RSS   |   
Zarejestruj się   |    Zaloguj się   |    Zaloguj przez facebook
Łódź » "Na końcu tęczy" w Teatrze Muzycznym

"Na końcu tęczy" w Teatrze Muzycznym

2010-02-08, Aktualizacja: 2010-02-08 00:47

Express Ilustrowany Renata Sas

Judy Garland była gwiazdą, pozostała legendą światowego kina i estrady. Jej znakiem firmowym stała się rola Dorotki w nieśmiertelnej ekranizacji „Czarodzieja z krainy Oz” (1939) i piosenka „Over the Rainbow” („Na końcu tęczy”), którą śpiewała na każdym koncercie. Nic dziwnego, że Peter Quilter nawiązał do niej w tytule sztuki o Judy Garland.
Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij»
Aż się prosi, by ta melodia stanowiła leitmotiv inscenizacji, zwłaszcza gdy po tekst sięga Teatr Muzyczny. Ale reżyser Ireneusz Janiszewski zostawił ją na koniec i nie powtórzył nawet wpisując w finał spektaklu miejsce na bis. Szkoda.

W łódzkiej realizacji, prezentowanej w salce Akademickiego Ośrodka Inicjatyw Artystycznych, „Na końcu tęczy” to przede wszystkim niepozbawiony akcentów zabawnych dramat ostatnich miesięcy życia hollywoodzkiej superstar. Na małej scenie powstał pokój w londyńskim Ritzu (zważywszy na scenografię należałoby przyjąć, że to hotel nie więcej jak dwugwiazdkowy) i estrada, na którą przenosi się akcja.

Anna Walczak, primadonna łódzkiego Teatru Muzycznego, stara się udźwignąć los Judy Garland i przekonuje do jej historii. Ma dobre wsparcie w osobie Pawła Audykowskiego, występującego gościnnie w roli Mickeya, przyszłego piątego męża, i Janusza Skonecznego, grającego naprawdę jej oddanego akompaniatora geja.
∨ Czytaj dalej


Kolejne załamania, walkę o prochy i wódkę przedzielają piosenki (śpiewane z akompaniamentem zespołu Adama Manijaka). Z powodzeniem wykonawczyni, słynąca z interpretacji operetek i musicali, przeistacza się w piosenkarkę. Melodie, poza tytułową, dziś już niewiele mówią, tyle że słowa napisane przez Jana Jakuba Należytego i Andrzeja Ozgę chcą lirycznie dopełniać historię wielkiej sławy i złamanego życia. Gdyby jeszcze Annę Walczak udało się ubrać jak gwiazdę... Czarne spodnie, bluzka w poprzeczne złote paski i parę innych kreacji, z reprezentacyjną cekinową długą suknią włącznie, zdają się pochodzić z głębokiej wyprzedaży.

Janiszewski dba o dramaturgię i akcję, choć w finale serwuje monolog narratora z głośnika. Z niego dowiadujemy się, jak beznadziejnie zakończyła życie (miała 47 lat, za pogrzeb zapłacił Frank Sinatra). Garland wyznawała „najbardziej tęskniłam, by być kochaną”...

A że Anna Walczak do kochanych artystek należy, więc „Na końcu tęczy” mimo wszystko ma szansę na zainteresowanie widowni.

Przeczytałeś?

Oceń ten artykuł
+

Ocen pozytywnych

Ocen negatywnych

0 0
-

Komentarze

Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!

Ogłoszenia nieruchomości

Ogłoszenia motoryzacyjne

Ogłoszenia pracodawców

  • lektor Łódź
    Szkoła językowa poszukuje osób chętnych do prowadzenia zajęć lekcyjnych od nowego roku szkolnego - od września 2012. Prosimy o aplikowanie na naszej str...
  • Dystrybutor/ka - Konsultant/ka Perfum FM Cała Polska
    Poszukuję dystrybutorów Perfum FM oraz kosmetyków z katalogów. Pewna 43% marża na wszystkie produkty. Możliwość budowania sieci dystrybucji. Możliwość d...
  • Obsługa stanowiska internetowego Łódź
    Poszukujemy osób chętnych do pracy przy komputerze - obsługa Klienta. Możliwa premia. Możliwość dopasowania godzin pracy do swoich potrzeb. Prosimy o CV...