Wybierz region

Wybierz miasto

    Zmarnowana ziemia

    Autor: Magdalena Grochowalska

    2000-05-22, Aktualizacja: 2009-08-21 13:24 źródło: Express Ilustrowany

    Nie ma ani rozlewni, ani ogrodów, jest dzikie wysypisko... Ewę Dziadek, byłą działkowiczkę POD ,Rezeda" boli serce, kiedy przejeżdża obok terenu, na którym niegdyś była jej altana.

    Nie ma ani rozlewni, ani ogrodów, jest dzikie wysypisko...



    Ewę Dziadek, byłą działkowiczkę POD ,Rezeda" boli serce, kiedy przejeżdża obok terenu, na którym niegdyś była jej altana.

    - Nas stamtąd wyrzucono, a ziemia stoi niezagospodarowana i nikt z niej nie korzysta. Wszędzie stosy śmieci, popalone, poniszczone resztki domków, pocięte drzewa. Po niezabezpieczonym terenie kręcą się różne męty.
    Teren Pracowniczego Ogrodu Działkowego ,Rezeda" został 6 lat temu sprzedany przez Urząd Miasta firmie ,Shell Gas". Z dokumentów wynika, że firma kupiła go ,na działalność prowadzoną przez nabywcę". Teraz jest tam pobojowisko i... nikt nie wie co, ani czy kiedykolwiek coś na tym terenie powstanie.
    Dyrektor Wojciech Bartłomiejczyk z ,Shell Gas Polska" w Łodzi odsyła nas do dyrektora techniczno-operacyjnego w Warszawie.
    - Mamy kilka koncepcji tego, co ma tam być - mówi dyrektor Andrzej Rybarkiewicz. - Na razie jeszcze decyzja nie zapadła.
    A kiedy zapadnie?
    - Nie wiem.
    Póki co, plac stoi pusty. Nie ma płotu, nikt go nie pilnuje, na środku trawy sterta śmieci, dalej wraki domków. Niektóre spalone. Strażacy kilka razy jeździli na sygnale do altan, podpalanych dla zabawy przez narkomanów i pijaków, którzy tam właśnie znaleźli sobie miejsce do libacji.
    - Szkoda ziemi - załamują ręce działkowcy. - Skoro my nie możemy z niej korzystać, to chociaż mogłyby tam powstać działki dla pracowników ,Shella".
    Kiedy gmina sprzedała ,Rezedę", ogródki były zadbane, roślinność rosła bujnie. Protestom nie było końca. Wreszcie, po długich dyskusjach szefowie firmy pozwolili działkowiczom uprawiać ziemię do kwietnia 1999 roku. Jesienią ubiegłego roku - zgodnie z umową mieli oni ostatecznie opuścić teren. Zrobili to.
    - Ja wcale nie jestem zadowolony z faktu, że plac stoi pusty i bezużyteczny. Minął już rok od zakończenia umowy, a my cały czas płacimy podatki za grunt - mówi dyrektor techniczno-operacyjny ,Shell Gas Polska" w Warszawie Andrzej Rybarkiewicz. - Ale ja specjalnie dla działkowców zostawiłem ten teren taki jaki jest. Oni cały czas tam przychodzą, wykopują drzewa i krzewy. Sam widziałem, że niektórzy nawet ziemię stamtąd zabierają. Wciąż stoją tam domki. A dopóki teren nie jest zupełnie oczyszczony, a wszystkie przedmioty, należące do działkowiczów nie uprzątnięte - nie mogę nic robić. Przecież nie wyślę koparki, żeby wszystko zrównała z ziemią!
    Bogusław Sikorski z Wydziału Informacji Urzędu Miasta potwierdza:
    - Przychodzili do nas działkowicze i prosili, żeby przedłużyć im czas na wyprowadzkę do wiosny, bo dopiero w marcu i kwietniu mogą wykopać jabłonki i jałowce. Sam, osobiście apelowałem u ,Shella", żeby się zgodził - mówi.
    Działkowcy zaprzeczają.
    - Tam tylko męty przychodzą wódkę pić. My nie mamy po co.

    Sonda

    Czy masz zaufanie do Pogotowia Ratunkowego?

    • Nie (68%)
    • Tak (32%)