
W dużych miastach regionu najmniej zdecydowani rodzice są w Piotrkowie, gdzie nabór do pierwszych klas trwa do końca miesiąca. - Rodzice, którzy pytali o miejsca w naszej szkole, nie podjęli jeszcze ostatecznej decyzji - mówi Anna Kulisa, dyrektorka SP nr 12 w Piotrkowie, która obecnie ma najwięcej sześcioletnich pierwszaków w mieście, czyli czworo.
Skąd takie różnice w regionie? - Zwiększone zainteresowanie posyłaniem sześcioletnich dzieci do pierwszej klasy może świadczyć o skutecznym działaniu samorządu, który przekazał rodzicom informacje o nowej podstawie programowej, jak i o tym, że odpowiednio przygotował same szkoły - komentuje Grzegorz Żurawski, rzecznik Ministerstwa Edukacji Narodowej.