Wybierz region

Wybierz miasto

    Wojna hipermarketów

    Autor: Magdalena Rubaszewska, Małgorzata Trzuskowska

    2000-06-21, Aktualizacja: 2009-08-21 13:24 źródło: Express Ilustrowany

    Codziennie rano w halach pracownicy różnych hipermarketów sprawdzają ceny. Przez telefony komórkowe informują swoich szefów o tym, co ile kosztuje u konkurencji. Tę kontrolę uznaje się za dopuszczalną praktykę.

    Codziennie rano w halach pracownicy różnych hipermarketów sprawdzają ceny. Przez telefony komórkowe informują swoich szefów o tym, co ile kosztuje u konkurencji. Tę kontrolę uznaje się za dopuszczalną praktykę. Niektóre placówki zostały jednak przyłapane na nieuczciwych ,chwytach", takich jak np. sprzedaż po 1,99 zł kurczaka, który po oględzinach wysłanników konkurencji okazał się... kurą.
    (Dalszy ciąg na str. 3)(Dokończenie ze str. 1)
    Także producenci mają zastrzeżenia:
    - Psują nam kontakty z innymi placówkami handlowymi. Hurtownie i małe sklepy buntują się. Pytają dlaczego innym pozwalamy sprzedawać nasze produkty taniej niż w hurcie - mówi przedstawiciel jednej z większych firm przetwórstwa owoców i warzyw: - Centrala jednej z sieci szykowała promocję naszego soku. Wydała gazetkę reklamową. Hurtownie zwróciły nam uwagę na drastycznie zaniżoną cenę. Na dodatek znacznie zwiększyły się zamówienia. Kierownictwo sieci tłumaczyło się, że drukarnia się pomyliła. Za karę w całej Polsce wstrzymaliśmy dostawy.
    Producenci bronią się przed dumpingowymi cenami. W kontraktach określają minimalną cenę, poniżej której hipermarketom nie wolno sprzedawać ich wyrobów. Jeśli złamią umowę, producenci stosują kary finansowe i wstrzymują dostawy.
    Hipermarketom zależy na rankingach, w których porównuje się ich ceny. W dniu, w którym zestawienie jest przygotowywane, niektóre artykuły okazują się być nagle bardzo tanie.
    - Zorientowaliśmy się, że zaraz po spisaniu cen przez reportera ,Expressu Ilustrowanego" u konkurencji znikała część etykiet z niższymi cenami a pojawiały się wywieszki z wyższymi - opowiada dawny pracownik jednego z łódzkich ,gigantów".
    Hipermarkety przez jakiś czas obserwują, które artykuły najlepiej się sprzedają. Nazywają je ,wrażliwymi" lub ,czerwonymi". Potem wprowadzają na nie niskie ceny. W branży spożywczej i chemicznej wyznacza się np. 1000 produktów, które mają być najtańsze.
    - Klienta nie interesuje, po jakiej cenie towar został zakupiony od dostawcy i dlaczego jest tani - mówi dyrektor powstającego właśnie ,Tesco" 2, Krzysztof Oleś. - Nie możemy pozwolić sobie, by był droższy niż u konkurencji. Nie są wykluczone nawet ujemne marże.
    Ale medal ma dwie strony. Żaden sklep nie może stracić - więc inne artykuły sprzedaje się drożej.
    - Gdy na rynku zaczyna brakować miejsca, każda metoda jest dobra, aby przyciągnąć klienta. Nie ma przepisów, które zabraniają hipermarketom wprowadzać zaniżone ceny lub sprzedawać bardzo tani artykuł tylko przez jeden dzień. Jeśli pojawiają się podejrzenia, że ktoś stosuje praktyki monopolistyczne i działa przeciw wolnej konkurencji, może złożyć doniesienie do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Ale trzeba je poprzeć dowodami - komentuje dr Stanisław Skowroński z Instytutu Małego Przedsiębiorstwa.
    Z tezą o braku miejsca dla kolejnego centrum handlowego nie zgadza się mimo wszystko Czesław Grzesiak, członek zarządu Tesco Polska Sp. z o.o.: - Łódź to dla hipermarketów bardzo atrakcyjne miasto. Jestem przekonany, że wszystkie się w łódzkim pejzażu zmieszczą...

    Sonda

    Czy masz zaufanie do Pogotowia Ratunkowego?

    • Nie (68%)
    • Tak (32%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.