Wybierz region

Wybierz miasto

    Zwycięstwo na pożegnanie pierwszej ligi

    Autor: Jan Hofman

    2000-05-25, Aktualizacja: 2009-08-21 13:24 źródło: Polska Dziennik Łódzki

    1:0 - Marek Saganowski - (16 min.) 2:0 - Łukasz Madej (48 min.), 2:1 - Dariusz Żuraw (52 min.), 3:1 - Marek Saganowski (73 min.), 3:2 - Rafał Majka (81 min.), 4:2 - Zbigniew Wyciszkiewicz (84 min.).

    1:0 - Marek Saganowski - (16 min.) 2:0 - Łukasz Madej (48 min.), 2:1 - Dariusz Żuraw (52 min.), 3:1 - Marek Saganowski (73 min.), 3:2 - Rafał Majka (81 min.), 4:2 - Zbigniew Wyciszkiewicz (84 min.).
    ŁKS Ptak: Sławuta - Krysiński, Batata, Magdoń, Łabędzki - Jakubowski, Eddy (od 85 min. Treściński), Madej (od 54 min. Wyciszkiewicz), Grzelak - Saganowski, Milar (od 38 min. Hamlet).
    Zagłębie: Kędziora - Bubnowicz (od 76 min. Lizak), Żuraw, Przerywacz - Manuszewski, Majka, Kowalski (od 70 min. Pasik), Grzybowski, Adamski - Podbrożny, Klimek (od 46 min. Dubicki).
    Żółte kartki: Paweł Magdoń (ŁKS) oraz Arkadiusz Klimek (Zagłębie).
    Sędziował Andrzej Należnik (Katowice). Widzów 5000.
    Piłkarze ŁKS Ptak, mimo zwycięstwa z Zagłębiem Lubin 4:2, nie zdołali się utrzymać w ekstraklasie. Choć do zakończenia sezonu 1999/2000 została jeszcze jedna kolejka, to już nic nie uratuje przed degradacją łódzkiej drużyny. Ełkaesiaków, od czternastego w tabeli Petro, dzielą trzy punkty. Gdyby nawet w ostatniej kolejce drużyna z Płocka przegrała, a ŁKS wygrał we Wronkach, to i tak łodzianie pozostaną na piętnastej pozycji, ponieważ mają gorszy bilans bezpośrednich spotkań z Petro.
    Wczoraj dobiegł końca pewien etap w historii Łódzkiego Klubu Sportowego. ŁKS po dwudziestu dziewięciu latach nieprzerwanej gry w pierwszej lidze spadł do niższej klasy rozgrywkowej. I pomyśleć, że przed dwoma laty na stadionie przy al. Unii świętowano zdobycie mistrzostwa Polski. Zatrważające jest to, że w tak krótkim czasie zmarnowano cały kapitał.
    Systematyczne osłabianie zespołu nie mogło przynieść niczego dobrego. Tylko najbardziej naiwni mogli wierzyć słowom właściciela drużyny Antoniego Ptaka, że zespół pozbawiony wielu wartościowych piłkarzy zdoła się utrzymać w gronie najlepszych polskich zespołów. ŁKS spadł do II ligi i teraz najistotniejszym pytaniem jest, czy zdoła przetrwać? Wczoraj nie udało się dziennikarzom otrzymać na to pytanie odpowiedzi. Kilka minut przed końcem spotkania Antoni Ptak opuścił lożę honorową i zaszył się w swoim gabinecie, do którego dostępu strzegł rosły ochroniarz.
    Jeśli jednak wierzyć jego wcześniejszym zapowiedziom, bierze rozbrat z polskim futbolem. Co to oznacza dla piłkarskiej drużyny, nie trzeba chyba tłumaczyć sympatykom ŁKS.
    Wróćmy jednak do wczorajszego spotkania. Trzeba przyznać, że łodzianie z honorem pożegnali się z pierwszą ligą. Zapewne mało kto spodziewał się, iż ełkaesiacy bez wielkiego wysiłku pokonają Zagłębie. Przecież lubinianie w ostatnim czasie stali się prawdziwą rewelacją pierwszej ligi. Podopieczni trenera Mirosław Jabłońskiego pokonali kolejno czołówkę ekstraklasy: Polonię, Ruch i Wisłę.
    Należy tylko żałować, iż łodzianie nie grali tak rozsądnie i skutecznie w poprzednich spotkaniach. Wówczas byłaby szansa na utrzymanie się w ekstraklasie.
    Już pierwsza groźna akcja przyniosła łodzianom prowadzenie. Eddy zagrał do Rafała Grzalaka, a ten dokładnie podał do Marka Saganowskiego. Napastnik ŁKS strzelił z pierwszej piłki, czym zaskoczył Jędrzeja Kędziorę. Bramkarz Zagłębia łapał piłkę na raty i po raz ostatni uczynił to już za linią bramkową.
    Prawdziwe emocje rozpoczęły się w drugiej części meczu. W 48 minucie indywidualną akcją popisał się Łukasz Madej. Pomocnik gospodarzy minął dwóch obrońców Zagłębia i ładnym strzałem zdobył gola dla ŁKS. Stracona bramka podziałała mobilizująco na lubinian, którzy zaczęli przeprowadzać groźniejsze ataki. Sławuta zdołał obronić jeszcze strzał Manuszewskiego, ale przy kolejnym uderzeniu Żurawia był już bezradny.
    Na szczęście ta sytuacja nie załamała gospodarzy, którzy poderwali się do walki i w 73 minucie zdobyli trzeciego gola, po główce Saganowskiego. Zagłębie zdołało jeszcze odpowiedzieć bramką Majki, ale ostatnie słowo należało do gospodarzy. Kapitalnym strzałem z 25 metrów popisał się Zbigniew Wyciszkiewicz i ŁKS wygrał ostatecznie 4:2.
    We wczorajszym meczu nie zagrali odsunięci Jarosław Dziedzic i Tomasz Lenart. Właściciel zespołu zdecydował, że obydwaj nie dali z siebie wszystkiego w sobotnim meczu ligowym w Zabrzu.
    Spotkanie zakończyło się nieprzyjemnym incydentem. Kibice próbowali wedrzeć się na boisko. Ochrona za pomocą pałek próbowała ich powstrzymać, po czym doszło do bitwy. Zdecydowanie za późno do akcji wkroczyła policja, która na boisku pojawiła się dopiero kilka minut po rozpoczęciu bijatyk.
    Chuligańskiego zachowania kibiców, nie pierwszy już raz, nie wolno tolerować. Zapewne zareaguje na to PZPN i jest raczej pewne, że zamknie stadion przy al. Unii.

    Sonda

    Czy masz zaufanie do Pogotowia Ratunkowego?

    • Nie (68%)
    • Tak (32%)